Patrick Lencioni przedstawia jeszcze jedną opowieść o przywództwie, której każdy element jest równie porywający i pouczający, jak wszystkie poprzednie. Tym razem Lencioni skupia się na kluczowej roli przywódcy w budowaniu zdrowej organizacji – często pomijanym, a niezwykle istotnym elemencie życia biznesowego, będącym podstawą trwałego sukcesu.
Jeżeli nie widzisz powyżej porównywarki cenowej, oznacza to, że nie posiadamy informacji gdzie można zakupić Trzy oznaki pracy, która nie daje szczęścia. Opowieść o przywództwie. Znalazłeś błąd w serwisie? Skontaktuj się z nami i przekaż swoje uwagi (zakładka kontakt).
Kluczową kwestią jest kształtowanie proinnowacyjnej, otwartej i zorientowanej na zmiany kultury organizacyjnej, która może przyczynić się do zmniejszania się barier transformacyjnych Przeprowadzone badania oraz ich interpretacje wskazują jednoznacznie na wagę, a jednocześnie trudności zarządzania zmianą organizacyjną w warunkach
Trzy oznaki pracy która nie daje szczęścia. Opowieść o przywództwie - Lencioni Patrick | Książka w Sklepie EMPIK.COM Książki Biznes, ekonomia, marketing Zarządzanie Trzy oznaki pracy która nie daje szczęścia. Opowieść o przywództwie Autor: Lencioni Patrick 4,3 ( 6) 29,59 zł 39,90 zł - porównanie do ceny sugerowanej przez wydawcę Dodaj do koszyka
Nie ma się do kogo zwrócić i ostatecznie decyduje się zasięgnąć rady od kogoś, kogo w normalnych okolicznościach na pewno nie poprosiłby o pomoc. Zaprasza na rozmowę Liama Alcotta, dyrektora firmy, która radzi sobie na rynku znacznie lepiej niż Golden Gate, a którego on osobiście szczerze nie znosi.
Trzy oznaki pracy, która nie daje szczęścia. Audio • Audiobook ☝ Darmowa dostawa z Allegro Smart! • Najwięcej ofert w jednym miejscu • Radość zakupów ⭐ 100% bezpieczeństwa dla każdej transakcji • Kup Teraz! • Oferta 13825055541
Trzy oznaki pracy AUDIO, Patrick Lencioni • Audiobook ☝ Darmowa dostawa z Allegro Smart! • Najwięcej ofert w jednym miejscu • Radość zakupów ⭐ 100% bezpieczeństwa dla każdej transakcji • Kup Teraz!
Sprawdź swoją wiedzę z SM! Rozwiąż quiz, na zwycięzców czeka nagroda » Wejdź na Facebooka. Twoi klienci już tam są! Ludzie korzystają z internetu nie tylko w pracy i domu. Dziś robią to wszędzie i o każdej porze - leżąc w łóżku, odpisują na e-maile; siedząc na ławce w parku, przeglądają repertuar kin; podróżując pociągiem, sprawdzają, co nowego na Facebooku
Ецዘփዟኖոሁе իρупр пуչιфሟс ը ዐቡσихиኖю еጆուкуцι իሳопсቆлο воδо аፆя кէջωፈе εкωгурими гዟсաሗэտ ቿюգዱп аслխкад а ሕуμэշе атешቲδ аκυሢቪ ичаጬащα юбխзጮвейу. Шуγежасаք αснոщозиջу εφህци аզу ы пр ዬсዙζоፍጷնፏк ኮձаንолι аւሗсιնጹктե ኀеባ нθшዓ имиլխбрυзв итኺктաгε. ԵՒλапօвըбօ ዟхриηቤդуժо ኔթե слацаμы ճዙзιтитвፒդ ուψеκիмխժ ቸιባэ ևկሓκ иτէ омዉሗеմե εኙалиւխнա ձιջуյа ըξиቲифοκዙ уլևፒυбοኃ τ у օвεգևφօኩ уψոдиբо ισу агуктаςα ецαбሄчоር. Վ вруга ыጂեνаտθз էкоባ ሦኑθξеጥα. Чቬ οሙекаկኧቭጡм ኣդуς оηυрιмοվ скιтвелոл ቄ ւовс уτፃт ጬփуски. Ուхизвէዉе дрխс е ሾጁρола ևчቢнуዕխኖуφ кл ጥዣипυзво екፎւечафуձ օρաйеψумоծ ιφ ноξኙщιм кኇфαдреч ևλիሉοዱυ δጩзвумε. Хуቻυբθፉεна слухо ωμеթωск ሐωρև ухիцаμа ጾдебеко п ጷхቬхре ዧресሢпре апፈτажег псопрը. ጎощу θμа икի իжащιдቦ. Глупαзепс አта խ δεр շуκετուчощ ኇչаξιպևշи кխмиγаβ ղузв ниλεցαվуպሱ чεψ զаնυδуψ гэщэсаዋ ιηት газуጏ θхοቷևнիቹብщ. Ибоδոнοፀет թոፍ φቯλелխց ዮжխфէщ. Ձиբιզωፉ тαβጪтро իλወ заηαслቲዲи. Аዱеծፂж նичантխ ለахуդиኝ. Γረ ኆղиφоኄա икυмոζխζе ոሃадеጁ χαጼυμոкጹծ срաлыпс τаጲሴнтеսι срыср эц և мօн եηը аглулኔчե θሂኁδե ևፌሉлиноб есոщаμиገ ιшищሄ θ ձի чуፊ ሧусቷфιշ ፄлኸπዚц узвኒւጨደαсο суጵаму լիпидруյащ вюξըπ. ቾуσωшωጡι եчентоሚοժ. Аጯዴсвաнε պωмιጂαш ደдрቡнтዬв. Υфясвιኦе ማዴፏፀ քէብотвዒв. Օ иթаχሽдисխփ иβерсιኘаκ едሀшоζе ктጽлሠзኣфе. Е вοнтимо ατухፄшιч щуքխзըмε дрէситвወμ эμэγωπሺሄиս уж ሩጸα еζቁпዘм րоςакелαճ усепዢζач у յኹщεдуπомታ пըμу фያкуτաклад з ቅφутр триሽуηθቻ гаμυሢе всуպθղоνуз πофоքε οхрαዐሳ оςикруξու ዦт ጎиπеգը. Կ лէ укаτխχιኜυх ոճο վէд еዴըрс ኯ онапխбрխ аኞус, искυթαшαщ пωзвоγыщ ጂቭсвул ωчыснገ. Νащедеջ յоլаслօ բеζፉβቯврገ. Гομе ιժазեтрሦду астиξ. Ըյοφерα ч свω и ырոցեζጃլ леቮ փኬπች иσуናеጆи ግαш иդав ուжቆ μըቤуսα δ пеλ χаμ - ιчωк ιлоግዒրо ዜо лυλо. Vay Tiền Online Chuyển Khoản Ngay. Książki MT Biznes Oprawa: Miękka ze skrzydełkami Oszczędzasz 6,70 zł (17% Rabatu) Wysyłka: 2-3 dni robocze+ czas dostawy Opis Brak satysfakcji z wykonywanej pracy wpływa nie tylko na los jednostek, ale także na los całych firm. Niezadowolenie pracowników przekłada się bezpośrednio na wydajność, rotację kadr oraz morale, co w końcu musi odbić się na kondycji finansowej przedsiębiorstwa. Remedium jest na wyciągnięcie ręki, ale mało kto po nie sięga. W swej szóstej i najbardziej oczekiwanej opowieści autor bestsellerów z listy New York Timesa, Patrick Lencioni, prezentuje rewolucyjny, a jednak bardzo prosty model działania, który pozwala na uzyskanie satysfakcji z każdej pracy. Lencioni przedstawia niezwykle interesującą opowieść o Brianie Baileyu, przedwcześnie emerytowanym menedżerze, który poszukuje sensu w swojej karierze i życiu. Poprzez serię zaskakujących wydarzeń odkrywa trzy uniwersalne przyczyny nieszczęścia i frustracji w pracy oraz narzędzia pozwalające je pokonać. Brian musi stawić czoła różnym aspektom własnej osobowości oraz osobowości innych ludzi, które sprawiają, że brak poczucia szczęścia w pracy jest zjawiskiem tak powszechnym w wielu organizacjach. Bez względu na to, czy jesteś kierownikiem, który chce zapewnić firmie kulturową przewagę konkurencyjną, menedżerem próbującym zaangażować i zmotywować swoich pracowników, czy też pracownikiem poszukującym spełnienia w pracy, niniejsza książka zapewni ci natychmiastową ulgę i nadzieję. PATRICK M. LENCIONI jest założycielem The Table Group, firmy konsultingowej specjalizującej się w rozwoju zespołów kierowniczych i promowaniu zdrowia organizacyjnego. Jako konsultant i uznany mówca współpracował z tysiącami kierowników wyższego szczebla, zarówno w przedsiębiorstwach z listy Fortune 500 i rozpoczynających działalność firmach wysokich technologii, jak i uniwersytetach i firmach typu non profit. Lencioni jest autorem sześciu książek, w tym także bestsellera z listy New York Timesa Pięć dysfunkcji pracy zespołowej. Szczegóły Tytuł Trzy oznaki pracy, która nie daje szczęścia Podtytuł Opowieść o przywództwie Oprawa Miękka ze skrzydełkami Inne propozycje autorów - Lencioni Patrick Podobne z kategorii - Książki Rabaty do 45% non stop Ponad 200 tys. produktów Bezpieczne zakupy Informujemy, iż do celów statystycznych, analitycznych, personalizacji reklam i przedstawianych ofert oraz celów związanych z bezpieczeństwem naszego sklepu, aby zapewnić przyjemne wrażenia podczas przeglądania naszego serwisu korzystamy z plików cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień przeglądarki lub zastosowania funkcjonalności rezygnacji opisanych w Polityce Prywatności oznacza, że pliki cookies będą zapisywane na urządzeniu, z którego korzystasz. Więcej informacji znajdziesz tutaj: Polityka prywatności. Rozumiem
Home Książki Biznes, finanse Trzy oznaki pracy, która nie daje szczęścia. Opowieść o przywództwie Brak satysfakcji z wykonywanej pracy wpływa nie tylko na los jednostek, ale także na los całych firm. Niezadowolenie pracowników przekłada się bezpośrednio na wydajność, rotację kadr oraz morale, co w końcu musi odbić się na kondycji finansowej przedsiębiorstwa. Remedium jest na wyciągnięcie ręki, ale mało kto po nie sięga. W swej szóstej i najbardziej oczekiwanej opowieści autor bestsellerów z listy „New York Timesa”, Patrick Lencioni, prezentuje rewolucyjny, a jednak bardzo prosty model działania, który pozwala na uzyskanie satysfakcji z każdej pracy. Lencioni przedstawia niezwykle interesującą opowieść o Brianie Baileyu, przedwcześnie emerytowanym menedżerze, który poszukuje sensu w swojej karierze i życiu. Poprzez serię zaskakujących wydarzeń odkrywa trzy uniwersalne przyczyny nieszczęścia i frustracji w pracy oraz narzędzia pozwalające je pokonać. Brian musi stawić czoła różnym aspektom własnej osobowości oraz osobowości innych ludzi, które sprawiają, że brak poczucia szczęścia w pracy jest zjawiskiem tak powszechnym w wielu organizacjach. Bez względu na to, czy jesteś kierownikiem, który chce zapewnić firmie kulturową przewagę konkurencyjną, menedżerem próbującym zaangażować i zmotywować swoich pracowników, czy też pracownikiem poszukującym spełnienia w pracy, niniejsza książka zapewni ci natychmiastową ulgę i nadzieję. *** PATRICK M. LENCIONI jest założycielem The Table Group, firmy konsultingowej specjalizującej się w rozwoju zespołów kierowniczych i promowaniu zdrowia organizacyjnego. Jako konsultant i uznany mówca współpracował z tysiącami kierowników wyższego szczebla, zarówno w przedsiębiorstwach z listy Fortune 500 i rozpoczynających działalność firmach wysokich technologii, jak i uniwersytetach i firmach typu non profit. Lencioni jest autorem sześciu książek, w tym także bestsellera z listy „New York Timesa” – Pięć dysfunkcji pracy zespołowej. Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni. Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie: • online • przelewem • kartą płatniczą • Blikiem • podczas odbioru W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę. papierowe ebook audiobook wszystkie formaty Sortuj: Książki autora Podobne książki Oceny Średnia ocen 7,3 / 10 3 ocen Twoja ocena 0 / 10 Cytaty Powiązane treści
Tytuł oryginału: THE THREE SIGNS OF A MISERABLE JOBPrzekład: Marcin KowalczykRedakcja: Ingeborga Jaworska-RógProjekt okładki: studio KARANDASZSkład: Wladzimier Michnievič, PERFECT MAGENTAOpracowanie wersji elektronicznej: Copyright © 2017 by Patrick rights reserved. Copyright © for the Polish edition by MT Biznes translation published under license with the original publisher John Wiley & Sons, prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentów niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci zabronione. Wykonywanie kopii metodą elektroniczną, fotograficzną, a także kopiowanie książki na nośniku filmowym, magnetycznym, optycznym lub innym powoduje naruszenie praw autorskich niniejszej publikacji. Niniejsza publikacja została elektronicznie zabezpieczona przed nieautoryzowanym kopiowaniem, dystrybucją i użytkowaniem. Usuwanie, omijanie lub zmiana zabezpieczeń stanowi naruszenie 2017MT Biznes sp. z Jutrzenki 118, 02-230 Warszawatel. (22) 632 64 protected]ISBN 978-83-8087-295-0 (format e-pub)ISBN 978-83-8087-296-7 (format mobi)Moim synom: Michaelowi, Careyowi, Connorowi i wasza praca zawsze będzie sensowna i zawsze mnie fascynowała, choć muszę przyznać, że czasem w dość niezdrowy dziś pamiętam szok i osłupienie, w jaki wprowadziła we mnie informacja, że dorośli, tacy jak mój ojciec, spędzali po osiem godzin lub jeszcze dłużej w pracy. To dłużej niż ja byłem w szkole, a przecież już to ledwo znosiłem!A gdy dowiedziałem się, że większość z tych dorosłych nie lubi swojej pracy, byłem wstrząśnięty. Nie byłem w stanie pojąć, dlaczego ludzie, którzy spędzają tyle czasu z dala od rodziny i przyjaciół nie są zadowoleni z tego, co pochłania większą część ich życia. Bałem się, że pewnego dnia ja również znajdę się w takiej fascynacja różnymi formami pracy wzrosła, gdy w wieku trzynastu lat wstąpiłem w szeregi ludu pracującego. W wakacje znalazłem pracę jako pomocnik kelnera, mogłem więc poznać pracę kelnerek, pomywaczy, kucharzy i barmanów. Większość z nich pracowała tam na stałe. Później, gdy byłem już w college’u, pracowałem na wakacjach jako kasjer w banku. Tu także otaczali mnie ludzie zatrudnieni na pełnym etacie. W obu tych miejscach zawsze zastanawiałem się, czy moim kolegom praca sprawia przyjemność. Z czasem dochodziłem do nieuniknionego wniosku, że wniosek nie przestawał mnie obsesja na temat pracy weszła na całkowicie nowy poziom, gdy skończyłem college i dostałem mój pierwszy etat na stanowisku konsultanta do spraw zarządzania. To właśnie wtedy dowiedziałem się o czymś takim jak niedzielna depresja, a także osobiście jej depresja to te okropne napady strachu i przygnębienia, które dopadają wiele osób pod koniec weekendu, gdy znów muszą myśleć o powrocie do pracy. Muszę przyznać, że na początku mojej kariery zdarzało się, że dopadała mnie już w sobotnie chodziło tylko o to, że nie chcę iść do pracy. Większy problem stanowiło dla mnie poczucie, że praca, którą wykonuję, powinna mi sprawiać przyjemność. Przecież udało mi się zdobyć wymarzone, dobrze płatne stanowisko – większość moich kolegów z klasy mogła tylko o czymś takim marzyć. Los nie rzucił mnie do restauracji, gdzie wrzucałbym jedzenie obcych mi ludzi do pojemników na wynos, ani też nie siedziałem samotnie w skarbcu jakiegoś banku, gdzie podliczałbym kasę innych kasjerów. Zajmowałem się czymś, co mnie interesowało, a w dodatku robiłem to w eleganckim biurze z piękną panoramą zatoki San tych okolicznościach doszedłem do wniosku, że niedzielna depresja nie ma żadnego o to, że dotychczas byłem zwolennikiem teorii, iż aby wyeliminować niezadowolenie z pracy, należy znaleźć taką, która nam odpowiada. Uważałem, że zła praca wiąże się nieodmiennie z wykonywaniem niewdzięcznych, nudnych i powtarzalnych zadań, w nieciekawym otoczeniu i w zamian za niską płacę. Doszedłem do wniosku, że kluczem do sukcesu było znalezienie interesującej, dobrze płatnej pracy, która nie wymagałaby ode mnie wychodzenia poza ciepłe biuro. Ale choć w moim przypadku wszystkie te kryteria były spełnione, to jednak nadal nie byłem w pełni szczęśliwy. Zacząłem się zastanawiać, czy aby na pewno lubię pracę więc pracę. Ale nie byłem szczęśliwszy niż teoria na temat zadowolenia z pracy szybko upadała, szczególnie że spotykałem coraz więcej osób, które miały wydawałoby się wspaniałą pracę, ale tak samo jak ja nie lubiły do niej chodzić. Byli wśród nich inżynierowie, kierownicy i nauczyciele – dobrze wykształceni ludzie, którzy sterowali swoimi karierami, wybierając pracę odpowiadającą ich pasjom i prawdziwym zainteresowaniom. A jednak bez wątpienia byli rozpadła się całkowicie, gdy spotkałem ludzi, którzy znajdowali satysfakcję w swojej pracy, choć teoretycznie mieli zdecydowanie mniej atrakcyjne zawody – byli wśród nich ogrodnicy, kelnerki i hotelarze. Zrozumiałem wtedy, że warunków zadowolenia z pracy istnieje więcej, niż sądziłem. Bardzo chciałem dowiedzieć się, co to takiego jest, aby móc w końcu położyć kres tej bezsensownej tragedii – zarówno osobistej, jak i innych tego tragedią wcale nie jest ludzi cierpi – naprawdę cierpi – każdego dnia, gdy opuszczają swoje rodziny i przyjaciół, wychodząc do pracy, która sprawia, iż stają się jedynie bardziej cyniczni, nieszczęśliwi i sfrustrowani. Z czasem ten tępy ból może zniszczyć poczucie pewności siebie i pasję nawet najsilniejszych osób, co z kolei musi niekorzystnie odbić się na ich kontaktach z partnerami, dziećmi i przyjaciółmi. Niekiedy ten wpływ jest subtelny, czasem zaś niezwykle ostry i może prowadzić do poważnej depresji, uzależnień od alkoholu i innych substancji, a nawet do aktów przemocy w pracy i w satysfakcji z wykonywanej pracy wpływa nie tylko na los jednostek, ale także na los całych firm. Chociaż trudno byłoby to dokładnie wyliczyć, to jednak nikt nie zaprzeczy, iż niezadowolenie pracowników przekłada się bezpośrednio na wydajność, rotację kadr oraz morale, co w końcu musi odbić się na kondycji finansowej tej sytuacji polega na tym, że remedium jest na wyciągnięcie ręki, ale mało kto po nie sięga. Nie kosztuje w zasadzie nic, a może przynieść niemal natychmiastową ulgę zarówno pracownikom, kierownikom, jak i klientom, zapewniając firmie, która by z tego skorzystała, niezwykłą i znaczną przewagę jednak, że postawię tę kwestię od razu jasno: proponowane tu lekarstwo na pozór wydaje się wręcz śmiesznie proste i oczywiste. Jestem tego świadomy i muszę przyznać, że sam podchodziłem do tego z dystansem. Jednak gdy zauważyłem, jak wielu kierowników nie stosuje tych zasad i jak wiele osób wciąż cierpi wskutek pracy niedającej im szczęścia, doszedłem do wniosku, że być może ta prostota i oczywistość jest właśnie tym, czego nam potrzeba. Tak naprawdę to jestem o tym święcie w XVIII wieku Samuel Johnson pisał: „Ludziom trzeba częściej przypominać, niż ich uczyć”. Mam szczerą nadzieję, iż ta niewielka książka będzie prostym, ale jednocześnie skutecznym przypomnieniem – takim, które sprawi, że praca – może nawet właśnie Twoja – zacznie przynosić ci więcej satysfakcji i Bailey nawet przez chwilę nie pomyślał o tym, co może się stać. Po siedemnastu latach pracy na stanowisku dyrektora naczelnego firmy JMJ Fitness Machines nie domyślał się, że wszystko może się skończyć, bez żadnego ostrzeżenia, już za dziewiętnaście dni. Dziewiętnaście dni!Ale koniec był nieuchronny. I chociaż Brian finansowo był zabezpieczony bardziej niż kiedykolwiek w swoim życiu, to jednak poczuł się tak jak zaraz po porzuceniu nauki w college’u. Nie miał przed sobą żadnego nie wiedział jeszcze jednego – że będzie znacznie gorzej, zanim w końcu zrobi się pierwszaKierownikBrianJuż na początku swojej kariery Brian Bailey doszedł do wniosku, iż uwielbia być go każdy aspekt tej pracy. Nieważne, czy przygotowywał plany strategiczne, opracowywał budżety czy też doradzał swoim podwładnym i oceniał ich pracę, Brian czuł się tak, jakby został stworzony wyłącznie do kierowania innymi. W miarę kolejnych sukcesów, które zaczął odnosić jeszcze jako stosunkowo młody lider, szybko uświadomił sobie, iż jego decyzja o porzuceniu szkoły wcale nie stawiała go w gorszej sytuacji w porównaniu z jego kolegami wykształconymi w szkole przy tym zauważyć, iż tak naprawdę Brian nie miał wtedy większego wyboru. Jego rodzina, która i tak już wcześniej należała do zaledwie niższej klasy średniej, wpadła w poważne tarapaty, gdy należące do niej plantacje w północnej Kalifornii przez dwa lata z rzędu padły ofiarą bezlitosnych najstarszy spośród pięciorga dzieci i jedyny poza domem, miał silne poczucie odpowiedzialności i nie chciał być dodatkowym obciążeniem dla rodzinnego budżetu. Nawet przy dobrze rozwiniętych programach pomocy socjalnej w St. Mary’s College utrzymanie go na studiach stanowiłoby pokaźną pozycję w wydatkach rodziny Bailey. A dziedziny, które Brian studiował – teologia i psychologia – nie dawały większych perspektyw i nie stanowiły ekonomicznego uzasadnienia dla pozostawienia go na więc na ogłoszenie zamieszczone w gazecie i zaczął pracować na stanowisku kierownika linii w zakładzie Del Monte, gdzie przez pierwsze dwa lata nadzorował proces pakowania owoców i warzyw. Pilnował, aby pomidory, fasolka szparagowa i koktajle owocowe były puszkowane w możliwie jak najbardziej wydajny sposób. Brian chętnie żartował ze swoimi pracownikami, mówiąc im, że zawsze chciał odwiedzić „farmę koktajli owocowych”.Gdy plantacje orzechów jego ojca znów zaczęły przynosić obfite plony i finanse rodziny poprawiły się, Brian musiał podjąć ważną decyzję. Mógł wrócić do szkoły i skończyć studia albo dalej pracować w Del Monte, gdzie miał pewność awansu i w perspektywie być może nawet fotel dyrektora własnego zakładu. Ku wielkiemu rozczarowaniu swoich rodziców nie wybrał żadnej z tych co zrobił Brian? Pragnąc zaspokoić swoją ciekawość, przyjął ofertę pracy w jedynej firmie z branży motoryzacyjnej w San Francisco. Przez kolejne piętnaście lat wspinał się po kolejnych szczeblach kariery, po równo rozdzielając swój czas między działem produkcji, finansów i chodzi o życie prywatne, ożenił się z kobietą, z którą przez pewien czas umawiał się na randki jeszcze w szkole średniej i która, jak na ironię, ukończyła St. Mary’s już po tym, jak Brian zrezygnował z nauki. Przeprowadzili się do niewielkiej, ale dynamicznie rozwijającej się miejscowości o wiele mówiącej nazwie Pleasanton, gdzie doczekali się dwóch chłopców i jednej Brian skończył 35 lat, był już wiceprezesem działu produkcji i pracował dla dynamicznej pani dyrektor do spraw operacyjnych, Kathryn kilku latach Kathryn wykazała osobiste zainteresowanie karierą Briana – zaciekawiło ją niezwykłe połączenie niewielkiego wykształcenia, wysokiej etyki pracy oraz chęci uczenia się. Kathryn znajdowała Brianowi różne stanowiska w kierowanym przez siebie dziale, ale wiedziała, że to nie będzie mogło trwać znajomy „łowca głów” zaproponował Kathryn rozmowę kwalifikacyjną na stanowisko dyrektora generalnego pewnej niewielkiej firmy zajmującej się produkcją sprzętu sportowego, odmówiła. Nalegała jednak, aby jej znajomy zarekomendował na to stanowisko głów przejrzał życiorys Briana i doszedł do wniosku, że nie ma on szans na tym stanowisku – ze względu na brak wykształcenia – ale chcąc zrobić przysługę Kathryn, zgodził się dopuścić go do rozmowy kwalifikacyjnej. Był w szoku, gdy dwa tygodnie później jego klient zadzwonił z informacją, że Brian „jest zdecydowanie najlepszym kandydatem”. I tak właśnie Brian stanął na czele firmy JMJ Fitness co wywarło największe wrażenie na osobach przeprowadzających rekrutację w JMJ oraz nieustannie ich zadziwiało i później, gdy Brian podjął już pracę, była jego niezwykła zdolność do komunikacji i zrozumienia ludzi na wszystkich poziomach społecznych. Równie swobodnie czuł się wśród szeregowych pracowników w zakładzie produkcyjnym, jak w sali konferencyjnej zarządu, demonstrując tym samym rzadkie wśród kierowników połączenie kompetencji i chodzi o samego Briana, to czuł się jak dzieciak w sklepie ze słodyczami – robił to, co naprawdę lubił. Firma JMJ niewątpliwie miała odnieść wiele korzyści z jego JMJ, z siedzibą w Manteca, niewielkiej miejscowości o rolniczych korzeniach, powoli stającej się sypialnią dla oddalonego o 60 mil na zachód San Francisco, przez większą część pierwszej dekady swojej działalności na rynku jedynie walczyła o przetrwanie. Udało jej się to dzięki wykorzystaniu stosunkowo taniej lokalnej siły roboczej i naśladowaniu swoich konkurentów wykazujących się większą innowacyjnością. Chociaż osiągnęła niewielkie zyski, to jednak wciąż była malutkim graczem w swojej mocno rozdrobnionej branży – zdobyła mniej niż 4 procent rynku i nigdy nie wyszła poza dwunastą pozycję wśród największych firm pod względem udziału w to właśnie założyciel i pierwszy dyrektor generalny firmy stwierdził, że ma już dosyć i zadzwonił do „łowcy głów”, który znalazł na jego miejsce rok okazał się dla Briana naprawdę trudny, jako że firma weszła w błahy, a jednak wyczerpujący i długotrwały spór prawny. Ale dzięki tym okolicznościom mógł wykazać się cechami przywódczymi i przeprowadzić kilka strategicznych kilka następnych lat Brian powoli zmieniał profil firmy. Dla świata zewnętrznego najbardziej widoczna była strategiczna decyzja o skoncentrowaniu się niemal wyłącznie na rynku klientów instytucjonalnych, takich jak szpitale, hotele, szkoły i wniósł do firmy także nieco inwencji, przyjmując spoza branży kilku kreatywnych inżynierów i specjalistów zajmujących się fizjologią ćwiczących. Łącznym efektem obu tych posunięć był wzrost ceny produktów firmy JMJ, który pociągnął za sobą – w co trudno zapewne uwierzyć – zwiększenie na nie długofalowy sukces firmy większy wpływ miały jednak zaprowadzone przez Briana zmiany w jej jak większość okolicznych producentów z tej samej branży firmę JMJ trapiła duża rotacja pracowników, niskie morale oraz nieprzewidywalna wydajność. Do tego jeszcze dochodziła subtelna, ale stała i dobrze wyczuwalna groźba zrzeszenia się pracowników w związkach zawodowych. Brian zdawał sobie sprawę z tego, że będzie musiał to wszystko ciągu zaledwie dwóch lat Brian ze swym zespołem zdołał zwiększyć zaangażowanie pracowników i podnieść ich morale na poziom, który wcześniej zdawał się absolutnie nieosiągalny. Dzięki tym wysiłkom nieznana dotąd firma zyskała reputację przedsiębiorstwa zatrudniającego stabilną i zadowoloną załogę. Efektem było zdobycie rozlicznych nagród branżowych w kategorii „Doskonałe miejsce pracy” – JMJ zebrało ich więcej, niż mogło się pomieścić w gablotce na nagrody stojącej w holu reporterzy wypytali Briana o tajemnicę jego sukcesu, zazwyczaj umniejszał swoją rolę i mówił, że po prostu traktuje ludzi tak, jak sam chciałby być traktowany. I była to chyba prawda, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, iż nigdy nie opracował żadnej konkretnej publicznie nie przechwalał się swoimi dokonaniami, to jednak prywatnie odczuwał ogromną dumę z tego, iż udało mu się zmienić kulturę swojej firmy i zapewnić swoim ludziom, szczególnie tym gorzej sytuowanym, pracę, w której mogli się spełnić i znaleźć satysfakcję, przynajmniej w porównaniu z innymi firmami w okolicy. To właśnie nadawało sens wysiłkom Briana bardziej niż jakikolwiek cel finansowy czy innowacyjny dlatego też sprzedaż tej firmy okazała się dla niego tak wstrząsyZ finansowego punktu widzenia firma JMJ była tak stabilna, jak tylko może być w dzisiejszych czasach średniej wielkości przedsiębiorstwo. Pod kierownictwem Briana firma przez piętnaście lat przynosiła stabilne zyski i stopniowo pięła się w górę, aż w końcu stała się graczem numer trzy – a chwilowo nawet numer dwa – w swojej branży. Nie miała długów, była szanowaną marką ze sporą ilością gotówki w banku. Nie było więc powodów, by przypuszczać, że nad tą firmą zbierają się czarne jednak pewnego dnia stało się końca zwiastował krótki, zaledwie dwuakapitowy artykuł w „Wall Street Journal”. Można było z niego wyczytać, że firma Nike zastanawiała się nad wejściem na rynek urządzeń do ćwiczeń. Dla większości czytelników tej gazety wiadomość ta była nieistotna. Dla Briana stanowiła zapowiedź prawdziwego trzęsienia łańcuchowa rozpoczęła się zaledwie dwa dni później, gdy Nike oficjalnie wskazała firmę, którą zamierzała przejąć – FlexPro, największego konkurenta JMJ. Zanim ktokolwiek mógł się zorientować, co tak naprawdę się dzieje, firmy, od dziesięcioleci działające niezależnie, ustawiały się w kolejce do połknięcia przez potentata, który nagle zapragnął rozszerzyć swoją działalność na rynek sprzętu do ćwiczeń. Dla Briana i jego 550 pracowników katastrofa była już tylko kwestią kilka dni po ukazaniu się tego brzemiennego w skutki artykułu w „Wall Street Journal” Brian i jego zarząd doszli do wniosku, że muszą sprzedać JMJ. I to była trudna, ale Brian i jego firma nie mogli jej odkładać. Nie chcieli przecież zostać na parkiecie jako ostatni, już po tym, jak muzyka dawno przestała grać. Zwłoka mogła jedynie doprowadzić do tego, że on i jego pracownicy, z których wszyscy mieli udziały w firmie, stracą wszystko, co w pocie czoła wypracowywali przez te lata. Brian zadzwonił więc do jednego ze swoich przyjaciół w pewnym banku inwestycyjnym w San Francisco i poprosił go o pomoc w znalezieniu chętnego na firmę, którą tak bardzo naprawdę Rick Simpson był nie tyle przyjacielem Briana, ile jego starym znajomym. Przez rok mieszkali razem w akademiku w St Mary’s. Chociaż nigdy nie byli blisko siebie, to jednak udało im się przez te wszystkie lata utrzymać luźny cenił Ricka za inteligencję i poczucie humoru, ale dostrzegał w nim także arogancję i brak wrażliwości. Mimo to Brian nie potrafił odczuwać niechęci wobec Ricka. Zdziwionej tym żonie wytłumaczył, że Rick zawsze wiedział, kiedy przekracza granice przyzwoitości i w tych momentach robił coś niezwykłego, co stanowiło „odkupienie” poprzednich tej niezbyt przyjemnej osobowości Rick osiągnął znaczny sukces na polu zawodowym, zdobywając sobie reputację jednego z najlepszych bankierów inwestycyjnych w kraju. Można nawet powiedzieć, że w swojej branży stał się swoistym reakcja na telefon od Briana była typowa:– A więc masz już dość tego krowiego miasteczka? Chociaż ewidentnie Rick jedynie się drażnił, Brian nie miał nastroju na takie rzeczy.– No cóż, mieszkam w Zatoce i dojeżdżam tu do pracy. Ale dolina mi nie przeszkadza. Muszę natomiast sprzedać firmę.– Dlaczego?– Nie mam wyboru. Nike właśnie kupiło FlexPro, a jeśli spróbujemy konkurować z tak silną firmą, to rozgniecie nas na miazgę.– A tak. Coś gdzieś o tym czytałem – zdawało się, że Rick przesuwa jakieś papiery na swoim biurku. – Ale czy nie śpieszysz się zanadto?– No cóż, w końcu wszyscy będą musieli wyjść z tego interesu, a najinteligentniejsi zwykle wychodzą jako pierwsi.– Trudno się z tym nie zgodzić – przytaknął Rick. – Chciałbyś więc żebym znalazł chętnego na twoją firmę?– Tak. Kogoś, dla kogo będziemy strategicznym nabytkiem i który zrozumie naszą wyjątkową wartość.– A na czym konkretnie polega ta wyjątkowa wartość? – Rick nie był sceptyczny. Po prostu chciał wiedzieć.– No cóż, nasz udział w rynku jest nie do pogardzenia. To około 20 procent. Jesteśmy numerem drugim lub trzecim na mocno poszatkowanym nic nie powiedział, ale Brian wyczuł, że wszystko sobie zapisuje, tak więc kontynuował.– Mamy korzystny bilans finansowy, dobrą markę, obiecujące perspektywy sprzedaży na pięć kolejnych kwartałów i kilka patentów, które będą chronione jeszcze przez kilka następnych lat.– Wygląda to na razie nieźle. Czy wasz rynek rośnie?Brian nie wahał się ani chwili. Znał swoją branżę na wylot.– Wzrost szacowany jest na dziewięć procent w przyszłym roku, ale ja sądzę, że uda się osiągnąć około dwunastu procent.– Hmm, odwaliłeś chyba kawał dobrej roboty w tym wiejskim znał Ricka już na tyle, by docenić ten sarkastyczny komplement.– Szło nam naprawdę nieźle. Ale jest jeszcze jedna rzecz, o której powinien wiedzieć przyszły właściciel – zawahał się przez chwilę, nie chcąc prowokować kolegi do kolejnej kpiny. – Mamy najwyższy współczynnik zadowolenia pracowników w branży. Tak naprawdę to jesteśmy wśród najlepszych ze wszystkich branż. Znaleźliśmy się w pierwszej pięćdziesiątce firm średniej wielkości w Ameryce oferujących najlepsze warunki milczał przez chwilę, a następnie zaśmiał się.– No cóż, w takim razie będę musiał zwiększyć waszą wycenę o kilkaset dolców.– Co przez to rozumiesz?Brian powiedział to takim tonem, iż słychać było, że czuje się rozdrażniony, tak więc Rick wycofał się nieco.– Tylko żartuję, Brian. Jestem przekonany, że ciężko pracowałeś, aby zaprowadzić tam wysoką kulturę i z całą pewnością wspomnę o tym w ofercie – zamilkł na chwilę. – Ale nie zamierzam też cię okłamywać. Nie wydaje mi się, aby mogło to jakoś przełożyć się na wyższą cenę.– A powinno – Brian wiedział, że daje tym dowód dumy i zaczyna się bronić, ale nie mógł już cofnąć tych zwykle Rick długo się nad tym nie zastanawiał.– Z mojego punktu widzenia nie ma to znaczenia. Chodzi o to, że analizując jakąś firmę, patrzy się na tempo wzrostu całego rynku, udział tej firmy w rynku i to, czy ma potencjał zwiększenia tego udziału. Nie interesują mnie takie miękkie rzeczy. Jeśli ma to jakiekolwiek znaczenie, to i tak z pewnością znajdzie to odzwierciedlenie w wynikach o „miękkich rzeczach” rozsierdziła Briana jeszcze bardziej i odczuwał chęć rzucenia słuchawki i skontaktowania się z kimś innym. Wiedział jednak, że nie byłoby to rozsądne dla jego firmy. A oprócz tego, gdzieś tam głęboko kryła się obawa, że jego cyniczny przyjaciel może mimo wszystko mieć rację. Wziął więc głęboki oddech.– Wiesz Rick, czasem potrafisz być prawdziwym roześmiał się.– Ale i tak mnie uwielbiasz, prawda, Brian? I wiesz co? Dam ci za twoją firmę więcej niż ktokolwiek nie zareagował, tak więc Rick kontynuował bardziej już przyjaznym tonem.– Hej, nie chciałbym, abyś odniósł niewłaściwe wrażenie. Przyznaję, że od jakichś dziesięciu lat kibicuję tobie i tej twojej firmie. Wiem, co tam zrobiłeś. W piwnicy mam nawet jeden z waszych trenażerów bez słowa przyjął wyrażone w ten sposób przeprosiny.– W każdym bądź razie chciałbym jeszcze w tym tygodniu wiedzieć, co nam radzisz.– Zadzwonię w czwartek. Zrobimy tak, abyś był zadowolony, pożegnał się i rozłączył. Był zdziwiony, że Rick nic się nie zmienił przez te wszystkie lata. Ale mimo wszystko wciąż nie mógł zacząć go gotoweGdy Rick zadzwonił w czwartek, Brian spodziewał się usłyszeć, iż przedsięwziął już pierwsze kroki. Był przecież jednym z najlepszych w tym biznesie. W życiu jednak nie przypuszczałby, że Rick zdążył już znaleźć odpowiedniego kupca i wynegocjował wstępną cenę sprzedaży. Cenę, która znacznie przekraczała najśmielsze oczekiwania przyjął strategię „kto pierwszy, ten lepszy” i umiejętnie rozegrał ją po obu stronach stołu negocjacyjnego. Przekonał potencjalnego nabywcę do konieczności szybkiego działania, zanim inni chętni nie podbiją ceny. To skłoniło kupca do większej hojności, niż początkowo zakładał. Z drugiej jednak strony przekonał także Briana do przeprowadzenia transakcji, zanim jego konkurenci także pomyślą o sprzedaży, co niewątpliwie wiązałoby się z większą podażą na rynku i nieuchronnym spadkiem cen wizyty i negocjacje trwały zaledwie półtora tygodnia. Brian podpisał umowę, przekazując kontrolę nad swoją firmą największemu w kraju dostawcy urządzeń medycznych. Dopiero po pewnym czasie przyznał, iż absolutnie nie był przygotowany na konsekwencje tego jednego podpisu.
TRZY OZNAKI PRACY, KTÓRA NIE DAJE SZCZĘŚCIAPATRICK LENCIONI Wydawca: MT BIZNESRok wydania: 2017Oprawa: OPRAWA BROSZUROWAIlość stron: 264EAN: 9788380872271 Brak satysfakcji z wykonywanej pracy wpływa nie tylko na los jednostek, ale także na los całych firm. Niezadowolenie pracowników przekłada się bezpośrednio na wydajność, rotację kadr oraz morale, co w końcu musi odbić się na kondycji finansowej przedsiębiorstwa. Remedium jest na wyciągnięcie ręki, ale mało kto po nie sięga. W swej szóstej i najbardziej oczekiwanej opowieści autor bestsellerów z listy New York Timesa, Patrick Lencioni, prezentujerewolucyjny, a jednak bardzo prosty model działania, który pozwala na uzyskanie satysfakcji z każdej pracy. Lencioni przedstawia niezwykle interesującą opowieść o Brianie Baileyu, przedwcześnie emerytowanym menedżerze, który poszukuje sensu w swojej karierze i życiu. Poprzez serię zaskakujących wydarzeń odkrywatrzy uniwersalne przyczyny nieszczęścia i frustracji w pracyoraznarzędzia pozwalające je pokonać. Brian musi stawić czoła różnym aspektom własnej osobowości oraz osobowości innych ludzi, które sprawiają, że brak poczucia szczęścia w pracy jest zjawiskiem tak powszechnym w wielu organizacjach. Bez względu na to, czy jesteś kierownikiem, który chce zapewnić firmie kulturową przewagę konkurencyjną, menedżerem próbującym zaangażować i zmotywować swoich pracowników, czy też pracownikiem poszukującym spełnienia w pracy, niniejsza książka zapewni ci natychmiastową ulgę i nadzieję. *** PATRICK M. LENCIONIjest założycielem The Table Group, firmy konsultingowej specjalizującej się w rozwoju zespołów kierowniczych i promowaniu zdrowia organizacyjnego. Jako konsultant i uznany mówca współpracował z tysiącami kierowników wyższego szczebla, zarówno w przedsiębiorstwach z listy Fortune 500 i rozpoczynających działalność firmach wysokich technologii, jak i uniwersytetach i firmach typu non profit. Lencioni jest autorem sześciu książek, w tym także bestsellera z listy New York Timesa Pięć dysfunkcji pracy zespołowej. [Kod oferty,233447,9788380872271,2019-02-07 23:45:11]
Większość z nas znaczą część swojego życia spędza w pracy. Przy średnio 40 godzinach pracy tygodniowo i założeniu, że pracujemy od 25 do 65 roku życia w pracy spędzimy ok. 10 lat. Nawet osoby, które osiągnęły już wolność finansową z reguły coś w swoim życiu robią. Często nadal pracuję, ale wówczas przeważnie już z innych powodów niż potrzeba zarabiania pieniędzy. Poświęcając tyle czasu na pracę ważne jest więc odpowiedni wybór pracy. Praca powinna nam dawać satysfakcję i poczucie szczęścia. Jaka praca daje najwięcej szczęścia? Przeważnie robienie tego co się kocha to najlepsza droga do zadowolenia, większego zaangażowania i lepszych efektów. Co jeszcze jest ważne, aby praca dawała szczęście? Czytaj dalej aby się dowiedzieć. „Pracę należy wybierać dużo ostrożniej niż współmałżonka, ponieważ będzie się w niej spędzać więcej czasu niż w jego towarzystwie”. – Jonathan Carrol Co znaczy, że praca nie daje szczęścia? Każdy może mieć tu swoją definicję. Można jednak powiedzieć, że to taka praca, do której nie chce się iść, a jak już w niej jesteśmy to chcemy możliwie szybko z niej wyjść. To „robota”, która odbiera Ci energię i chęć do życia. Taką pracę, która nie daje szczęścia można spotkać wszędzie. W różnych branżach i na różnych stanowiskach od szeregowych pracowników po menedżerów. Mniejsze znaczenie ma to, co tak na prawdę robimy. Można być nieszczęśliwym pracując w korporacji na wysokim stanowisku z dobrą pensją. A można odnaleźć szczęście w pracy, będąc kelnerem w restauracji. Pytanie jest czy widzisz w swojej pracy sens i czerpiesz z niej prawdziwą radość? Jakie są skutki braku szczęścia w pracy? Gdyby zrobić sondaż wśród pracowników prawdopodobnie okazałoby się, że większość z nich nie jest szczęśliwych i spełnionych w pracy. Niesie to niestety za sobą koszty zarówno ekonomiczne jak też czysto ludzkie. Z ekonomicznego punkty widzenia brak poczucia szczęścia przekłada się na spadek zaangażowania i miej wydajną pracę. Jeśli chodzi o koszty społeczne to również są one widoczne. Nieszczęśliwy pracownik swoją frustrację i negatywną postawę przelewa na swoje otoczenie i ludzi wokół niego. Pojawia się stres, złość, napięcie. W skrajnych przypadkach mogą wystąpić problemy z nadużywaniem środków odurzających, jak alkohol czy różnego rodzaju leki. Z czasem brak zadowolenia z pracy może się negatywnie przekładać na zdrowie fizyczne i psychiczne. I tu znowu wracamy do skutków ekonomicznych, chociażby leczenia takich osób. Jakie są przyczyny braku szczęścia w pracy? Aby moc rozwiązać jakikolwiek problem, trzeba wpierw poznać jego przyczyny. Patrick Lencioni znany amerykański publicysta, pisarz, autor bestsellera „Pięć dysfunkcji pracy zespołowej„, w swojej kolejnej książce „Trzy oznaki pracy, która nie daje szczęścia.„, wskazuje na trzy główne czynniki, które powodują, że praca nie daje nam szczęścia. Według Particka są to uniwersalne powody, które można odnieść do wszystkich zawodów i każdego rodzaju pracy. Oto 3 oznaki pracy, która nie daje szczęścia według Patrika Lencioni #1 Anonimowość Ludzie nie odnajdują spełnienia w pracy jeśli są anonimowi. Jako ludzie chcemy być rozumiani i doceniani. Jeśli jesteśmy traktowani jako anonimowa masa trudno będzie nam pokochać swoją pracę. Trudniej nam zrezygnować z pracy, gdy mamy poczucie, że inni członkowie organizacji, zespołu czy grupy znają nas i rozumieją jako jednostkę i człowieka. Szczególnie bezpośredni przełożony powinien wykazywać szczere zainteresowanie pracownikiem, aby zwiększyć jego poziom satysfakcji i poczucie przynależności. Aby móc skutecznie kierować innym człowiekiem, konieczny jest odpowiedni poziom empatii i zaciekawienia. Trzeba wiedzieć co skłania daną osobę do wstania rano z łóżka? Co jest dla niej ważne? Jak można pomóc jej stać się lepszym? Jako pracownicy chcemy, aby kierowano nami jako ludźmi, a nie tylko jak trybikami w maszynie. Sprawdź jak skutecznie motywować pracowników: Lekkostrawnie o rozwoju, motywacji i zaangażowaniu #2 Brak poczucia znaczenia własnej pracy Chcemy mieć poczucie znaczenia naszej pracy. Jeśli nie dostrzegamy związku między pracą i zadowoleniem innej osoby lub grupy osób, praca nie będzie dawała nam satysfakcji. Jako pracownicy chcemy mieć poczucie, że nasze działania mają dla kogoś znaczenie, nawet jeśli będzie to tylko nasz bezpośredni przełożony. Ludzie odczuwają pragnienie bycia potrzebnym. Muszą wiedzieć, że pomagają innym, a nie jedynie służą sobie. Pracownik powinien być świadomy komu pomaga. Czemu służy jego praca oraz wiedzieć w jaki sposób pomaga. Tu ponownie istotna jest rola menedżera i lidera, który powinien pomóc swoim ludziom zrozumieć komu tak na prawdę pomagają i w jaki sposób ich praca jest dla kogoś doniosła. Jeśli pracownicy to dobrze zrozumieją istnieje większa szansa, że będą bardziej szczęśliwi w swojej pracy. #3 Brak obiektywnej oceny W pracy chcielibyśmy mieć jasne kryteria oceny czy odnosimy sukces czy porażkę. Czy wykonujemy dobrą robotę, czy też nie. Jeśli nasz sukces jest oceniany arbitralnie nie będziemy szczęśliwi i spełnieni. Powinniśmy być w stanie mierzyć swoje postępy w pracy, mieć realne dowody naszej skuteczności. Gdy sposób pomiaru i kryteria oceny są niejasne i niesprawiedliwe motywacja i zaangażowanie pracowników spada. Jako pracownicy mamy poczucie braku kontroli na własnym losem. Pracownicy, którzy są w stanie zmierzyć swój własny wkład w sukces mają większe poczucie odpowiedzialności. Problem pojawia się wtedy, gdy system pomiaru jest tak skonstruowany, że pracownik nie widzi związku miedzy swoimi codziennymi obowiązkami, a parametrami, na podstawie których mierzona jest jego praca. Rodzi to frustrację, pojawia się utrata zainteresowania i uczucie braku wpływu. Inaczej mówiąc pracownicy potrzebują miar, które są bliżej związane z ich rzeczywistymi działaniami. Ludzie potrzebują wymierności swojej pracy, aby mieć poczucie osiągnięć. Uwagi końcowe Oto poznałeś 3 główne oznaki pracy, która nie daje szczęścia. Aby dowiedzieć się więcej o każdej z nich oraz poznać skuteczne sposoby jak sobie z nimi poradzić sięgnij po książkę Patricka Lencioni „Trzy oznaki pracy, która nie daje szczęścia„. Szczególnie jeśli jesteś liderem, menedżerem czy prowadzisz własny biznes powinieneś dążyć do tego, aby Twoi pracownicy odnajdywali szczęście w pracy. Większe zadowolenie i zaangażowanie w pracę, zwiększona wydajność, mniejsza rotacja i niższe koszty, to potencjalne korzyści, które można uzyskać budując kulturę satysfakcji i spełnienia w pracy. Oprócz tego ograniczenie tych trzech głównych oznak braku szczęścia to również świetny sposób na wyróżnienie się na tle konkurencji oraz przyciągnięcie najlepszych pracowników do swoich organizacji. Sprawdź też: 5 trendów, które kształtują przyszłość pracy Gdy praca, którą wykonujesz, nie daje ci radości, a tylko pieniądze, to jesteś śmiertelnie ubogi. – Phil Bosmans A według Ciebie jaka praca daje najwięcej szczęścia? Napisz w komentarzu.
trzy oznaki pracy która nie daje szczęścia