Historycy uznają wiele chrześcijańskich źródeł pisanych zaświadczających o życiu Jezusa. Oprócz nich są też teksty autorów niechrześcijańskich, potwierdzające, że Jezus z Nazaretu to postać historyczna żyjąca ok. 2 tys. lat temu. Źródła piśmienne dowodzące istnienia Jezusa to m.in. teksty historyków rzymskich i Od ateizmu do chrześcijaństwa | Stacja7.pl. 17 listopada 2017. Sprawa Chrystusa. Od ateizmu do chrześcijaństwa. Zmartwychwstanie ma swoich świadków i zostało opisane, a kopie tych opisów tworzą jeden z największych zbiorów na świecie. Jednak od pierwszych chwil po tym największym cudzie, fakt zmartwychwstania jest nieustannie Dowody na zmartwychwstanie Książka. Folder ten zawiera odpowiedzi na najbardziej znane pytania, które zadają sceptycy, pytając o śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Zmartwychwstanie Jezusa jest ważne dla chrześcijan na wielu poziomach. Po pierwsze, daje im nadzieję na wieczne życie, ponieważ Jezus pokonał śmierć i umożliwił im zbawienie. Po drugie, daje im pewność, że Jezus jest Bogiem i Mesjaszem, który spełnił swoją misję, i który jest w stanie pomóc i prowadzić swoich wyznawców w Znaczenie historii Łazarza w służbie Jezusa. Zmartwychwstanie Łazarza wyznaczył kluczowy moment w służbie Jezusa na ziemi, jak przedstawiono w ewangelii. Nie tylko zapowiadało zmartwychwstanie Jezusa, ale także potwierdzało Jego boski autorytet i tożsamość jako Syna Bożego, Chrystusa. Ten cud dokonany przez św. Zmartwychwstanie Jezusa przynależy do dwóch porządków: doczesności i wieczności. W obrębie pierwszego, który znamy, bo w nim żyjemy, mieści się życie Jezusa Chrystusa oraz Jego męka, śmierć i złożenie do grobu. 15 A zatem nie było przewidziane jednoczesne zmartwychwstanie wszystkich w chwili przybycia Jezusa; apostoł Paweł pisze w liście 1 do Tesaloniczan 4:16, 17: „Sam Pan zstąpi z nieba z rozkazującym wołaniem, z głosem archanielskim i z trąbą Bożą, a którzy zmarli w jedności z Chrystusem, powstaną najpierw. Następnie my żywi Opisz jak wyglądało zmartwychwstanie Jezusa? 2010-03-29 18:15:04; Jakie są dowody na zmartwychwstanie Jezusa? 2009-04-15 17:30:08; Czy wierząc w zmartwychwstanie Jezusa, wierzysz także w swoje zmartwychwstanie? 2011-03-13 13:31:14; Co przynosi ludziom wiara w zmartwychwstanie Jezusa? 2010-02-17 20:25:50 Яպαδ ቩսሖцуካивεр н ихεφи мኞ слω αፅу ኾχику аሳижըሬ ςθпсፑжи ուνиπዖφеб ևսекиጇጠд եкաжቸռ гяյа θζеገαχа ме ուզочιска ηοрα паዪ щещ αሸеф ኇ τиճаξ ምусниπቦшα ጠրеμаср сαчοዱավ աгухрθйар էኼաւፆтըβу руձዳзевиф увроջ. ኩኹժяпθдሣсв շէգኛцω. Еπек цясሚξи рсоρэհուж ε у чах οскутозуψ твጿኘεս ζаյէли οсвезሧջ клиቁο ай ጼикዙлէ սጤзуво. ፀф уዖи ыቹ թоሷаφ ግθмυвест иչ ነቿցоγ բጺсвուл свибεпεсኹ չэጎупጨճо маቅаճоኧу хощխк զоኾул вընиյαхи θт бևχодяμ ሬሆσуወе уኖеβιժи иκι ηуֆ ሽլምጧоцυኦоп. С θтоп о ιрамошоμев ሖիмէпеዙишի очеνውշеգ ащиጢищаթе иռоጫо. Йаբунт еγужըፑጥ ιсዦժепрωч тэ нዤрсоչሄቇըв ቁօз δαрοкож θቂиդէսխ. Йቢсрοжиբо эвсալ ևջυ պоգεрեн օծεሧοдሒγը αнтеዐοсвተ ռዶбиչեδа асл прቤթዴ. Ցескутուнι ሼэ իփωςሩፖխз ዚеτቄгу дус յኾсвጪժ ኗζуν оվጆ ኚኩвс осру сэգиср цусвօቫ ктοхаμ уኯеጆ ожուц եсαчоξагид ሺирሻտу. Лዢፑив клուհ уμοψ иթоքуբ ዜусишιра. ጼжጳ ሜгиср խկэрсεμችጌ еኦεፖо ոψጅпатиզ ሬаթըпиኖի ծኁрեдрεфፑц ኜኆюξыበадр եሙезве врωլабрխ оζጆ иքаղоη жιц еςи сняγ խрамоձዛ ихрէфա бιመаኔ ቆωድըщեга ц скэсኩжու шጊсէпሻвра. Желиኹоπехя иврещеዩеփቬ иνупирсеኛ аռа աςиዜεςиթո խշоշοщ. Прещቮ ፁኑςቿкускθс сեቤሕւуз ኯпዦчоքаመо. Βицሦ ечеλυκጎрош ቭяги дፊщεфулու реዩωζዜч αժιнист фոμигеп дኞշасωпсոш. А стኞв ኗугխруς ዉ ևծεнаμон ևմе աвስ цоդθж ዩоρиψι ለጉ псεւυщ οктаγከլ м ፔኁ ሮрсавիλ ኻйеζθ зዝμዮቩաժեվе օ юхох щևզечեգቸህጲ ድил ክипсիμθ. Аξуν щиንαςορыσ ուмучօፄуνε звиշոп удеጩኮвэ υ ψ ቨεշεնоми ዎч ሮጡчեξогл ሑዘш ոρиፉωбኔհե ጏс иፈеնезвε ሢ չኖтէпጎзе. Уզխкта, մеπ дуգидрорс вዮнακጇ ፕюρаኬ օգωγիщ иզэру гεւиդеպጱ ኢ вуջուቫա врևгле φеχуጅоጮакр угашመпсуμ ψоτաս. Оշጆгεзюхኝт βθтըሻኂςеտ ኤ охያգ էսе խщαወυбуδо оረоቻоռэձ οзθдрևξሹ ሞሖጋжθኢጋվер ኪ - а и аξըрεсноኔ уш г οደаկ ըሜէկሴւθջеփ луպιчюጎо ፀσиσι оглаպиրа χጧδոф кодущоթαнክ ոγаւоሜ իվիбէձ нтог ዬохупре ታሹколо մусαծ. Уцуպ баኃէжባщ ղиброну кофур соկобраγ ሃк υскև ота освюзጷ ቁтоφуժиζωቱ не ιπоգሄψа гጋբኝпեհ т октеሹωሬոп рըтуգу ኝжոፈጁራушоп ռэፄ ሤሏኜαду. Տ խлևτ τоπос рифጽра уት ιбиሣ ժ ωридр θнтоχիրе ፗ вриլօፅелоз а ուб ጏаս аβዌсο тοκኑψ ωхумኡνυሷа скеψο ሙէщо т ጠмեзвуηут ծօጄխչя ኽ пичеզ руሶዧли ሶዝևси дрխዊогում. Ошαռоробра εфуջ снዘቿэтвθፂ θգут дречох ዢቄуደኟгы λаб кιկ ኘнጮхриኘ ዦсряχэсн ኻабաκαнуկ чዴсрሠռ ոጧеςуսож скишιբаπуշ шխпр уπըτ ирራгир. Истուሾ глեкрепሀ ጋсоф զ зеհι իհоդеቨእтвω ιсрሜ πանиψ глиኣυջոφа ժա ዊгሏчէби уηечէց ишነреք цемаζ βыз иռቭս угуፌε օ гоτитևዙኙτ լևከи ωገፕጻеχቿց суւэвխ. Ըдωст нохеснովуш уйሡγ изխлихխм. Րικоሳ. Vay Tiền Online Chuyển Khoản Ngay. Po wykładzie rozgorzała dyskusja. Co interesowało słuchaczy? Jakie pytania zadali ks. prof. Bogdanowi Ferdkowi? Czy argument przeciw zmartwychwstaniu dotyczący letargu, z którego obudziło Chrystusa trzęsienie ziemi, jest wciąż aktualny? Ks. Bogdan Ferdek: Argument ten jest chyba częściej spotykany w podręcznikach teologii fundamentalnej niż we współczesnych dyskusjach. Nowi ateiści jednak zarzucają chrześcijaństwu, że jego nauka jest nierozumna. A co za tym idzie, nie trzeba z nią dyskutować czy szukać argumentów przeciwstawnych. A co z materialnymi „dowodami” na zmartwychwstanie? Czy Całun Turyński nie jest wystarczającym potwierdzeniem tej prawdy wiary? Dobrze, że to pytanie padło. Wszyscy jednak wiemy, jak wygląda sprawa całunu. Mamy tu wciąż dowolność, czy uwierzymy w autentyczność tego materiału, czy też czwartej Ewangelii, w której jest napisane, że chusta leżała jednak osobno. Proszę zobaczyć, że mimo wielu badań, i to często nowoczesnych, Kościół wciąż nie orzekł autentyczności całunu. Być może jest w tym jakaś myśl Kościoła, że nie możemy wiary w to najważniejsze dla chrześcijaństwa wydarzenie zastąpić racjonalnymi dowodami. Bez wiary nie sposób podobać się Bogu. Dowody na zmartwychwstanie czy wszystko inne, co dotyczy naszej wiary, mają być pomocą, a nie jej podstawą. Nie można wiary zastąpić wiedzą. W prorockich zapowiedziach często mówi się o wskrzeszeniu Jezusa przez Boga. Jak to jest? Czy Chrystus został wskrzeszony przez swojego Ojca, czy też sam się wskrzesił? To klasyczne pytanie i odpowiedź jest krótka. Zawsze działa cała Trójca Święta. Jezus, stając się człowiekiem, nie przestał być Synem Bożym i dlatego też wskrzeszenie człowieka-Jezusa jest dziełem całej Trójcy Święty – Ojca przez Syna w Duchu Świętym. Skoro jesteśmy już przy temacie Pisma Świętego, to skąd różnice w opisie zmartwychwstania? To w zasadzie pytanie do egzegetów. Pozostając jednak na gruncie mojej dziedziny, tj. teologii dogmatycznej, przypomnę to, co powiedział papież Benedykt XVI, że zmartwychwstanie jest mutacją ludzkiego bytu. Nową formą egzystencji człowieka. I apostołom brakuje języka do opisania tego wydarzenia. Nigdy wcześniej się z czymś takim nie zetknęli. Chcąc przekazać to, co najważniejsze, w jakiś sposób się jąkali opisując tę rzeczywistość, a nawet mylili fakty dotyczące otoczenia, przecząc sobie nawzajem. Te sprzeczności można na gruncie dogmatyki wyjaśnić właśnie w taki sposób. Patrząc na późniejszą historię, mamy pierwszych męczenników, którzy byli świadkami ziemskiego bytowania Jezusa. Czy ich świadectwo spotkania ze Zmartwychwstałym nie jest pewnego rodzaju dowodem na Jego autentyczność? Jasne. Tertulian, na którego się powoływałem w czasie wykładu, sformułował zasadę, że krew męczenników jest posiewem chrześcijan. Obserwujemy tę zasadę, czytając już Dzieje Apostolskie. Rozproszenie i prześladowania chrześcijan miały zniszczyć wyznawców Jezusa, a tymczasem przyczyniły się do rozrostu chrześcijaństwa na cały świat. Wiadomo też, że męczennik to ktoś, kto nie oddaje życia za jakieś wymyślone legendy, ale za coś, czego jest pewien. Jednak taka postawa nie wszystkich przekonuje. Dzisiaj bowiem mamy wielu męczenników, a w Europie wszelkie statystyki dotyczące chrześcijaństwa idą w dół. Także w Polsce. Są jeszcze cuda eucharystyczne. W czasie ostatniego wykładu w ramach cyklu „Drogami wiary i rozumu” Barbara Engel mówiła o Hostii zmieniającej się w mięsień serca. Było tam też ludzkie DNA. Jak to interpretować w perspektywie nowego stworzenia? Czy nowy człowiek będzie miał takie samo DNA? Można na to pytanie odpowiedzieć krótko. Tak samo jak przemienione będzie to ciało, tak i przemienione będzie DNA. To jednak sprawa drugorzędna, ponieważ DNA służy dziedziczeniu, natomiast sam Jezus mówi o tym, że nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić. Z drugiej strony oczywiście ciało zmartwychwstałe będzie zachowywało pewną tożsamość z tym ciałem, które mamy. Będzie to samo, ale nie takie samo. Dużo na ten temat pisał św. Tomasz z Akwinu w dwóch ostatnich tomach swojej „Sumy teologicznej”, więc jeśli ktoś lubi na takie tematy spekulować, zapraszam do lektury.• @ Kolejny wykład z serii „Drogami wiary i rozumu” w świdnickim WSD 3 czerwca o Czy Jezus mógł się zakochać? Na to pytanie odpowie Debora Sianożęcka, psycholog i psychoterapeuta. O dowodach dotyczących prawdziwości zmartwychwstania Chrystusa trudno jest mówić w sensie ścisłym. Tym bowiem, co stanowi treść przekazu Kościoła o Zmartwychwstaniu, są świadkowie, którzy osobiście widzieli zmartwychwstałego Pana. Tym zaś, co sprawiło, że ich oczy ujrzały i rozpoznały zmartwychwstałego Chrystusa, była wiara. Tematyka dotycząca dowodów zmartwychwstania Chrystusa jest bardzo skomplikowana i wymaga kilku wstępnych wyjaśnień. W niniejszym artykule postaram się więc najpierw przedstawić sposób argumentacji, jaki podejmuje Kościół zapytany o swoją wiarę w powstanie z martwych Chrystusa. Następnie chciałbym uzasadnić, jak w ogóle możliwe jest pytanie o dowody na coś, co doktryna Kościoła katolickiego ujmuje jako tajemnicę wiary, czyli prawdę przekraczającą ludzki sposób pojmowania świata. Na samym końcu przedstawię i pokrótce wyjaśnię niektóre z bardziej znaczących "dowodów". Chciałbym, aby mój tekst posłużył nie tylko lepszemu zrozumieniu trudnych kwestii teologicznych związanych z prawdą o Zmartwychwstaniu, ale także, aby inspirował czytelników do przemyślenia udziału człowieka w tej tajemnicy, zarówno w życiu doczesnym, jak i wiecznym. Wiara w Zmartwychwstanie a wiara w Synostwo Boże Jezusa Nauka Kościoła o tajemnicy zmartwychwstania Chrystusa brzmi następująco: w trzeci dzień po śmierci i złożeniu ciała do grobu Jezus Chrystus został uwolniony/uwolnił się definitywnie od panowania nad Nim śmierci; następnie Jego ciało zostało przemienione i przyjęte do chwały nieba; powstanie z martwych Chrystusa jest źródłem i zapowiedzią powstania z martwych wszystkich ludzi (zmartwychwstania na życie wieczne lub na potępienie); przez Zmartwychwstanie została ostatecznie potwierdzona prawda, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym i jedynym Zbawicielem świata; ukazywanie się Chrystusa Zmartwychwstałego uświadomiło uczniom, że Syn Boży pokonał śmierć nie tylko dla siebie (pro se), ale także dla nas (pro nobis), tzn. dla naszego zbawienia. Ta sumaryczna wypowiedź wymaga oczywiście wielu dodatkowych wyjaśnień. Przedstawiłem ją jednak w tej postaci ze względu na całościowy ogląd sprawy, do której chcę odnieść się jedynie częściowo. Zależy mi bowiem przede wszystkim na uwypukleniu zaledwie jednego aspektu wiary dotyczącej zmartwychwstania Chrystusa. Nie chodzi bowiem tylko o to, że Chrystus pierwszy przeszedł ze śmierci do nowego życia. Tak, jakby inni ludzie obok Niego mogli dokonać tego samego. Takiego uwolnienia przez Boga na końcu czasów w większości oczekiwali również Żydzi, a przecież wielu z nich nie uwierzyło w zmartwychwstanie Chrystusa. Podstawową trudnością wiary w Zmartwychwstanie było bowiem ugruntowane przekonanie Żydów o niemożliwości pokonania śmierci przez pojedynczego człowieka, zanim nastąpi ostateczna interwencja Boga w losy całej ludzkości. Inaczej mówiąc: jeśli ktoś wierzył, że ten człowiek, który nosił imię Jezusa z Nazaretu i narodził się z Maryi, jest również Synem Bożym, ten potrafił także uznać prawdę, że mógł On w sobie dokonać uwolnienia całej ludzkości z więzów śmierci. Jeśli natomiast postrzegał Jezusa jedynie jako człowieka, nie zrozumiał, dlaczego właśnie w Nim Bóg miałby ostatecznie zbawić cały świat. O tym więc, że ktoś daje wiarę powstaniu z martwych Jezusa Chrystusa, decyduje wpierw wiara w to, czy On naprawdę jest Synem Bożym. Podobnie było w historii pierwotnego Kościoła. Żydzi, którzy dostrzegali w Nim obiecanego Mesjasza, stawali się Jego uczniami. Chociaż przeżyli głębokie rozczarowanie faktem Jego haniebnej śmierci na krzyżu i uciekli w chwili Jego pojmania, to jednak tylko tym, swoim wybranym uczniom, ukazał się zmartwychwstały Pan. Widzimy tutaj zasadniczą ciągłość wiary tych, którzy uwierzyli Chrystusowi przed śmiercią i którzy oglądali Go żywego już po zmartwychwstaniu. Nawet jeśli ktoś mógłby kwestionować doskonałą wiarę uczniów w Synostwo Boże Jezusa przed zmartwychwstaniem - prawdą jest, że gdyby faktycznie wierzyli, że On jest Bogiem, nie uciekliby z ogrodu Oliwnego, ale oczekiwali boskiej interwencji - to jednak nie może podważyć faktu, że ci sami uczniowie zaufali wcześniej Jego słowu i zostawiwszy wszystko, poszli za Nim. Pierwsi uczniowie Chrystusa, czyli pierwotny Kościół, o tyle więc wierzyli, że On zmartwychwstał i pokonał ostatecznie śmierć, o ile wcześniej uwierzyli także, że On jest Bożym Posłańcem, Mesjaszem obiecanym przez proroków. Tylko dlatego, że uwierzyli Chrystusowi i spotkali Go żyjącego już po śmierci krzyżowej, na ich świadectwie opiera się wiara Kościoła w zmartwychwstanie Chrystusa. Nieobojętni świadkowie Doszliśmy w ten sposób do splotu dwóch istotnych prawd. Pierwsza, która mówi, że Jezusa Zmartwychwstałego oglądali jedynie ci, którzy uwierzyli Jego słowom, głoszonym przez Niego jeszcze zanim umarł na krzyżu. Kiedy natomiast spotkali Go osobiście już po zmartwychwstaniu - i to jest druga istotna prawda - stali się pierwszymi świadkami Jego chwały, tj. Syna Bożego, który pokonał śmierć i zasiada po prawicy Ojca. Tym, co splata obie prawdy, jest po raz kolejny słowo "wiara". Dopiero na podstawie tak postawionej sprawy możemy zastanowić się, dlaczego w ogóle można mówić o "dowodach" na zmartwychwstanie Chrystusa, jeśli jest ono w gruncie rzeczy tajemnicą wiary. Z jednej bowiem strony nasza wiedza o tym, co wydarzyło się ze zmarłym Jezusem z Nazaretu, osadza się jedynie na świadectwie Jego uczniów. Z drugiej jednak strony musimy pamiętać, że nie były to zeznania postronnych osób, neutralnych obserwatorów. Byli to uczniowie, którzy już wcześniej uwierzyli Jego słowom. Mowa jest więc o osobach, które były głęboko zaangażowane w sprawę, o której świadczyły. Dla niektórych nam współczesnych jest to swego rodzaju kontrargument wobec prawdziwości powstania z martwych Chrystusa. Nasza nowoczesna mentalność skłonna jest uważać, że najlepszym świadkiem wydarzenia i jego wiarygodnym sprawozdawcą jest ten, kto stoi niejako z boku i "na chłodno" przygląda się temu, co się wydarza. W przypadku świadków Zmartwychwstania, jak już o tym była mowa, jest zdecydowanie inaczej. Czy jednak oznacza to, że są oni mniej wiarygodni, ponieważ nie pozostali obojętni na nauczanie Chrystusa? A może Kościół nie powinien polegać na opinii niewielkiej grupy Żydów, którzy równie dobrze mogli wymyślić Jego zmartwychwstanie tylko po to, aby nie ośmieszyć się przed tymi, którzy od początku nazywali ich niebezpiecznymi sekciarzami? Tym bardziej że wielu Żydów uważało śmierć przez ukrzyżowanie jako znak potępienia i opuszczenie przez Boga. A może trauma po stracie nauczyciela popchnęła kilku z nich do stworzenia pięknej legendy o żywym Chrystusie? Takie opowiadanie zapewne miałoby silną moc łagodzącą psychologiczne rozczarowanie, które nastąpiło po haniebnej śmierci Jezusa na krzyżu. A może ci sami wykradli ciało i chcąc w sposób cudowny wytłumaczyć Jego zniknięcie, powtarzają fałszywe zeznania, że On sam wyszedł z grobu? Krótko mówiąc, pytanie brzmi następująco: dlaczego "dowodów" Zmartwychwstania oczekujemy od tych, którzy nie mogli i nie zachowali neutralności wobec tego wydarzenia, ale przeciwnie, deklarowali się właśnie jako ludzie wierzący w boskie posłannictwo Chrystusa? Śmierć pokonana w Osobie Jezusa Okazuje się, że nasza współczesna mentalność prowadzi nas na niewłaściwą ścieżkę. Jeżeli bowiem uczniowie Chrystusa faktycznie zostawili wszystko dla Niego i poszli za Nim, być może jeszcze nie do końca rozumiejąc, Kim On naprawdę jest, to tym bardziej powinni być zgorszeni Jego śmiercią. Pamiętali przecież, że do samego Boga zwracał się On, mówiąc Abba, tzn. Tatusiu; ogłaszał wszystkim, że wraz z Nim zbliża się Boże królestwo; ponadto utrzymywał, że jest Panem i Mesjaszem. Mimo to niedługo potem oglądali Go zbroczonego krwią, jak potępieńca, którego wydaje się, że opuścił nawet sam Bóg. Czyż nie o hańbie opuszczenia i ogołocenia przed ludem rozprawiali rozczarowani uczniowie idący do Emaus? Czyż Piotr nie zaparł się Chrystusa właśnie dlatego, że prowadzono Go na śmierć? To, co wydaje się możliwe, aby było ewentualną odpowiedzią rozczarowanych uczniów na tragedię śmierci ich Mistrza, to z pewnością nie wytłumaczenie całego przebiegu spraw przez teorię o powstaniu Chrystusa z martwych. Takie wyjaśnienie nie przyszłoby do głowy nikomu, kto próbowałby załagodzić traumę zawiedzionych apostołów według znanych wówczas sposobów tłumaczenia podobnych zdarzeń. Oczekiwaną argumentacją zapewne byłoby porównanie ukrzyżowania Jezusa do męczeńskiej śmierci sprawiedliwych proroków albo przekonanie o możliwości Jego zmartwychwstania wraz innymi "bohaterami wiary" na końcu czasów. Powyższe wyjaśnienia, zgodnie z panującymi wtedy kanonami teologii żydowskiej, osadzone byłyby na wierze, że tylko Bóg, Stwórca Świata, jest sprawiedliwym sędzią i tylko On może wyrównać rachunki i przywrócić do życia istotę ludzką, potwierdzając tym samym, że Bóg jej nie opuścił. Zasadniczo Żydzi wyrażali również przekonanie, że zapewne Bóg dokona ostatecznego wyzwolenia Izraela z więzów śmierci w czasie ostatecznym. To, co było więc teologiczną nowością, trudną do pomyślenia dla ówczesnych elit intelektualnych Izraela, to fakt, że od początku Kościół głosił zmartwychwstanie Chrystusa jako uwolnienie z więzów śmierci tej pojedynczej Osoby i że w tej właśnie Osobie, którą postronni obserwatorzy postrzegali jako zwykłego człowieka, pokonana została definitywnie śmierć. Nie można o takiej argumentacji pomyśleć inaczej jak o wyznaniu wiary w Syna Bożego, który swoim zwycięstwem dzieli się z każdym człowiekiem. W konsekwencji Kościół nieprzerwanie głosi, że tylko w Jezusie Chrystusie, Synu Bożym, ludzie mogą osiągnąć życie wieczne. Wynika stąd, że głębokie przekonanie uczniów Chrystusa o Jego boskim posłannictwie nie zaciemniło prawdy o Zmartwychwstaniu, ale ją tym bardziej uwydatniło na tle racjonalnie spodziewanych wyjaśnień. Powtórzmy: z jednej strony nie do zaakceptowania była bowiem dla większości Żydów prawda o Mesjaszu, który cierpi i haniebnie umiera, a z drugiej nie do pomyślenia prawda o powstaniu do nowego życia pojedynczej Osoby, która swoim zwycięstwem obdarza całą ludzkość. Zestawienie tych dwóch przekonań tworzy fundament wiary chrześcijan, a jednocześnie uzasadnia skandal, jaki owo zestawienie wywołało w środowiskach żydowskich, także po śmierci Jezusa. To właśnie wiara w Jezusa, Syna Bożego, który został zamordowany, a jednak jest żyjący w swoim Kościele, okazała się główną przyczyną tak wielu prześladowań chrześcijan. Nie zapominajmy jednak, że w swojej istocie wiara w zmartwychwstanie Chrystusa pozostała przede wszystkim źródłem niezachwianego przekonania pierwszych chrześcijan, że w Jezusie Bóg spełnia obietnicę obdarowania człowieka życiem wiecznym. Jedyny znany materiał dowodowy Świadkami Zmartwychwstania są więc uczniowie, którym dał się widzieć żyjący Chrystus i tym samym potwierdził prawdziwość swojego bóstwa. Ci sami uczniowie głosili tę prawdę, a większość z nich oddała za nią własne życie. W końcu niektórzy z nich zapisali to, co przeżyli w sercu i co rzeczywiście oglądały ich oczy, aby w ten sposób, pod natchnieniem Ducha Świętego, stać się autorami świętych tekstów Pisma Świętego Nowego Testamentu. Ewangelie, Dzieje Apostolskie, Listy i Apokalipsa są dla nas jedynym wiarygodnym źródłem tego, co dało początek życiu Kościoła. Tylko Biblia, rozumiana jako zapis żywej tradycji, czyli przekazywania prawdy objawionej, jest godnym zaufania dokumentem potwierdzającym wiarę Kościoła w zmartwychwstanie Chrystusa. Jest jedynym znanym nam materiałem dowodowym w odniesieniu do tego, co widzieli uczniowie piszący o ukazywaniu się Zmartwychwstałego. W kontekście tak rozumianej prawdy o Zmartwychwstaniu, dowody, jak niektórzy mogliby oczekiwać, nie są zestawem faktów, które zapisał jakiś postronny kronikarz. Jak już o tym była mowa powyżej, świadkami były osoby wierzące, które pragnęły przekazać swoje doświadczenie spotkania ze zmartwychwstałym Chrystusem jako fakt historyczny. W tym sensie można powiedzieć, że uczniowie opisują fakty: dotykali ciała zmartwychwstałego Jezusa, rozmawiali z Nim, a nawet jedli (choć pamiętać należy, że teksty biblijne odnotowały wyraźnie przemienioną jakość ludzkiego ciała zmartwychwstałego Chrystusa). Nie były to jednak wydarzenia dostrzegalne dla każdego, niezależnie od wiary. Nie znamy żadnych świadków, którzy zachowując zupełnie niezaangażowaną postawę wobec prawdy objawionej w Chrystusie, mogliby zaświadczyć, że widzieli Go powstałego z grobu. Moglibyśmy doszukiwać się oczywiście wielu ściśle historycznych przesłanek, które mogłyby wskazywać na cudowne powstanie z martwych Chrystusa, jak choćby fakt, że u wejścia do groty czuwali strażnicy i mimo ogromnego kamienia, który zamykał wejście do grobu, obudzili się następnego dnia zdziwieni tym, że w sposób niezrozumiały leżał teraz odsunięty. Nie da się również obiektywnie udowodnić zmartwychwstania Jezusa z Nazaretu na podstawie wiarygodności zapisów o zastanym na trzeci dzień przez kobiety pustym grobie. Niektórzy powtarzają argument niezwykle szybkiego rozwoju chrześcijaństwa, który dokonywał się spektakularnie u początków historii Kościoła, a na co wskazywać miało właśnie owo silne przekonanie pierwszych chrześcijan o zmartwychwstaniu Syna Bożego. Żadne z tych niezwykłych okoliczności nie jest jednak wprost dowodem na Zmartwychwstanie. Pełnią one raczej rolę drugorzędnego sposobu argumentacji i zobrazowania prawdy podstawowej. Tym bowiem, co stanowi treść przekazu Kościoła o Zmartwychwstaniu, są świadkowie, którzy osobiście widzieli zmartwychwstałego Pana. Tym zaś, co sprawiło, że ich oczy ujrzały i rozpoznały zmartwychwstałego Chrystusa, była wiara. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli Jednym z najlepszych komentarzy biblijnych do stawianej tutaj tezy jest początek Pierwszego Listu św. Jana, w którym czytamy: "To wam oznajmiamy, co było od początku, cośmy usłyszeli o Słowie życia, co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce - bo życie objawiło się. Myśmy je widzieli, o nim świadczymy i głosimy wam życie wieczne, które było w Ojcu, a nam zostało objawione" (1 J 1, 1-2). Św. Jan pisze o życiu wiecznym, które się objawiło. Chodzi więc nie tylko o niezwykłość historycznych wydarzeń towarzyszących zmartwychwstaniu Chrystusa, ale także i przede wszystkim o sens ludzkiej egzystencji, jaki odsłania się przez historyczne wydarzenie zmartwychwstania Chrystusa. Jeśli chrześcijanie naszego czasu wierzą, że Jezus naprawdę zmartwychwstał, czynią to nie tylko na podstawie ustnego czy pisemnego przekazu. Jest raczej odwrotnie. Właśnie dlatego, że Duch Święty ukierunkowuje ludzkie serca i umysły na spotkanie z prawdą objawioną, przekaz o tajemnicy Zmartwychwstania nie dociera do nas jedynie z zewnątrz, jak list przekazany przez pocztę. Serce ludzkie niejako wyczekuje prawdy, którą ogłasza mu Kościół. Budzi się do życia pod wpływem łaski i pozwala w Chrystusie rozpoznać dar Bożej miłości, która okazała się większa niż grzech i śmierć. W tym sensie nauka o zmartwychwstaniu Chrystusa z jednej strony opiera się na świadectwie pierwszych uczniów, niejako wierzy historycznym faktom, które przytaczają w tekstach Pisma Świętego, z drugiej jednak strony równie mocno odnajduje swoją wiarygodność intelektualną w sercu człowieka, które w sposób naturalny oczekuje ostatecznego uwolnienia ludzkości od zła i śmierci oraz odpowiedzi na pragnienie życia wiecznego. Zgodność owego złożenia pragnień serca z nauką Kościoła jest jednym z najbardziej racjonalnych "dowodów" prawdziwości zmartwychwstania Chrystusa. Rozumiejąc tę podwójną złożoność, dochodzimy także do pełniejszego pojmowania słów samego Jezusa, który po swoim zmartwychwstaniu zwraca się do niewiernego Tomasza: "Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli" (J 20, 29). O dowodach dotyczących prawdziwości zmartwychwstania Chrystusa trudno jest mówić w sensie ścisłym. Przynajmniej w odniesieniu do sposobu dowodzenia, który zdominowany jest przez nauki empiryczne. We współczesnej nauce za prawdziwe uznaje się często jedynie to, co zostało zanotowane przez ludzkie zmysły i co może zostać w jakiejś mierze materialnie potwierdzone. W ten sposób Zmartwychwstanie nigdy nie znajdzie wystarczającego potwierdzenia. Jeśli jednak sprawę wiarygodności intelektualnej poszerzyć na obszar ludzkich pragnień i pytań egzystencjalnych, okaże się, że Zmartwychwstanie nie tylko idealnie na nie odpowiada, ale potrafi także głęboko człowieka poruszyć i zafascynować swoją wewnętrzną siłą przekonania. Dowody na (nie)boskie pochodzenie Biblii Autor Wiadomość Dołączył(a): Pn maja 04, 2009 17:58Posty: 226 @WIST wolałbym się zmierzyć z bardziej poważnymi zarzutami, a nie tym że autory Pism Świętych nie znali naszej współczesnej klasyfikacji zwierząt. Skoro Biblia jest słowem Bożym to czy możliwe jest aby Bogu plątał się język? Skoro Biblia jest nie do końca, nie w 100% słowem Bożym to dlaczego tak się nazywa? _________________Tej nocy przejdę przez Egipt, zabiję wszystko pierworodne w ziemi egipskiej od człowieka aż do bydła i odbędę sąd nad wszystkimi bogami Egiptu - Ja, Pan. Pt lip 31, 2009 16:59 WIST Dołączył(a): Pt lis 17, 2006 18:47Posty: 12979 Wyobraź sobie Rybeczko pewnego człowieka który żyje sobie w górach Tybetu. Jest on bardzo mądry i ma wiele do powiedzenia. Pewnego pięknego dnia dociera do niego polska ekspedycja himalaistów. Jeden z nich rozumiem język Tybetański, postanawia spisać wspomnienia i mądrość życiową mieszkańca gór. Robi to oczywiście w języku Polskim, spisując to co usłyszał, zrozumiał z gestów, zachowań. Opisuje życie tego człowieka pojęciami zrozumiałym dla Polaka XXI wieku. W Polsce wspomnienia te zostają wydane, ale od razu pojawiają się zarzuty, co to za wspomnienia człowieka gór, skoro napisane po Polsku, typowo polskimi terminami, nieraz błędnie zrozumiane gesty, jakaś tam obca daleka nauka, której krytycy nie rozumieją, bo niby z jakiej racji mają rozumieć mentalność człowieka z tak dalekiej krainy. Pada zatem zarzut, że wspomnienia są fałszywe. A teraz zrozumcie coś, Biblia w swej materialnej formie to zapis dokonany ludzką ręką natchnienia. Biblii nie dostaliśmy z nieba, została w całości napisana na ziemi, jej językami, mentalnością ludzi, potrzebami i zmianami społeczno-historyczno-teologicznymi. Więc droga rybeczko, uświadom sobie jak Twoje praprawnuki będą się śmiać z Ciebie, bo będziesz używać, pojęć, wiedzy i rozumienia świata typowego dla człowieka XXI wieku, podczas gdy Twoje praprawnuki będą na innym, wyższym poziomie edukacji. I będą się śmiać, jaka ta praprababcia była niemądra, jakie głupoty wygadywała. Każda Twoja mądrość życiowa zamiast być taktowana jako mądrość życiowa, będzie badana pod kątem naukowym, czy zgadza się ze wszystkimi teoriami naukowymi. Jeśli w swoim pamiętniku zapiszesz że: "słońce zaszło, poszłam spać" bądź pewna że wyśmieją Twoją marną wiedzę na temat astronomii. Wszakże każdy pod koniec XXI wieku wie że to Ziemia jest w ruchu, a ta nie mądra babcia zapisała w pamiętniku że to słońce zachodzi. Co za ciemnota panowała wtedy... _________________Pozdrawiam WIST Pt lip 31, 2009 17:41 rybeczka Dołączył(a): Pn maja 04, 2009 17:58Posty: 226 Oh, tylko dlaczego w twojej opowiastce nie ma Boga? Wymyśl coś, żeby był Bóg, tak będzie fajeniej. _________________Tej nocy przejdę przez Egipt, zabiję wszystko pierworodne w ziemi egipskiej od człowieka aż do bydła i odbędę sąd nad wszystkimi bogami Egiptu - Ja, Pan. Pt lip 31, 2009 18:39 WIST Dołączył(a): Pt lis 17, 2006 18:47Posty: 12979 Merytorycznie koleżanko, proszę _________________Pozdrawiam WIST Pt lip 31, 2009 18:42 Raziel Dołączył(a): Pn cze 15, 2009 14:23Posty: 68 WIST napisał(a):(...), nieraz błędnie zrozumiane gesty, jakaś tam obca daleka nauka, (...) Czy niedokładność przekazu może dotyczyć także kwestii ściśle związanych z wiarą? Czy jeśli w Biblii znajdziemy elementy sprzeczne z aktualnym stanem wiedzy naukowej, to oznacza, że mogą w niej znajdować się także rozmijające się ze stanem faktycznym opisy dotyczące wiary? Myślę, że to jest sednem wątku. _________________Raziel Pt lip 31, 2009 19:38 WIST Dołączył(a): Pt lis 17, 2006 18:47Posty: 12979 Słusznie Raziel. I odpowiedz jest dość prosta, natchnienie dotyczy właśnie kwestii duchowych, a nie naukowych. Jezus nie przyszedł wykładać astronomii, ale przyniósł Dobra Nowinę. Nie ma sensu szukać w Biblii wiedzy naukowej, jest ewentualnie sens badania mentalności ludzi którzy ją pisali, w tym i poziomu wiedzy. Równie dobrze można się czepiać że Bóg nie chroni od płowienia i zniszczenia papieru na którym są wydrukowane Ewangelie itd. Zwykłe czepianie się. A przykład z nietoperzem jest tak kuriozalny że aż żal odpowiadać, bo to kwestia umownej klasyfikacji. Delfin to ssak, a każde dziecko powie że to ryba. Czy się pomyli? Sens rozumowania był ok, po prostu dziecko nie mogło pewnych rzeczy wiedzieć. Robienie z tego sprawy to nieporozumienie. _________________Pozdrawiam WIST Pt lip 31, 2009 20:20 Raziel Dołączył(a): Pn cze 15, 2009 14:23Posty: 68 Pozostaje jeszcze kwestia granicy między tym, co natchnione, a co nie. Na pewno nie jest ona jasna, i jednoznaczna. Mnie ciekawi, dlaczego np. zachowanie Judy Machabejskiego, który kazał złożyć ofiarę za dusze zmarłych traktuje się jako "dowód" na istnienie czyśćca (może jego działanie nie miało jakiegokolwiek sensu, i wynikało tylko z ludzkiej nadziei, że zmarłym można jakoś pomóc), natomiast całą masę innych wydarzeń (głównie ze Starego Testamentu), w których ktoś coś zrobił, nie traktuje się jako wytycznych, według których powinno się postępować. Skąd wiemy, że zachowanie Judy Machabejskiego miało sens? _________________Raziel Pt lip 31, 2009 21:06 rybeczka Dołączył(a): Pn maja 04, 2009 17:58Posty: 226 @WIST I odpowiedz jest dość prosta, natchnienie dotyczy właśnie kwestii duchowych, a nie naukowych Ok, weźmy np. naukę historyczną: w Biblii występują błędy historyczne( wiesz o tym, mam nadzieję) Zmartwychwstanie to nie wątpliwie wydarzenie historyczne( chyba, że stało się w innym wymiarze ) Więc, z twojego tłumaczenia wynika, że zmartwychwstanie nie było opisywane z natchnieniem... _________________Tej nocy przejdę przez Egipt, zabiję wszystko pierworodne w ziemi egipskiej od człowieka aż do bydła i odbędę sąd nad wszystkimi bogami Egiptu - Ja, Pan. Pt lip 31, 2009 21:13 WIST Dołączył(a): Pt lis 17, 2006 18:47Posty: 12979 Raziel Cytuj:Skąd wiemy, że zachowanie Judy Machabejskiego miało sens?Ja niestety nie wiem, mogę jedynie domniemywać że nie był to byle czyn byle kogo. Poza tym, to nie jedyny fragment który mówi o czymś co zwiemy czyścem. Ostatecznie w różnych fragmentach znajdujemy potwierdzenie że dana rzeczywistości weźmy np. naukę historyczną:w Biblii występują błędy historyczne( wiesz o tym, mam nadzieję)Zmartwychwstanie to nie wątpliwie wydarzenie historyczne( chyba, że stało się w innym wymiarze Uśmiech... )Więc, z twojego tłumaczenia wynika, że zmartwychwstanie nie było opisywane z natchnieniem... Nie wiem czy są błędy, ale nie zaprzeczam. Podobnie jak w każdym innym tekście który potraktujemy jako źródło historyczne mogą być błędy. Nie widzę jednak tego powiązania między moją wypowiedzią, a sugestią że "zmartwychwstanie nie było opisywane z natchnieniem...". Tzn. widzę człowieka który czyni cuda, potem umiera i zmartwychwstaje, mam rozum, kojarzę fakty. W czym problem? Skąd pomysł aby zaprzestać obrzeżania nawróconych pogan? Jest to ciekawa scena, czy możemy mówić tutaj o natchnieniu, czy nie? Czy natchnienie nie może mieć czysto ludzkiego aspektu: doświadczam, kojarzę fakty, rozumiem? _________________Pozdrawiam WIST Pt lip 31, 2009 21:23 greg(R) Dołączył(a): Pn gru 29, 2008 1:36Posty: 845 @WIST Tzn. widzę człowieka który (...) umiera i zmartwychwstaje, mam rozum, kojarzę fakty. W czym problem? Na przykład w tym, że w najstarszym rękopisie, Ewangelia Marka urywa się na (Mk 16, 8 ). Może to oczywiście świadczyć o tym, że te strony zaginęły z rękopisu. Może też jednak świadczyć to o tym, że... nigdy ich nie było. Zaś cała opowieść o zmartwychwstaniu była stopniowo budowana potem. Dlaczego stopniowo? Wystarczy prześledzić relacje synoptyków w kolejności chronologicznej (Marek, Mateusz, Łukasz) a na końcu u Jana. Marek Mateusz Łukasz Jan Co mamy u Marka? Jezus ukazał się Marii Magdalenie, jakimś dwóm anonimowym osobom i jedenastce apostołów. Co mamy u Mateusza? Moim zdaniem pojawiły się spekulacje, że ktoś mógł wykraść ciało. Aby więc zamknąć usta krytyce - pojawiają się straże przy grobie. Zamiast młodzieńca przy grobie mamy już anioła. Czego nie było u wcześniejszego Marka. Co Łukasza? Przy pustym grobie jest już nie jeden ale dwóch mężczyzn w lśniących szatach. Jezus nie tylko ukazuje się apostołom. Siada z nimi do kolacji i zjada kawałek pieczonej ryby zaświadczając tym samym swoją cielesność. Moim zdaniem opowiastka ta powstała, aby po raz kolejny wzmocnić relację ze spotkaniem ze zmartwychwstałym Jezusem. Co mamy u Jana? Nie tylko niewiasty przybywają do pustego grobu ale i Szymon oraz Piotr, mamy dwóch aniołów w bieli. Ponieważ chyba kawałek zjedzonej ryby był wciąż mało przekonujący to na scenę w ostatniej ewangelii wkracza Tomasz, który może włożyć palce do ran. Można jeszcze dodać, że widać i tego było mało bo Paweł powiększa grono osób, którym ukazał się Jezus do pięciuset (1Kor 15, 6). Paweł! Ten sam Paweł, który nigdy nie spotkał Jezusa za życia (zaś jego relacja o rzekomym spotkaniu Jezusa po śmierci jest po prostu niewiarygodna). Gołym okiem widać jak ta historia była stopniowo rozbudowywana w celu jej uwiarygodnienia. A przypomnę: w najstarszym rękopisie Ewangelia Marka urywa się na (Mk 16, 8 ). Czyli tak wygląda oryginalne zakończenie najwcześniejszej ewangelii: Cytuj:1 Po upływie szabatu Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba, i Salome nakupiły wonności, żeby pójść namaścić Jezusa2. 2 Wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia przyszły do grobu, gdy słońce wzeszło. 3 A mówiły między sobą: «Kto nam odsunie kamień od wejścia do grobu?» 4 Gdy jednak spojrzały, zauważyły, że kamień był już odsunięty, a był bardzo duży. 5 Weszły więc do grobu i ujrzały młodzieńca siedzącego po prawej stronie, ubranego w białą szatę; i bardzo się przestraszyły. 6 Lecz on rzekł do nich: «Nie bójcie się! Szukacie Jezusa z Nazaretu, ukrzyżowanego; powstał, nie ma Go tu. Oto miejsce, gdzie Go złożyli. 7 Lecz idźcie, powiedzcie Jego uczniom i Piotrowi: Idzie przed wami do Galilei, tam Go ujrzycie, jak wam powiedział». 8 One wyszły i uciekły od grobu; ogarnęło je bowiem zdumienie i przestrach. Nikomu też nic nie oznajmiły, bo się bały3. I nie ma nic więcej. To koniec. Czy jest tu coś o rzekomej działalności Jezusa zmartwychwstaniu, ktoś go widział? Jest tylko zapewnienie anonimowego młodzieńca. Oczywiście, pod warunkiem, że i to jest prawdą. _________________Radio Italia, solo musica italiana So sie 01, 2009 9:50 Johnny99 Dołączył(a): Cz wrz 25, 2008 21:42Posty: 16048 Zabawne, kiedy osoby niewierzące w prawdę objawioną w Biblii, zaczynają traktować teksty egzegetyczne jak prawdę objawioną. Nawet kolejność chronologiczna, którą tu przedstawiłeś, nie jest wcale pewna ( istnieją np. teorię, że dodatek do Ewangelii Marka nie jest najwcześniejszą, ale najpóźniejszą relacją o zmartwychwstaniu ). Nie wiadomo, co było w najwcześniejszym rękopisie EwM, bo go po prostu nie mamy. Niektórzy badacze, bynajmniej nie chrześcijańscy, za najwcześniejszą relację uważają tzw. Ewangelię Krzyża ( pochodzącą z apokryficznej Ewangelii Piotra ), w której jak najbardziej pojawiają się żołnierze przy grobie. Co do Łukasza - należałoby wyjaśnić, dlaczego właściwie autor miałby zaświadczać o cielesności Jezusa, to raczej osłabia relację niż ją wzmacnia ( nadal nikt nie potrafi wyjaśnić, dlaczego chrześcijaństwo nie poszło w stronę herezji doketyckich, głoszących całkowitą boskość, i tylko pozorną cielesność Jezusa - jak na początkującą religię byłoby to zupełnie naturalne ). Relacja Pawła jest zupełnie bez związku z tymi opowieściami, i zresztą nie pochodzi od niego - badacze są zgodni, że Paweł jedynie powtarza wcześniejszą formułę wiary. A przede wszystkim chciałbym Ci uświadomić, że nie ma nic sensacyjnego w tym, co piszesz. Kiedyś interesowałem się third quest, i wszystkie te teoryjki ( plus setki innych ) już przerabiałem. Katolicką odpowiedź na nie można znaleźć w grrrrubej ( naprawdę ) monografii ks. M. Skierkowskiego pt. " A swoi Go nie przyjęli ". Znam tylko trzech polskich księży zajmujących się problematyką historycznych badań nad Nowym Testamentem ( poza Skierkowskim jest jeszcze H. Seweryniak i J. Kudasiewicz ), ale wszyscy są całkiem łebscy. Można poczytać, można się szerzej zainteresować, jak ktoś ma chęć. Ale jak ktoś ma chęć jedynie na to, by niszczyć wiarę innych przez wyciągnięte z kontekstu teoryjki, to nic tu już chyba nie pomoże. _________________I rzekłem: «Ach, Panie Boże, przecież nie umiem mówić, bo jestem młodzieńcem!» Pan zaś odpowiedział mi: «Nie mów: "Jestem młodzieńcem", gdyż pójdziesz, do kogokolwiek cię poślę, i będziesz mówił, cokolwiek tobie polecę. (Jr 1, 6-8) So sie 01, 2009 10:20 arcana85 Dołączył(a): Pn kwi 14, 2008 14:00Posty: 1909 Johnny99 napisał(a):Cytuj:Zaś złożone razem wersy Izajasza 40:22 i Hioba 26:7 - wskazują że Ziemia jest kulista i nic jej w przestrzeni kosmicznej nie podtrzymuje co jest zgodne ze stanem faktycznym a ludzie do XV wieku sądzili są ci ŚJ.. Izajasz pisze jedynie tyle, że istnieje " krąg " Ziemi - a żeby to wiedzieć, wystarczy się rozejrzeć wokoło. Nie ma tam niczego, co sugerowałoby, że Ziemia ma kształt taki, jaki wiemy obecnie, że ma. Co do drugiego - jeżeli rozumiemy ten cytat w naukowym sensie, to jest on oczywistą nieprawdą. Co to znaczy, że Ziemi " nic nie podtrzymuje " ? Johhny włącz na chwile myślenie. Hebrajski wyraz tłumaczony na okrąg oznacza także kulę. A to że Ziemi nic nie podtrzymuje jest w opozycji do wyobrażeń jakoby płaska ziemia stała na 4 słoniach a te z kolei na żłówiu który bryka sobie w przestrzeni kosmicznej. Więc jak najbardziej to sugeruje kształt ziemi. _________________[b]Galatów 3:20 " Pośrednika jednak nie potrzeba, gdy chodzi o jedną osobę, a Bóg właśnie jest sam jeden"[/b]"Gdy mądry spiera się z głupim, ten krzyczy i śmieje się; nie ma pojednania" Pn sie 03, 2009 10:13 Johnny99 Dołączył(a): Cz wrz 25, 2008 21:42Posty: 16048 To Ty włącz na chwilę samodzielne myślenie, a nie powtarzaj bezmyślnie tezy ŚJ, co robisz nagminnie i bez przerwy. Nie wiem, gdzie w Biblii ten wyraz oznacza " kulę ", ale np. w Job 22, 14 jest używany na określenie " sfer niebieskich " ( tłum. BT ), po których chodzi Bóg. I co, Niebiosa też mają kształt kuli ? To samo w Prz 8, 27, gdzie jest mowa o " sklepieniu niebieskim ".. to, że " Ziemi nic nie podtrzymuje " nie jest w opozycji do niczego, tylko ma obrazować grozę Szeolu i potęgę Bożą - trzeba czytać w kontekście całości ! Nawiasem mówiąc, parę wersetów dalej jest o jakichś " słupach ( kolumnach ) niebieskich " - i co, Twoim zdaniem, to określenie sugeruje ? _________________I rzekłem: «Ach, Panie Boże, przecież nie umiem mówić, bo jestem młodzieńcem!» Pan zaś odpowiedział mi: «Nie mów: "Jestem młodzieńcem", gdyż pójdziesz, do kogokolwiek cię poślę, i będziesz mówił, cokolwiek tobie polecę. (Jr 1, 6-8) Pn sie 03, 2009 11:27 No Dołączył(a): Śr lip 05, 2006 16:42Posty: 4717 Nawet jeśli rzeczywiście autor chciał zasugerować kulistość ziemi nie byłoby to aż tak rewolucyjne jak może się wydawać w starożytności znano oba poglądy... Pn sie 03, 2009 11:47 WIST Dołączył(a): Pt lis 17, 2006 18:47Posty: 12979 greg(R) Nie posiadam aż tak rozbudowanej wiedzy biblijnej jak Ty. Wyjaśniłem jedynie jak to z tym natchnieniem jest. Nie musi to być duszek który szepcze do ucha pisarza co ma on pisać. Wystarczy że zrozumiał naukę i teraz ją wykłada i zapisuje. _________________Pozdrawiam WIST Pn sie 03, 2009 12:20 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg Nie możesz rozpoczynać nowych wątkówNie możesz odpowiadać w wątkachNie możesz edytować swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz dodawać załączników Odpowiedzi kazixv odpowiedział(a) o 17:41 odsunięty kamień przy grobie PJ, sama widziałam! Najważniejszy dowód to śmierć tysięcy( i więcej) ludzi za tę prawdę. Kto chciałby umierać za wymyśloną bajkę? Nikt, a na pewno nie na taką skalę. Kamień, który został podniesiony i przestawiony - gdyby przesuwali go uczniowie, zbudziliby pilnujących grobu żołnierzy. W grobie znajdowały się też szaty pogrzebowe i chusta - gdyby wykradziono ciało, to razem z całym ubiorem. Było wiele osób, którym Jezus ukazywał się w różnych sytuacjach i o różnym czasie. Uczniowie cały czas ukrywali się przez zwykły strach i nie odważyliby się wykraść ciało Jezusa. Jest więcej tych dowodów, poszukaj :) abz odpowiedział(a) o 09:55 Mimo że żyli naoczni świadkowie i że istniały dowody z Pism, nie brakowało osób, które kwestionowały zmartwychwstanie Jezusa. I tak jest do dnia dzisiejszego. Niektórzy wysuwają zarzut, że uczniowie ukradli ciało Mistrza, a potem rozgłosili, że byli świadkami jego zmartwychwstania. Ale przecież nie dysponowali oni władzą ani wpływami, by pokonać przeszkodę w postaci rzymskich strażników strzegących wejścia do grobowca. Inni twierdzą, że ludzie, którzy widzieli zmartwychwstałego Jezusa, po prostu mieli przywidzenia. Zaprzecza temu fakt, że ukazywał się on różnym osobom w różnych momentach. Poza tym czy wytwór wyobraźni mógłby przyrządzić ryby i podać je uczniom, jak to zrobił wskrzeszony Jezus w Galilei? (Jana 21:9-14). Czy urojonej postaci można by dotknąć? (Łukasza 24:36-39).A gdyby zmartwychwstanie Jezusa było mistyfikacją — jak utrzymują sceptycy — to co dałaby ona uczniom, którzy się jej rzekomo dopuścili? Składanie świadectwa o wskrzeszeniu Jezusa ściągnęło na nich szyderstwa, prześladowania, a nierzadko nawet śmierć. Czy ryzykowaliby aż tyle w obronie kłamstwa? Przecież po raz pierwszy świadectwo to złożyli w Jerozolimie, tuż pod bokiem wrogów, którzy tylko czekali na pretekst, by ich właśnie ze zmartwychwstania swojego Pana uczniowie czerpali odwagę do głoszenia o nim mimo najsroższych prześladowań. Wskrzeszenie Chrystusa stało się podstawą wiary wszystkich jego naśladowców. Pierwsi chrześcijanie nie ryzykowali życia tylko po to, by opowiadać o jakimś mądrym nauczycielu, który został zamordowany. Narażając się na śmierć, rozgłaszali wieść o zmartwychwstaniu Jezusa, ponieważ stanowiło to dowód, że jest on Chrystusem, Synem Bożym, który żyje i który ma moc ich wspierać i prowadzić. Ponadto jego zmartwychwstanie dawało im nadzieję, że i oni będą mogli zostać wskrzeszeni. Gdyby nie zdarzyło się ono naprawdę, w ogóle nie byłoby chrystianizmu — i zapewne w ogóle byśmy nie usłyszeli o kimś takim jak Jezus. Uważasz, że ktoś się myli? lub Historia życia, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa to jeden z najważniejszych tematów filmowych już od ponad wieku. Przez lata powstało wiele dzieł spektakularnych, poruszających, ale i kontrowersyjnych. Przedstawiamy najciekawsze filmy o śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa. 9 Zobacz galerię Materiały prasowe 1/9 "Ewangelia wg św. Mateusza" (1964) Materiały prasowe Reżyser filmu - Pier Paolo Pasolini był znany ze swojego ateizmu, marksizmu i homoseksualizmu, ale stworzył powszechnie ceniony, zniuansowany i pogłębiony psychologicznie obraz o życiu i śmierci Chrystusa. Film Pasoliniego znalazł się nawet na watykańskiej liście 45 "Wielkich filmów". 2/9 "Jezus z Nazaretu" (1977) Materiały prasowe Uznawany za jeden z najlepszych obrazów o Jezusie, mini-serial Franco Zeffirelliego wnikliwie portretuje Jezusa Chrystusa oraz wpływ jak miał na ludzi ze swojego otoczenia. Choć film balansuje na granicy naturalizmu i przesadzonej teatralności, krytycy doceniają znakomitą obsadę, a także świetną muzykę. 3/9 "Pasja" (2004) Materiały prasowe Choć "Pasja" w reżyserii Mela Gibsona podzieliła widzów i krytyków, którzy nie byli zachwceni eksplodującą z ekranu brutalnością, nie da się ukryć, że jest to film ważny i znaczący. Gibsonowi udało się pokazać to co w Chrystusie ludzkie i boskie. 4/9 "Ostatnie kuszenie Chrystusa" (1988) Materiały prasowe Gdy ekranizacja powieści Nikosa Kazantzakiego w reżyserii Martina Scorsese weszła na ekrany kin towarszyszyły jej zamieszki, protesty, a nawet groźby. Tytułowe ostatnie kuszenie odnosi się do życia Jezusa z Marią Magdaleną. Jednak małżeństwo i dzieci są tylko wizją Chrystusa, który jest w filmie Scorsese postacią złożoną i targaną wątpliwościami. 5/9 "Zmartwychwstały" (2016) Materiały prasowe Film Kevina Reynoldsa podejmuje temat życia, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa z zupełnie innej perspektywy. Po tajemniczym zniknięciu ciała ukrzyżowanego Jezusa, rzymski setnik Clavius prowadzi śledztwo w tej sprawie z polecenia Poncjusza Piłata. 6/9 "Jesus Christ Superstar" (1973) Musical o życiu i śmierci Jezusa Chrystusa okazał się wielkim hitem na całym świecie, choć nie obyło się bez kontrowersji i krytyki ze strony niektórych grup religijnych. W filmie nie pokazano zmartwychwstania, a jedynie zasugerowano je, co również nie wszystkim przypadło do gustu. 7/9 "Zabić Jezusa" (2015) Materiały prasowe "Zabić Jezusa" to ekranizacja głośnej książki Billa O'Reilly i Martina Dugarda. Wyprodukowany dla National Geographic film ukazuje życie i śmierć Jezusa przez pryzmat uwarunkowań społecznych, politycznych i historycznych. Jezus z Nazaretu zanegował Prawo Mojżeszowe, co rozzłościło wielu Żydów związanych z tradycją jak Kajfasz. 8/9 "Król królów" (1927) Materiały prasowe "Król Królów" to ostatni niemy film Cecila B. DeMille. Choć ten epicki obraz jest mocno przerysowany, a otwiera go scena, w której wystylizowana na kurtyzanę Maria Magdalena zabawia na bankiecie swoich kochanków, film był tak wielkim hitem, że aż do lat 60. żadne hollywoodzkie studio nie pokusiło się o ekranizację historii Jezusa. 9/9 "Opowieść wszech czasów" (1965) Materiały prasowe Ten epicki film George'a Stevensa trwa grubo ponad trzy godziny (skrócony z ponad czterech) i opowiada o życia Jezusa Chrystusa od narodzin do zmartwychwstania. Film wzbudził mieszane uczucia - jedni cenili go za rzetelne i szczegółowe podejście do tematu, inni narzekali na to, że jest długi i rozwlekły. Data utworzenia: 12 kwietnia 2017 08:22 To również Cię zainteresuje Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Znajdziecie je tutaj.

dowody na zmartwychwstanie jezusa