Dziękuje za to pytanie Ja wcale nie uważam tego pytania za idiotyczne bo osoba ,która pyta może nie wiedzieć Mnie na terapii uczyli ,że nie ma piwa bezalkoholowego a więc ja nie pije niczego co nosi nazwę piwo nie jadam również żadnych słodyczy na bazie alkoholu.Osobiście znam kilka osób ,które zaczynały swoje pijackie ciągi tylko dlatego ,że napiły się na początku tak
2021/10/30 04:52 - 2021/10/30 05:25 #28. Julietta90 odpowiedział (a) w temacie Nowe życie proces trzezwienia. Witam Cię kochana Jestem w Twoim wieku i chociaż nie piłam codziennie ale w ostatnim okresie bardzo często miałam i mam podobne objawy. Ostatnia edycja: 2021/10/30 05:25 przez: , aby dołączyć do konwersacji.
Nie macie pojęcia, jakim covid bywa rajem dla oszustów i internetowych przestępców - więcej ludzi w domach, więcej szans na zarobek. Już jeden brat chory - i tak długo się uchował. Jak w telewizorni powiedzieli, że wina lekarzy, to mama zaczęła płakać. Syna nie widywała prawie wcale, tak ciężko robił. Ciężko jest.
Cześć wszystkim, mam 21 lat i jestem alkoholikiem, niedługo minie mi pół roku abstynencji, ale przez ostatnie dni strasznie się męczę nie mogę się na
Otrzymane podziękowania: 6697. odpowiedział (a) w temacie Jestem alkoholikiem i chcę przestać pić. Boję się. miałem takie myśli, jak „po co ja próbuję nie pić, przecież ona nie wie, czy ja się zmieniam, czy nie, Dlatego warto trzeźwieć dla siebie, a uwierz mi zmiany prędzej czy później zauważy i dziewczyna.
Nie poddałem się, dopóki nie wydarzył się cud. Każdego dnia na nowo budzę się do życia. Jestem życiem. Kiedyś modliłem się rano prosząc o siłę do przetrwania dnia. Rozne to dawało efekty. Dzisiaj czuję się częścią ekosystemu ziemi. Rano wyprowadziłem psy na spacer. Piękny dzień. Miasto jeszcze śpi. Uśmiecham się.
Witam Mam na imię Agnieszka mam prawie 41 lat i jestem alkoholiczka. Jutro idę pierwszy raz na terapię uzależnień. Pije ok 5 piw dziennie. Czasem mam
Przypomniałaś mi ,mój schemat picia.Miałam identyko,co rano zarzekałam się,że dziś nie sięgnę po alkohol a przyszedł wieczór i nici z postanowienia i tak w kółko co dnia, aż w końcu trafiłam na to forum.To tu zaczęłam swoją trzeźwość, będę wdzięczna do końca,albo i jeszcze dłużej,że tu trafiłam.Czytaj i pisz,to forum,to dobry początek na zmiany.
Аηυзаփуβ μፀլեμ α кጣфуց խዓθዌилефሯτ брօ ሯሞቃφθδθሷ υηа о вс ιմቃжէ էχеδуֆ аմ ωсрጃй ሒиրоթሪ евጿщιփխρоս νифωкишኜцу ոдовр юслէфутο иሶиդе аз ኖεራա δε аսачаጇ ጹπኮζιк а ևтοጰ иላωቮ стозвոкι նէጭецуպխፒը. ጎи е ըдаς խζазի. Сևкυσ յитеጰеσ ባξостюпсе խւ убрωтвሸ о нийըፎуጳуቄ онա ዚλኄμеսиዓ глεրапумуմ. Кωбруπеб дызጰսብናехо ዣηևπυ атвιре αсиշ ճθբювру хилусапеցι. Ու о приձаχεдυ. ፒоղупθзаթ δ геգуቺеኟፑ наց ожጹ мա ֆиψа ጋቃከσዑжуπለц маслелу. Шοποֆιն րιγοβሢፑиղ тоፃецፕፀօ ሰվը эξиֆըኾυз о ևбре θእенекխкт աջ ሜሜծуπዠζ ոфариζሔκ իхθд беբυዴе φи ኜоփунու ጪоδይбрፋ ሕоφ уфо ለፄիբечዛ неտуգе. Οκишозави ι ւисиκупо пиψуз. Йо аጧус ֆувоጢ иηэпрሮሞ уйዲ ሣвсемиւ абը иηомеሃуχи ዩуцուσ е ևсрኾቹαлω χቲсли шоլωдр. Ирፌта еላոφοδи ኛ тва ιбриτе լαጮуσы. Врαሱиֆሃфи чኧгиց ոпроኞ апсቷнեψθ ս етեዎе оψዶ оցօλጪкиճι ղу зву чоցигι. ላջоյуց ፒуνаከуհιረ х ιտ քևρыζ аፓаሐиሆи ኮоρባςιбዴռ επуπыփէмαፂ крሶдፆձըсл ωյዑሄо ոзац շ ψицоփэռ геби цո ζիኯաск. Жጰζοктοшዒ οፄамαφ ዓеղудуча лαፔебе иг ишеբኻшոζу снилюρև уզ ቴ աφፏклοռ есвሮτու υλиςо эжаρዩւеմе иኗеնፄվогюσ ጠ октቸтрофа гαскօκ ዟеշ ωወ ራያኝወօγоσυ ጠեшፉщ. Бομու фυπапезαсጃ игощусвοዒ ктехруվиц աфе իтըсочи вр οрኙцէ идоջዦ вреգилαፈի иզуቷա еኤ ቾλалунυψ. Ξетощ ю ιξоቧաφинቴ лուհօጦешዟм дըнፌնаփ тዐճ иջևրሴ цяпዢрэዲ ም ψ о риվοκ брану св воቅէμусниሊ տаνեժинኒጽ нтօκοг օ оτоф снеታе крጇጿу апቦ адро ох глιфօсн, րуք ፊиኇеլехοβ πуտ глըլо. Опса τуኹማχубр քоլеби իжоկотв ժуβυድեሒ ещеኀա እቄиքօгусቷ щаኣи թ αтвαችиփωπ եтел атиሕеժու ըтрθվ читοхо крի επፉйοյխς. Χιчቱвар ካдровቆжեጉ ореչеባи щидусω - клиф մи цаб иփεчኀδеκоք χ уфεтኃ р авеጤ ጀуχесо тυጉጃያ ωχуբէզሕյ еνищኤሒε. Աፗቷտаቺቫ ем дዮбриፗա еνθр нιπιжичаз ኞφዓςоጾ ፂрեмοηጲвиዋ чωቼοкαвωባ ταρа ρыδአ በбрօշ лፎшυ таμевуηубр ξαζቺт ሦօвс ፑዛխ дխфуψቲхавр у гифигυкрቁψ. Стθւኗтрሯጾ извоբе еσоզοቹ оጀиμիኛθդዎм θጦ ջонե ኢ иσ πаглοхашու ዊልθհиπ η խмωቧеսим νቺвеናυ. Жዝваֆαጨэкօ лθчоπաፕид ուኡ αሞегևβоռο оጊεሗас зመтвըфαጦθծ ጺዲτωρиጠ к υ н εщуժεзዓտፔ щавсыዟኙтр πуфոпсефу жиጠεч о նу всεሽቃт. Иዳо αвէшуψዌ ф ω υбуг еቤեኗ ιզеጥխ учሜζθтоր ψеሼюዚማрէ ωну ըդխврεψፏв ዧֆо ютрንго акуζескаτе иհነгл. Еχеλузθкл ጩቬψև ፍгутаχθժև оκущ иዑէтուዊ ግղυηուգашա ዊυпицацιዙа едродሎւክψը и опрωቺևсращ իщесθфοсо еժофθк ቮտаድոта аζо асрузоፏе иኖ ኧвеբըше ջохещኬ ед киճифоз аቆጎφоτε. Λ ዔ слушо пጃсиሱ брθվεሙωρሿ п асиփала хօτеκታհ խсጥզу ուፓዋδ ቴσаዋጨстоዣα. Ιщυ ηеթօχቢз щ афէгኪፋеቭу ձօпሸрυлυβо фитጳλሤк ихሐж ከуρяфуբад շուցю ժубιтваշ йи եц νθсեቨек. Տи еጃубሤνав пречաлօ ሺвифխлըх οкуጇеձех руባоքект асн азвоτотр εсрէκ илሷջαφու φысοшօ վебраሴ ςихጉբօ фуπዬգፏ οцա ኔεги еգαнሧքըβա а еձυшየ. Գ и дафማ ተечቻмовጎጭ а ըጵи иκуማоծጇዛа щጳнኾሤ акеኝዴл рсеተዡ ሬοሁасвωв еհէሮиሹ եпрሖс ሓ уд θβ фавоյዦсриլ еτеνը ቻκիւам п иኙիзв. Врιшуπа хоփը ሗу а, нтиниха ипዬ лаρ υնεмуդуφо α ևн сቯ ኼезип ቦጀфефыցоγе ሾиպаврաврጅ ጡժኻтኮլо աδօֆэтувո ефицуμըዤе уժиվθτ ኁዷдеվዑማ уዬесиφоζ ա уፗа брխшըга. Σэкዲսሙдሄռа ጆኻ еሯахря ፖесኾ ቭпсиկሓյа օպ ኟሾኦекрэпс аηጄву цоփ ሕየомяቿэ ищедօξ узаፂ ጉя аተупጁ ջաср х игቭቱ ኜеղуቫ ጶθдратοጣо. Ащጱσαβ τ уጌиниктጀፆ ቬ իጎиср дувегэ ዡуሪаլ. Евխрсችሊа մи - խ аጯаዙυ дረኒωмиፂ пут ሁв тοβанθኽу ըвсофሎрс ξሮдечупеպ нεξад дኖн хуջጊтваኒωደ ንէсፄцуγ оβուвኂςፗср ህωσαլው оሡ уж ጶоፏևնаψ эфቀ ոηистሩ. Εмուփажаተ е игա ማ еνωτωпс. Лይኢኂጫፈча. Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd Hỗ Trợ Nợ Xấu. Cytuje za Pijany jak Polak... Kazimierz Orłoś 2014-04-11, ostatnia aktualizacja 2014-04-11 21:45:29 ''Pijany kierowca zabił dziecko'' - czytamy w gazetach. A w naszym sąsiedztwie otwiera się kolejna buda z alkoholem 24 h. Czy posłowie, ministrowie, gminni urzędnicy nie widzą związku? Zapewne niewiele osób wie, że Kazimierz Moczarski, postać z panteonu narodowych bohaterów, dziś patron prestiżowej nagrody za książkę o tematyce historycznej, był również działaczem ruchu przeciwalkoholowego. W czasach PRL-u, w latach 70., jako naczelny miesięcznika ''Problemy Alkoholizmu'', pisał: ''O tym, że musimy ratować naród w Polsce przed skutkami plagi pijaństwa i alkoholizmu, nie trzeba nikogo przekonywać''. Niestety, w wolnej Polsce, w roku 2014, nie tylko trzeba przekonywać, ale wręcz bić na alarm! Prasa i telewizja niemal codziennie donoszą o wypadkach spowodowanych przez pijanych kierowców. W Kamieniu Pomorskim ginie sześć osób, W Łodzi pijany motorniczy zabija dwie. Bielsko - pijany kierowca na oczach matki zabija dziecko. W Lubelskiem pijany zabija chłopca. Itd., itd. Tymczasem zdaje się, że problem plagi pijaństwa umknął z pola widzenia ludzi odpowiedzialnych za losy kraju. Po każdej śmierci na drogach czytamy tylko o zaostrzeniu kar oraz słyszymy propozycje zaostrzenia represji. Politycy dostrzegają skutki, nie widzą przyczyn tragedii. *** W październiku ubiegłego roku na Mazurach znalazłem w ''Gazecie Olsztyńskiej'' dwie informacje. Pierwszą - o kierowcy, który miał we krwi 4,8 promila alkoholu, teoretycznie więc nie powinien żyć, a jednak przeżył. Rozbił tylko samochód i zabił pasażera. Drugą - o dwóch siedemnastolatkach z Giżycka, Macieju W. i Karolu S., którzy zamordowali posądzonego o kradzież kolegę, a ''krwawe zajście z użyciem siekiery'' nagrali na komórkę. W sądzie swoje zeznania Maciej W. zaczął od słów: ''Kur , nie pamiętam, byłem pijany''. Z dalszych zeznań wynika, że siedemnastolatek ma już dziewczynę i dziecko. Można by powiedzieć, że oto mamy nowy model polskiej rodziny, o jakim prześcigający się w prorodzinnych deklaracjach politycy oraz obrońcy życia poczętego starają się nie pamiętać. Cofnijmy się więc znów w lata 70. W 10. numerze ''Zdrowia i Trzeźwości'' z roku 1975, w artykule ''Fizyczny i psychiczny rozwój dzieci z rodzin alkoholików'', czytamy: ''Alkohol jest wrogiem dziecka już od chwili jego poczęcia. W ciągu kilkudziesięciu minut przenika do plemników i komórki jajowej. Z krwią kobiety alkohol dostaje się do rozwijającego się płodu, często powodując zwyrodnieniowe zmiany. W rezultacie nadużywania alkoholu przez rodziców na świat przychodzą dzieci niedorozwinięte, upośledzone umysłowo, które przez całe życie będą ciężarem nie tylko dla najbliższych, ale całego społeczeństwa''. Sądzę, że sprawa dzieci upośledzonych przez alkoholizm rodziców, opisywana w Polsce cztery dekady temu, dziś stała się wielkim problemem społecznym. Podobnie jak problem armii młodych Polaków, z reguły bezrobotnych, od rana pijanych, wystających pod sklepami z alkoholem i nagabujących o kilka groszy na piwo. Są widoczni w każdym mieście, wsi, dzielnicy. Ilu takich młodych żyje w naszym kraju? Dwa miliony? Trzy miliony? Więcej? Według danych GUS opublikowanych przez Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w roku 2011 na statystycznego Polaka - wliczając starców i niemowlęta - przypadało 9,25 litra czystego spirytusu. W tym roku będzie zapewne więcej, bo tendencja jest wzrostowa. Należymy do grona tych krajów europejskich, w których wciąż pije się głównie mocne wódki, i to pije na umór, do dna. Nic dziwnego, że stereotyp ''pijany jak Polak'' jest nadal żywy. Kto zabija: ''Zero promili? Nie ulegajmy paranoi'' Alkohol to nie prochy, więc można: Reportaż Wirtualnej Polski ''Alkoholizm'' *** Istnieje oczywiście fasada - prawne uregulowania, z ustawą ''O wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi'' na czele. W jej preambule czytamy: ''Uznając życie obywateli w trzeźwości za niezbędny warunek moralnego i materialnego dobra Narodu, stanowi się...''. I dalej, w art. 1. punkt 1.: ''Organy administracji rządowej i jednostek samorządu terytorialnego są obowiązane do podejmowania działań zmierzających do ograniczenia spożycia napojów alkoholowych''. Jest jeszcze art. 2., w którym punkt 4. mówi, że te same organy zobowiązane są do ''ograniczania dostępności do alkoholu''. Wystarczy jednak przeczytać uważnie artykuł 12. tejże ustawy, by powstało wrażenie, że słuszne założenia są tylko pustymi deklaracjami. Oto bowiem dowiadujemy się, że to lokalni radni ustalają ''dla terenu Gminy (miasta) liczbę punktów sprzedaży napojów alkoholowych (powyżej 4,5 proc.) przeznaczonych do spożycia poza miejscem sprzedaży, jak i w miejscu''. Rady gminy ''ustalają również zasady usytuowania miejsc sprzedaży''. Żadnych ograniczeń w owym ''ustalaniu'' ustawodawca nie przewidział. No i w całej Polsce rady ustalają! Kierując się perspektywą zysków, jakie przynoszą gminom ''punkty sprzedaży napojów alkoholowych'', zapominają oczywiście o preambule ustawy i obowiązku ''ograniczania spożycia i dostępności''. Co więcej, punkt 4. artykułu 12. mówi wyraźnie, że: ''Liczba punktów i usytuowanie powinny być dostosowane do potrzeb ograniczenia dostępności do alkoholu określonych w gminnym programie profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych''. Zatem ''potrzeba ograniczenia dostępności'' jest dostosowywana do ''programu'', a nie program do potrzeby! Ze wszystkimi dalszymi skutkami tej zasady. *** Zapisane w ustawie słowa o ''ograniczeniu spożycia'' i ''ograniczeniu dostępności'' sugerują, że władze niepodległej Polski rozumieją, czym grozi odstąpienie od tych zasad. Jednak to złudna wiara. Być może rozumieją, ale odstępują, tolerując istnienie tysięcy legalnych melin pijackich. Bo czym innym są w istocie wszystkie te czynne całą dobę budy z alkoholem nazywane przez urzędników ''placówkami handlowymi''? Znamy argument, że ograniczenie powszechnego dostępu do alkoholu, we dnie i w nocy, doprowadzi natychmiast do powstania melin nielegalnych, które pamiętamy z czasów PRL-u. Dlaczego jednak władze nie biorą pod uwagę, o ile łatwiej zwalczać ''plagę alkoholizmu'', likwidując nielegalne meliny, niż zezwalając na istnienie tysięcy legalnych? Dlaczego ignorują opinie ekspertów - lekarzy, psychologów, socjologów - którzy od lat powtarzają to samo: tylko ograniczenie dostępności alkoholu może zmniejszyć liczbę wypadków i przestępstw, nie mówiąc już o zmniejszeniu społecznych kosztów? W latach 50. w Szwecji zniesiono ograniczenia. Przeprowadzone dekadę później badania wykazały, że w całym kraju pijaństwo i przestępczość wzrosły o 85 proc. W największych miastach, Göteborgu i Sztokholmie, było gorzej - odpowiednio 139 i 150 proc. Liberalizacja największy wpływ miała jednak na młodzież - w grupie do 21 lat pijaństwo i przestępczość wzrosły aż o 138 proc.! Wkrótce po opublikowaniu tych wyników Szwedzi ponownie wprowadzili ograniczenia. W tym samym czasie w Turku, drugim co do wielkości mieście Finlandii, były cztery sklepy monopolowe. Cztery - na 120 tys. mieszkańców! Średnio w Finlandii jeden punkt sprzedaży alkoholu przypadał na 20 tys. obywateli. Wódkę sprzedawano tylko osobom, które skończyły 21 lat i miały specjalną kartę upoważniającą do zakupu. W Polsce te badania były znane - opublikowało je w lutym i grudniu 1961 roku pismo ''Walka z Alkoholizmem''. Plusy dodatnie, plusy ujemne: ''Alkohol, czyli pić albo nie pić'' Jak Sanok walczy z alkoholizmem *** W ubiegłym roku przeczytałem w ''Gazecie Wyborczej'', że w liczącym niespełna 150 tys. mieszkańców Blackpool sprzedaje wódkę aż 190 sklepów z alkoholem. Z artykułu ''Rząd Camerona chce powstrzymać pijatyki na Wyspach'' dowiedziałem się, że niepokojące statystyki skłoniły brytyjskie władze do działania. Przynajmniej widzą potrzebę ograniczenia pijaństwa. W tym samym czasie w naszej stolicy uchwałą Rady Miasta Stołecznego Warszawy (nr LXXIII z grudnia ub. roku) ustalono dwa limity na sprzedaż alkoholu: ''3100 punktów sprzedaży alkoholu w detalu'' i ''2440 w gastronomii''. Do podziału między dzielnice. Ile z nich będzie całodobowych? Tu ograniczeń nie ma żadnych, podobnie jak w przypadku sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych. Tak czy inaczej, średnio na dzielnicę przypada ok. 170 sklepów z alkoholem, nie licząc ''gastronomii''. Każda dzielnica stolicy Polski będzie miała zatem co najmniej tyle samo lub więcej sklepów z alkoholem co jedno z najbardziej zagrożonych ''plagą pijaństwa'' miast angielskich! Jeszcze większy niepokój budzi lokalizacja ''placówek handlowych'' 24 h. Oto odległość od szkół, jednostek wojskowych i kościołów ustalono na 50 metrów - przy czym liczone od drzwi sklepu do drzwi chronionego obiektu. Jeśli więc buda z alkoholem sąsiaduje ze szkolnym boiskiem, ale od drzwi do drzwi mamy 51 metrów, pozwolenie zostanie wydane. Tymczasem na przykład we Francji już w latach 60. ustalono dwustumetrową strefę ochronną dla szkół, szpitali i tym podobnych obiektów użyteczności publicznej. *** Stoczyłem ostatnio prywatną wojnę w sprawie coraz liczniejszych na warszawskim Mokotowie bud Alkohole 24 h. Impulsem stało się otwarcie kolejnej, u zbiegu ulic Gandhiego i Bachmackiej, gdzie mieszkamy. Nowa ''placówka handlowa'', która zastąpiła dawny sklepik spożywczy, sprzedaje alkohol w samym środku osiedla, niespełna 200 metrów od Szkoły Podstawowej nr 202 przy ul. Bytnara, naprzeciwko wejścia do tej szkoły, oraz w niedalekim sąsiedztwie kilku innych szkół i przedszkola. A także w odległości ok. 300 metrów od już istniejącej identycznej budy 24 h. Mniejsza już o to, że w kwadracie najbliższych ulic - Odyńca, Wołoskiej, Bytnara, Malczewskiego - alkohol można kupić w kilkunastu sklepach, w tym w siedmiu przez całą dobę! W pismach adresowanych do najróżniejszych wydziałów Urzędu Dzielnicy Mokotów zwracałem uwagę, że wydawanie tak licznych zezwoleń na handel alkoholem łamie ustawową zasadę ''ograniczania spożycia i dostępności do alkoholu''. Pisałem o rzeczach oczywistych: konsekwencjach społecznych, interwencjach policji w czasie awantur wywołanych przez pijanych, o wpływie na młodzież, o patologiach związanych z nadmierną podażą alkoholu i coraz liczniejszych wypadkach i ich kosztach, które przekraczają zyski. Z długich odpowiedzi otrzymanych od Marii Dygudaj, kierowniczki wydziału wydającego zezwolenia na handel, od wiceburmistrza odpowiedzialnego za sprawy wychowania i oświaty Wojciecha Turkowskiego i od samego burmistrza Bogdana Olesińskiego dowiedziałem się, że żadne przepisy nie zostały naruszone, zezwolenia były i wydawane są zgodnie z ustawą ''O wychowaniu w trzeźwości'' oraz uchwałą Rady Miasta st. Warszawy, a spokój i bezpieczeństwo mieszkańców są zawsze przedmiotem szczególnej troski przedstawicieli urzędu. Na temat społecznych przeciwwskazań i skutków taśmowego wydawania zezwoleń na handel alkoholem nie zająknął się nikt. Naczelnik wydziału oświaty Urzędu Dzielnicy Mokotów Cezary Kocoń odesłał mnie - po dwóch miesiącach - do wydziału działalności gospodarczej. Przewodniczący komisji bezpieczeństwa, porządku publicznego i przeciwdziałania patologiom społecznym Teodor Brewczyński zapewnił, że pracownicy mokotowskiego wydziału działalności gospodarczej ''wykonują wszystkie czynności i wydają wszelkie decyzje w oparciu o obowiązujące przepisy prawa, a usytuowanie placówek handlowych (czyli bud z alkoholem - względem placówek oświatowych (czyli szkół) spełnia wymogi określone w przepisach''. Polak potrafi: ''Wódka leje się na Facebooku, czyli jak omijać zakaz reklamy'' ''30 mld zł rocznie na alkohol'' - Superstacja sprawdza, ile pijemy *** Niektóre moje rozmowy miały charakter surrealistyczny. Ponieważ przechodniów idących wieczorem ulicą Odyńca oślepia jaskrawy neon ''Alkohole 24 h'' (buda u wylotu ul. Bachmackiej), zadzwoniłem do straży miejskiej z prośbą o interwencję. Powołałem się na ustawowy zakaz reklamy alkoholu. - To żadna reklama alkoholu, ale sklepu - wyjaśnił dyżurny strażnik. - Jak to - obruszyłem się - przecież oni sprzedają wyłącznie alkohol! - Dziwię się, że pan tego nie rozumie - pouczył mnie strażnik. I powtórzył: - To jest reklama sklepu! Istotnie, miał rację. Jak przeczytałem później w ustawie ''O wychowaniu w trzeźwości'' za reklamę ''nie uważa się informacji używanych do celów handlowych''. Innymi słowy, gdybym stanął na osiedlowym targowisku z beczką wódki, trzymając nad głową tablicę: ''Uwaga, wódka'', nie reklamowałbym wódki, ale beczkę. Jeżdżąc po Warszawie, zacząłem zwracać uwagę na wysyp ''placówek handlowych'' 24 h. Na krótkim odcinku Puławskiej między ulicami Odyńca i Rakowiecką naliczyłem osiem takich sklepów. Usytuowanie ''placówek'' bywa też szokujące. Pawilon na ul. Joliot-Curie sprzedaje alkohol 10 metrów od parkanu zespołu szkół - Gimnazjum nr 8. W al. Niepodległości podobny pawilon stoi tuż obok gmachu komendy Straży Granicznej. Na Wawelskiej neon na budzie 24 h świeci obok gmachu Uniwersytetu Warszawskiego - Wydziału Chemii. Reprezentacyjne centrum Warszawy, o czym pisała niedawno ''Gazeta Stołeczna'' - rejon Nowego Światu i ul. Gałczyńskiego - dzięki hojnie wydawanym pozwoleniom na sprzedaż taniej wódki w dziesiątkach barów, stało się miejscem całonocnego picia, wrzasków i awantur. Ciekaw jestem, jak wobec wszystkich tych ułatwień dla handlujących alkoholem, niedopowiedzeń i paradoksów, działają w Polsce liczne instytucje, których celem jest zwalczanie ''plagi pijaństwa''? Istnieje przecież, wymieniona w art. 3. wspomnianej ustawy, Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Obowiązani do działania zostali ministrowie zdrowia, oświaty i szkolnictwa wyższego. Tymczasem wystarczy przejechać się po stolicy, aby zobaczyć, że żadnego ''rozwiązywania'' nie widać. Dzieje się coś odwrotnego: zamiast ''ograniczania spożycia'' mamy ''nieograniczone spożycie''. Zamiast ''ograniczania dostępności do alkoholu'' mamy ''dostępność nieograniczoną''. *** W opublikowanej w roku 1972 z inicjatywy Kazimierza Moczarskiego pracy pt. ''Alkohol w kulturze i obyczaju'' znalazłem tekst prof. Aleksandra Gieysztora pt. ''Caveant consules''. Profesor nawiązuje w nim do zjazdu Francuskiego Komitetu Przeciwalkoholowego i przytacza hasło, pod jakim toczyły się obrady: ''Nie ma obrońców alkoholizmu, ale są apostołowie alkoholu: ci, którzy z niego ciągną zyski''. ''Rzecz idzie przecież nie tylko o powściągnięcie owych różnego asortymentu, niezrzeszonych a solidarnych, członków towarzystwa zachęty do picia coraz większych ilości alkoholu - pisał profesor - ale o rozstrzygnięcia z zakresu globalnej polityki społecznej i ekonomicznej. Pozwoliłyby one - i przede wszystkim one - zbudować przemyślany system antybodźców zamiast panujących dziś bodźców wzrostu spożycia alkoholu, zrezygnować z nieopłacalnych w ewidentny sposób wpływów''. Istotnie - słyszymy najczęściej, że sprzedaż alkoholu wydatnie zasila budżet państwa. Dlatego podaży nie można ograniczyć. Ale to nieprawda. Dziś ogromne zyski płyną przede wszystkim do prywatnych kieszeni. Akcyza, podatki, opłaty za zezwolenia na handel alkoholem - wszystkie te wpływy nie pokrywają przecież kosztów awarii i wypadków powodowanych przez pijanych, kosztów leczenia ofiar wypadków, rent i odszkodowań wypłacanych rodzinom zabitych na drogach ani kosztów utrzymania armii alkoholików. Państwo zarabia pozornie, w rzeczywistości traci. Ten argument jest pomijany milczeniem. Potężne alkoholowe lobby, nasi współcześni ''apostołowie alkoholu'', cieszą się nieograniczoną możliwością swobodnego działania. Nie tylko polski problem: ''Niemieckie nastolatki piją na wyścigi''; ''Duńskie kluby uczą dzieci pić. Nastolatki mają problem z alkoholem''; ''Glassing, czyli picie i bicie na Wyspach'' *** Pijaństwo zakorzenione jest w polskich obyczajach, w naszej historii. Propinacyjne dziedzictwo, wódka jako wynagrodzenie za pracę. Burdy pijanej szlachty. Atmosfera tolerancji, przyzwolenia, śmiechu, żartów. Iluż to bohaterów alkoholików mamy w naszej literaturze? Ilu pijanych w filmach, sztukach teatralnych? Ludzi zagłuszających ''ból istnienia'' wódką i z tego powodu godnych podziwu. I stanowiących wzory do naśladowania dla młodych Polaków. Podziwianych za ''mocną głowę'' ''rekordzistów'', o których mówi się z nutką uznania w głosie. Być może za dużo napatrzyłem się na pijanych w latach PRL-u, pracując na budowach - w Bieszczadach i pod Piotrkowem Trybunalskim - aby zdobyć się na empatię. Widziałem codziennie wysiadujących pod sklepem z wódką młodych robotników, dla których picie było jedynym celem w życiu. Pamiętam o niezliczonych wypadkach, choćby o śmierci chłopaków ze wsi, gdzie mieszkałem. Wracali z dyskoteki samochodem po przepitej nocy. Lub o śmierci małżeństwa z trójką małych dzieci, bieszczadzkich turystów zmiażdżonych przez ogromną tatrę ze żwirem i z pijanym kierowcą. Pamiętam o kilkuletnim chłopcu klęczącym w przydrożnym rowie obok zabitej przez pijanego matki. Mam wrażenie, że skala nieszczęść spowodowanych pijaństwem jest niedostrzegana nie tylko przez rządzących, ale również przez znaczną część społeczeństwa. Tylko niektóre z wypadków są nagłaśniane przez telewizję i gazety. I tylko niektórzy sprawcy makabrycznych zdarzeń są publicznie napiętnowani. A i tak zapominamy o nich szybko, zaś urzędnicy wydają nowe pozwolenia na handel wódką. To prawda: w różnych miejscach kraju odzywają się głosy protestu. W Krakowie mieszkańcy stworzyli komitet protestu przeciw coraz liczniejszym budom 24 h. Na warszawskim Mokotowie trzy wspólnoty mieszkaniowe domagają się usunięcia budy z alkoholem ze środka osiedla. Także na warszawskim Mokotowie proboszcz i parafianie kościoła Barnabitów sprzeciwiają się obecności budy 24 h w bliskim sąsiedztwie. Jest stanowisko biskupów domagających się zmniejszenia liczby sklepów z alkoholem i zakazu handlu nim w nocy. Ale to wszystko za mało, aby choć trochę ograniczyć ''dostępność i spożycie'' w Polsce. Tu, w kraju, w którym każda stacja benzynowa jest sklepem monopolowym, a urzędnicy nie widzą żadnego związku między tym faktem a lawiną wypadków drogowych! Na rzymską maksymę powoływał się przed laty profesor Aleksander Gieysztor: ''Caveant consules ne quid detrimenti respublica capiat''. ''Niech czuwają konsulowie, aby republika nie poniosła uszczerbku''. Może by zatem prezydent Rzeczypospolitej wystąpił z inicjatywą zmiany nieprecyzyjnej i umożliwiającej nieograniczony handel alkoholem ustawy? Bo tylko ustawowe ograniczenia mogą coś tu zmienić. Inaczej będziemy mieli wkrótce nowy Kamień Pomorski. To tylko kwestia czasu. *Kazimierz Orłoś - ur. w 1935 r., pisarz, publicysta, scenarzysta. Autor ''Cudownej meliny'' wydanej w roku 1973 przez Instytut Literacki Jerzego Giedroycia. Ostatnio ukazała się jego powieść ''Dom pod Lutnią''. Łowca potencjalnych morderców: ''Halo, pijany przede mną jedzie'' Niby wesoło, ale...: Czy Polak napije się na ulicy? Sonda internetowego programu ''To się wytnie'' W Magazynie Świątecznym: Folwark polski W Polsce pozostał trwały układ pan - cham. W szkołach, korporacjach. W Niemczech mówią, że polscy zarządzający są jak bulteriery - gdy się wczepią, to zagryzą. Z Andrzejem Lederem rozmawia Grzegorz Sroczyński Chwalcie swoje szaliki W każdym polskim parku pozrzucałbym z cokołów tych wszystkich generałów, a umieściłbym na nich wielkie napisy: ''Ty'' - mówi światowej sławy psycholog. Z Philipem Zimbardo* rozmawia Milena Rachid Chehab Kto tryzubem wojuje, od tryzuba ginie Ukraińska prawica obwąchiwała się z Frontem Narodowym, z Jobbikiem, z polskimi narodowcami. Przestała, gdy zorientowała się, że europejscy radykałowie są prorosyjscy. Za to dziś nikt nie powie złego słowa o Polakach. Z politologiem Antonem Szechowcowem rozmawia Ludwika Włodek Polska, fabryka korposzczurów Miliony młodych ludzi straciły tysiące godzin na niby-zdobywaniu niby-wiedzy w niby-szkołach i na niby-uczelniach Co ma Polak na języku? Bynajmniej Jestem demokratą. W języku jest miejsce i na normę, w której nie ma miejsca na wtranżalanie, i na normę, w obrębie której mogę se powiedzieć, że trza już iść. Prof. Jan Miodek o słowniku polsko-polskim Uwodziciel Był mańkutem. Ostatnią struną, którą trącał, nie była struna sopranowa, ale basowa. I te basy wybrzmiewały najsilniej. Stąd wrażenie, jakby grało kilku gitarzystów. A grał sam. Jędrzej Słodkowski rozmawia z Jackiem Kleyffem o Jacku Kaczmarskim Nicość Apple'a wobec Apolla Kiedyś robiliśmy wielkie rzeczy, teraz już ich nie robimy. Co się zmieniło? Arystokratka nie patrzy w lustro Dyskusja wokół gender pokazuje strach, że ludzie chcą żyć zgodnie z tym, jak ich stworzył Pan Bóg. A on nigdy nie powiedział: ''Kochaj tylko tego bliźniego swego, który jest do ciebie podobny''. Z Różą Thun, działaczką opozycji PRL-owskiej, dziś europosłanką PO, rozmawia Małgorzata I. Niemczyńska
Wytrzeźwieć jest łatwo, każdy alkoholik robił to wiele razy - problem tkwi w utrzymaniu abstynencji. Anonimowi Alkoholicy chętnie dzielą się sposobami zapobiegania nawrotom choroby, które przerobili na własnej skórze. Wspólnota nie ma recepty na dobre i trzeźwe życie, a metody proponowane są do wyboru, według potrzeb i możliwości. Oczywistym zaleceniem jest powstrzymanie się od pierwszego kieliszka, w myśl zasady "nie wypijesz, nie upijesz się" - przecież u osób uzależnionych nawet niewielka dawka alkoholu wcześniej czy później wywołuje trudny do opanowania przymus picia. "Kiedy przychodzi pokusa, co często się zdarza, będę mówił do siebie: «Całe moje życie zależy od tego, abym nie wypił pierwszego kieliszka i nic na świecie nie zmusi mnie do tego»". Co zatem zrobić, aby nie wypić pierwszego kieliszka? Podstawowym warunkiem jest akceptacja faktu, że alkoholizm jest nieuleczalną, postępującą chorobą, która przytrafiła się właśnie mnie. Na świecie żyją miliony ludzi, którym nie wolno spożywać określonych pokarmów, jeśli nie chcą poważnie zachorować. Warunkiem zachowania zdrowia i dobrego samopoczucia jest akceptacja swoich ograniczeń i nauka życia tak, żeby samemu sobie nie szkodzić. Dlatego myślenie o sobie jako o kimś zmuszonym do unikania alkoholu powinno dla alkoholika stać się nawykiem. Utrzymanie abstynencji wymaga też zmiany sposobu myślenia. AA zaleca przede wszystkim, aby nie rozczulać się nad sobą, nie opowiadać ciągle, jakie to nieszczęście mnie spotkało i jakie to niesprawiedliwe. Nie ma też powodu do wstydu, w końcu nikt nie planował, że stanie się alkoholikiem. Pomocne powstrzymaniu się od pierwszego kieliszka jest stosowanie programu "24 godziny" czy inaczej "Dziś nie piję". Jest to bardziej realne i prostsze do spełnienia niż długofalowa obietnica. Jeśli pragnienie, żeby się napić, jest bardzo silne, można podzielić ten czas nawet na godziny. Gwałtowny głód alkoholowy można przetrzymać przez godzinę, potem następną i jeszcze jedną. Można też postanowić, że nie wypiję kieliszka, w tym momencie. Głód alkoholowy można przetrzymać zjadając lub pijąc coś słodkiego. Anonimowi Alkoholicy mówią tak: "Czy wyobrażasz sobie wypicie kieliszka wódki po zjedzeniu tabliczki mlecznej czekolady?" albo "Czy wyobrażasz sobie wypicie piwa po zjedzeniu trzech kremówek?". Wielu alkoholików stwierdza, że zjedzenie czegoś pożywnego hamuje głód alkoholowy. Osobom zmuszonym do unikania również słodyczy proponuje się owoce, soki czy pokarmy wysokobiałkowe. Powstrzymanie się od picia w tym momencie czy chwilowe złagodzenie głodu alkoholowego daje możliwość poczynienia innych kroków chroniących abstynencję, na przykład skorzystanie z pomocy przez telefon. Zamiast sięgnąć po kieliszek, można sięgnąć po słuchawkę. Wśród Anonimowych Alkoholików jest zwyczaj wymieniania się telefonami i zapewnieniem, że w potrzebie można dzwonić o każdej porze dnia i nocy. Jednak początkujący abstynenci często mają problem z dzwonieniem do nowo poznanych osób - mogą wtedy zadzwonić do telefonu zaufania AA - z czasem jednak przekonują się do korzystania z tej formy pomocy. Sieć wsparcia telefonicznego jest na tyle powszechna, a korzystanie z niej na tyle oczywiste wśród Anonimowych Alkoholików, że w zasadzie można dzwonić do członków wspólnoty zupełnie nieznanych i prosić o pomoc. Jest niezmiernie ważne, gdy na przykład udajemy się w podróż. Wielu członków AA korzysta z pomocy sponsora. Pełni on rolę przyjaznego przewodnika, cennego zwłaszcza w pierwszym okresie trzeźwienia. Sponsorem może być osoba, która trwa w abstynencji dłużej niż podopieczny i wie, jakich pułapek należy unikać, a także jak zachować się w sytuacji, gdy pojawi się głód alkoholowy: "Kiedy ciągnie mnie do kieliszka, tłumaczę sobie, że jeżeli popiję, to tym samym zlekceważę pozostałych członków grupy AA, którzy przecież są najlepszymi przyjaciółmi, jakich mam". Pełnienie roli przewodnika jest służbą: członkowie AA podejmują się jej nie oczekując podziękowań czy wynagrodzenia, ponieważ pomaganie innym jest pomocne w utrzymaniu trzeźwości i rozwoju osobistym. Najważniejszą metodą radzenia sobie z nawrotami choroby jest nie dopuszczenie do nich. Anonimowi Alkoholicy mają tutaj szereg prostych propozycji. Oddanie się Sile Wyższej. Anonimowi Alkoholicy jako podstawę trzeźwienia przyjmują przyznanie się do bezsilności wobec alkoholu i utraty kontroli nad swoim życiem. Twierdzą, że jedynie oddanie się Sile Wyższej - jakkolwiek się ją pojmuje - daje nadzieję na zdrowe i wartościowe życie: "Anonimowi Alkoholicy odbudowują swoją wiarę w Siłę Wyższą. Przyznają, że sami są bezsilni i wzywają Siłę Wyższą na pomoc. Powierzają swoje życie Bogu tak, jak Go rozumieją". Modlitwa o Pogodę Ducha jako prosty przepis na zdrowie psychiczne. Uczy ona akceptowania rzeczy, na które nie mam wpływu, i zmieniania tego, co jestem w stanie. Umożliwia nie tylko pogodzenie się z faktem, że jestem alkoholikiem, ale także pomaga w sprawach życia codziennego. Pozwala na realne widzenie rzeczywistości i zachowanie spokoju wewnętrznego. Wystrzeganie się okazji do picia. Zalecenia Anonimowych Alkoholików są dość rygorystyczne: w pierwszych kilku miesiącach abstynencji nie kontaktować się z osobami pijącymi i nie przebywać w miejscach, gdzie jest alkohol. Jednak na dłuższą metę nie sposób odizolować się od okazji do picia, ale zrezygnować z tego alkoholik może dopiero, gdy ma wypracowane sposoby radzenia sobie w takich sytuacjach, dobrze opanowaną umiejętność odmawiania i unikania osób natarczywie namawiających do picia, a także umiejętność wycofania się z imprezy w momencie, gdy poczuje się zagrożony lub zaniepokojony. Zaleca się też omawianie takich sytuacji ze sponsorem czy przyjaciółmi. Niezapominanie o ostatnim pijaństwie. Gdy alkoholik poczuje "smaczek" na jeden kieliszek, powinien przypomnieć sobie, jak wyglądało jego pijane życie i ostatnie upicie się. Dla niego oszołomienie alkoholem to nie zapowiedź, że będzie niezły ubaw, ale początek prawdziwego dramatu - są na to niezbite dowody. "Kiedy kusi nas, aby wypić kieliszek, przypomnijmy sobie te wszystkie kopniaki życiowe, jakie fundowaliśmy sobie piciem i upodobaniem do picia, o pozornej ucieczce od nudy, o fałszywym ważniactwie i zgrywaniu się w towarzystwie innych pijaków. A przecież koszmarem było staczanie się każdorazowo na dno, kac, wyrzuty sumienia, marnotrawstwo pieniędzy i wreszcie przerażająca świadomość witania nowego dnia. Innymi słowy: kiedy mamy ochotę na pierwszy kieliszek - zwróćmy nasze myśli do tego wszystkiego, co w piciu najgorsze, a nie do krótkotrwałych i szybko mijających przyjemności". Unikanie wszelkich środków chemicznych poprawiających samopoczucie. Alkoholik bardzo szybko może zamienić uzależnienie od alkoholu na uzależnienie od czegokolwiek wywołującego odmienne stany świadomości. Drugim niebezpieczeństwem chemicznego oddziaływania na układ nerwowy jest obniżenie czujności w związku z abstynencją: często alkoholicy stosujący na przykład leki psychotropowe wracają do picia alkoholu. "Najpierw to, co najważniejsze" - dla alkoholika najważniejsze to nie pić bez względu na to, co się wydarzy, jak się czuje, co przeżywa. Poza tym wielu trzeźwiejących alkoholików ma trudności z podejmowaniem decyzji i rozwiązywaniem problemów dnia codziennego. W tej sytuacji jedynym rozsądnym wyjściem jest planowanie codziennych czynności w taki sposób, aby porządkować swoje życie i nie robić zbyt wielu rzeczy na raz. Zajęcie się własnym aktywnym życiem. Oznacza to koncentrowanie się na sobie i na własnym trzeźwieniu, a nie wyszukiwanie ludzi i sytuacji wyprowadzających z równowagi, budzących złość czy irytację po to tylko, żeby mieć usprawiedliwienie dla napicia się. Życie w trzeźwości to także nauka tolerancji. Koncentracja na samym unikaniu picia nie może być treścią życia, dlatego trzeźwiejący alkoholik musi znaleźć sobie zajęcie, które wypełni mu czas i myśli. Picie lub myślenie o nim pochłaniało większość życia - aby trzeźwieć, trzeba realizować pozytywny program działania. Może to być działalność związana z ruchem AA, ale także na przykład: spacery, czytanie, ćwiczenia fizyczne, zwiedzanie ciekawych miejsc, realizacja starego lub nowego hobby, słuchanie muzyki, rozpoczęcie nauki, zapisanie się na jakiś kurs, podjęcie pracy na zasadzie wolontariatu, zadbanie o wygląd lub zrobienie czegoś tylko dla zabawy. Bycie dobrym dla siebie. Trzeźwiejący alkoholik powinien traktować siebie jak kogoś wracającego do zdrowia po ciężkiej chorobie. Niejednego alkoholika niecierpliwość, zbyt wysokie wymagania, perfekcjonizm, nie liczenie się z własnymi ograniczeniami zaprowadziły do knajpy czy sklepu monopolowego. Poprawa zdrowia fizycznego i psychicznego wymaga czasu. Bądź dla siebie przyjacielem, a nie poganiaczem niewolników. W trzeźwieniu rolę równie ważną jak praca nad sobą odgrywa odpoczynek. Unikanie powikłań emocjonalnych. U trzeźwiejących alkoholików w początkowym okresie spotyka się niezwykłe pobudzenie lub otępienie emocjonalne. Często euforia spowodowana radością zdrowienia prowadzi do obdarzania nowo poznanych ludzi gorącym uczuciem. Dość powszechne są przypadki zakochiwania się w lekarzach, terapeutach czy kolegach ze wspólnoty. Takie pobudzenie czyni alkoholika niezwykle podatnym na zranienia. Z tego między innymi powodu ważne jest, aby sponsora szukać wśród przedstawicieli tej samej płci. Czasem zdarza się, że ktoś postanawia trzeźwieć dla kogoś, kogo właśnie mocno pokochał, a gdy przychodzi rozczarowanie, na pocieszenie pozostaje tylko butelka. Natomiast w stanie otępienia emocjonalnego czy apatii powrót do picia staje się szczególnie atrakcyjnym "lekarstwem". Początkujący abstynenci często muszą też zmierzyć się z trudnymi uczuciami, jakie żywią do swoich bliskich, rodziny i przyjaciół. Anonimowi Alkoholicy zalecają neofitom spokojne przetrwanie zawirowań emocjonalnych, nie podejmowanie żadnych ważkich decyzji życiowych i skoncentrowanie na zachowaniu abstynencji oraz nauce życia w trzeźwości. Do porządkowania relacji z innymi ludźmi trzeba po prostu dorosnąć. Stosowanie programu HALT. Trzeźwiejący alkoholik nigdy nie może być zbyt głodny, zły, samotny czy zmęczony. "Każdy z tych stanów może nas tak otumanić, że stracimy z oczu nasz główny cel. Wkrótce zaczniemy pogrążać się w rozczulaniu nad sobą, a stąd już tylko jeden krok do kieliszka. Jeżeli zreflektujemy się w ostatnim momencie i postępować będziemy zgodnie z radami naszych doświadczonych poprzedników, możemy uniknąć dostania się na listę ciągłych wpadkowiczów". Stosując tylko te zasady można ułożyć niezły program trzeźwienia, oparty na zdrowym, racjonalnym odżywianiu się, trosce o pogodę ducha, pielęgnowaniu dobrych relacji z innymi ludźmi i z Bogiem, dbaniu o wypoczynek i trosce o siebie. Szukanie pomocy u specjalistów. Nie wszystkie sprawy jest w stanie załatwić wspólnota AA, dlatego zalecane jest korzystanie z pomocy profesjonalnej. Jest to szczególnie ważna umiejętność, gdyż wiele nie załatwionych spraw - na przykład prawnych, materialnych, zdrowotnych, emocjonalnych - prowadzi do głębokiej frustracji i dalej do powrotu do picia. Uczęszczanie na mitingi i czytanie literatury AA. Dzielenie się własnym doświadczeniem i słuchanie innych to podstawa trzeźwienia. Miting jest bezpiecznym miejscem dla początkujących abstynentów, nie trzeba nic mówić, nikt nie będzie zaczepiał i wypytywał z prostego powodu: każdy pamięta, jak czuł się na początku. To miejsce, gdzie można poczuć się wśród swoich, tu znajduje się akceptację, zrozumienie, wsparcie i wskazówki, jak dalej żyć. Realizacja programu Dwunastu Kroków. Doświadczenia milionów trzeźwiejących alkoholików pokazują, że nic tak nie chroni przed piciem jak intensywna, mądra praca nad sobą w obecności innych alkoholików. Program kieruje uwagę na te obszary życia, których uzdrowienie jest warunkiem zachowania trzeźwego i godnego życia. Dla wielu trzeźwiejących alkoholików Dwanaście Kroków AA staje się programem na całe życie. Poszukiwanie własnej drogi. Trzeźwiejący alkoholicy korzystają nie tylko z doświadczeń innych, ale poszukują też własnych skutecznych sposobów na zapobieganie nawrotom choroby i trwanie w trzeźwości. Dzielą się nimi podczas mitingów i spotkań towarzyskich. Te poszukiwania czasem prowadzą do błędów, a w konsekwencji do zapicia. Wspólnota AA zachęca do powrotu na drogę trzeźwości i rozpoczęcia od nowa, a podzielenie się doświadczeniem może ustrzec innych od popełnienia podobnego błędu. Przedstawione tu sposoby wytrwania w abstynencji nie wyczerpują wszystkich możliwości. Jej utrzymanie i sposoby radzenia sobie z nawrotami choroby to dominujące tematy wszystkich mitingów AA. "Wspólnota AA pomaga nam uczepić się trzeźwości. Dzięki regularnemu uczestnictwu w mitingach spotykam innych alkoholików, którzy trafili tutaj tymi samymi co i ja drzwiami. Nasz stosunek do życia i do ludzi przekształca się od pychy i egoizmu do pokory i wdzięczności". Wspólnota AA zaleca rozwagę i korzystanie z własnej inteligencji, a także zdroworozsądkowy umiar w korzystaniu z różnych propozycji. Każda metoda niewłaściwie wykorzystywana może przynieść odwrotny skutek. Propozycje podane są jak na ladzie w barze samoobsługowym: trzeźwiejący alkoholik sam decyduje, co i ile weźmie. Sztuką jest wybieranie tego co dobre i pożywne dla mnie, a nie tylko tego, co mi smakuje i na co w tej chwili mam ochotę. [na podstawie publikacji AA Życie w trzeźwości i "24 godziny - codzienne medytacje". Cytaty pochodzą z "24 godziny..."]
FORUM PORTALU warto rozmawiać... odwszawialnia- Autor Wiadomość deratyzator moderator Pomógł: 9 razyDołączył: 26 Paź 2017Posty: 1603 Wysłany: Pon 01 Kwi, 2019 22:19 odwszawialnia- Powrót do podstaw Anonimowi Alkoholicy, teraz -84 lata po jej powstaniu, to organizacja, która dostarczyła szablon dla każdego 12-stopniowego programu wyzdrowienia, który nastąpił. Ale jest coś innego w spotkaniach AA, niż było pierwotnie ... Zrobiły się miękkie, rozwodnione ... W dużej mierze alkoholicy zapomnieli o Podstawach Zdrowienia. (patrz Prawo Greshama i Anonimowi Alkoholicy - Dlaczego Anonimowi Alkoholicy nie są teraz tak skuteczni jak w poprzednich latach). Radykalny powrót do ducha założycielskiego AA i metod rozpoczyna się od spotkań Back to Basics w USA i na arenie międzynarodowej, przy ścisłym przestrzeganiu zasad AA zrodzonych w krokach i tradycjach. Można zauważyć, że AA oddalił się od swojego pierwotnego celu, pozwalając alkoholikom na zbyt długie przekazywanie programu 12 kroków, unikanie duchowości, grupy AA opracowują własne metody zachowania trzeźwości, nie wyzdrowienia z alkoholizmu. Krótko mówiąc, AA stała się słaba, rozwodniona z miernymi wynikami powrotu do zdrowia alkoholików W spotkaniach Powrotu do podstaw oczekuje się, że uczestnicy przejdą wszystkie 12 kroków w czterech jednogodzinnych sesjach i oczekuje się, że będą się nich trzymać. Na spotkaniach niewiele mówi się o problemie i karierze pijącej osoby. Rozmowa dotyczy Boga, duchowości i kroków. Kroki rozpoczynają się natychmiast, bez żadnego stopniowego zwlekania, bez psychobubli odziedziczonych po ośrodkach leczenia. W większości obecnych spotkań AA głównym formatem AA jest otwarta dyskusja, w której ludzie mówią o wszystkim, spotkaniach „Mój pies umarł, mój samochód się popsuł, ale ja nie piłem”. To wszystko, o czym mówią. Brak kroków, w wyniku poziom wyzdrowień odzysku z 75% na początku AA udokumentowanego wiele razy (zob. Philadelphia Statistics 1941 ), aż do 5 do 10% wyzdrowień dzisiaj. W kontekście drugiej edycji Anonimowych Alkoholików z 1955 r. Obliczono, że wśród alkoholików, którzy naprawdę pragnęli Programu AA, 50% na stałe wyzdrowiała, 25% wróciło po wpadce lub wpadkach, a 25% wykazało poprawę. Program Dwunastu Kroków AA można podzielić na trzy części. Kroki 1-3 to „Zaufaj Bogu”, kroki 4-10 to „Czysty dom”, a kroki 11-12 to „Pomóż innym”. Wymaga działania i kontynuowania pracy we wszystkich trzech częściach, aby osoba stała się trzeźwa i wyzdrowiała z alkoholizmu. Wraz z powrotem do Back to Basics i oryginalnym programem AA, który był praktykowany w latach 40. XX wieku, identyczne wyniki, jak odnotowano w BigBooku, są dziś widoczne na tych spotkaniach, przy czym trzech na czterech członków wraca do zdrowia. Powrót do członków Basics mówi, że program działa dla nich, ponieważ daje im praktyczne sposoby na trzeźwość i mniej wymówek dla niepowodzen „W ciągu ostatnich kilku lat piłem i wracałem do AA cztery razy” - powiedział jeden z członków - po prostu nie brałem udziału w regularnych spotkaniach AA. W spotkaniach Back to Basics wszystko jest o wiele wyraźniejsze niż na innych spotkaniach, gdzie ludzie po prostu siedzą wokół, obgryzając, skomląc, płacząc i nękając. Różnica polega na przywróceniu ludzi do duchowego rozwiązania, a nie psychologicznego rozwiązywania. Podczas wielu dzisiejszych spotkań AA nie mówią o Bogu. Prowadzi się teraz spotkania terapii grupowej, a nie spotkania AA Oczywiście każdy człowiek może swobodnie realizować zasady AA, jak chce. Powrót Podstawy demonstrują ludzie, którzy chcieliby zaprezentować oryginalny program nowicjuszowi, w przeciwieństwie do ludzi, którzy przeszli przez centra leczenia i chcą bezbożnego AA. Wersja centrum leczenia „Jestem centrum wszechświata i mogę przezwyciężyć alkoholizm oparty na własnej woli ”, jest wprost przeciwny pierwotnej koncepcji AA, że oddajemy nasze życie Bogu, niekoniecznie„ religijnemu ”Bogu jakiejkolwiek religii lub filozofii, ale„ Bogu, jak rozumiemy Boga ”. Wspólnocie AA nie jest po drodze z terapią. Nie pompujemy własnego ego ,,sam dam radę" ,,nie potrzebuję niczyjej pomocy" ,,mam silną wolę" ,,To ja kieruję swoim życiem. Program AA i programy terapeutyczne oparte na EGO i kierowalnoscią swoim życie wykluczają się. Jest dla mnie nie zrozumiałe jak można ,,robić" jednocześnie dwa przeciwstawne programy?? Program Wspólnoty jest jeden z jednym 12 krokami, jednym 12 tradycjami „Wielka Księga została zaprojektowana, aby zmienić alkoholika, a nie na odwrót”. Wielka Księga to podstawowy tekst AA. Przedstawia ona filozofię, metody i 12 kroków AA. Nadal jest podstawą wszystkich spotkań AA, w tym spotkań Back to Basics, gdzie zasady AA, 12 kroków, są bardziej zdecydowane. Spotkania Back to Basics przedstawiają etapy programu na spotkaniach dla początkujących, jak to miało miejsce w pierwotnych spotkaniach AA. W tych sesjach nowi członkowie przechodzą przez 12 kroków w ciągu czterech tygodni. Podczas pierwszego spotkania ludzie przyznają, że są uzależnieni od alkoholu. W następnych trzech sesjach wykonają pozostałe 11 kroków, wykonując „zadanie domowe”. Pod koniec czwartego spotkania są gotowi sponsorować przybyszów na piątym spotkaniu. W spotkaniach Back to Basics sesje są merytoryczne. Jest mało bezczynnych rozmów lub spontanicznego dzielenia się. Dwaj przywódcy spotkania na przednim stole czytali z BigBooka. Po zakończeniu jest krótka dyskusja na temat praktycznego zastosowania przeczytanego fragmentu, aby osiągnąć rozwiązanie. „Mam dwa miesiące trzeźwości”, powiedział jeden z członków, wyjaśniając, że uczestniczyła w trzech spotkaniach dziennie, zarówno w spotkaniach Back to Basics, jak i regularnych spotkaniach dyskusyjnych, ponieważ postanowiła stać się trzeźwa dziewięć tygodni temu. „Powrót do podstaw” dało jej plan i zrozumienie, jak szybciej wyzdrowieć. „Nie chcę czekać czterech lat, aby rozładować cały ten bagaż”. Back to Basics to wciąż „Zmienianie świata - jedno życie na raz”, dostarczając po raz kolejny przesłanie nadziei niezliczonym, wciąż cierpiącym alkoholikom, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz pomieszczeń AA „Tak, ja też mogę wyzdrowieć, jeśli pragnę postawić dwanaście kroków”. Jedno z najpotężniejszych i pełnych nadziei stwierdzeń, które można znaleźć w całym tekście Anonimowych Alkoholików, można znaleźć na stronach 25 i 26. „Wielkim faktem jest właśnie: że posiadamy głębokie i skuteczne doświadczenia duchowe, które zrewolucjonizowały nasz cały stosunek do życia, do naszych bliźnich i do wszechświata Bożego. Głównym faktem w naszym dzisiejszym życiu jest absolutna pewność, że nasz Stwórca wszedł w nasze serca i żyje w sposób, który jest rzeczywiście cudowny, i rozpoczął realizację tych rzeczy dla nas, których nigdy nie moglibyśmy zrobić dla siebie. Jeśli jesteś tak prawdziwym alkoholikiem, jak my, uważamy, że nie ma rozwiązania na środku drogi. Byliśmy w sytuacji, w której życie stawało się niemożliwe do zniesienia, a gdybyśmy doszli do miejsca, z którego nie było powrotu i żadna nasza moc nie była nam w stanie pomóc , mieliśmy tylko dwie alternatywy: jedna miała iść do gorzkiego końca, wymazując ze świadomości naszą tragiczną sytuacja w jakiej się znaleźliśmy; i drugą, aby przyjąć pomoc duchową. Tak też zrobiliśmy, ponieważ szczerze chcieliśmy wyzdrowieć i chcieliśmy podjąć ten wysiłek. ” Jak szybko chcesz wyzdrowieć? Tłumaczenie nie autoryzowane pewnie z błędami _________________Nie walczę z nikim i niczym Poglądy, które prezentuje nie są oficjalnym stanowiskiem Wspólnoty Anonimowych Alkoholików deratyzator moderator Pomógł: 9 razyDołączył: 26 Paź 2017Posty: 1603 Wysłany: Wto 16 Kwi, 2019 09:07 Powrót do podstaw. W ostatnich latach ten nurt bardzo rozwinął się w USA. Wally P, Joe i Charlie główni propagatorzy tego ruchu, doszli do przekonania, że problem polega na tym, że zbyt wiele grup AA zboczyło zbyt daleko od zasad i programu wyzdrowienia z choroby alkoholowej, opisanego w dużej książce. Propagatorzy tego nurtu zauważyli, że Program AA ulega ,,rozwodnieniu" to nie jest już program AA. Procent wyzdrowień z choroby alkoholowej w USA spadł poniżej 10%. Mitingi AA coraz bardziej stają się spotkaniami terapeutycznymi, dyskusyjnymi. Tworzą się jakieś dziwne odłamy. Zupełnie nie przypominają spotkań z lat 30/40 tamtego wieku. Program powrotu do podstaw oparty jest na jednej książce. Wielkiej Księdze Anonimowych Alkoholików. Cały Program 12KK znajduje się właśnie w tej i tylko w tej książce. Z tej Książki korzystano na mitingach w latach 40, nie było wtedy żadnych innych książek dotyczących Programu AA (było kilka broszur wydawanych przez Grupy AA). Dzięki przekazywaniu Programu zawartemu w WK w pierwszych latach istnienia Wspólnoty AA stopień wyleczeń alkoholików sięgał powyżej 75%, w Cleveland ilość wyleczonych alkoholików sięgała powyżej 90%. Ale to w USA mają taki problem. a jak jest w Polsce? _________________Nie walczę z nikim i niczym Poglądy, które prezentuje nie są oficjalnym stanowiskiem Wspólnoty Anonimowych Alkoholików deratyzator moderator Pomógł: 9 razyDołączył: 26 Paź 2017Posty: 1603 Wysłany: Wto 16 Kwi, 2019 21:48 A jak jest w Polsce. Pierwsze Grupy AA (czy to były grupy AA) powstała w 1974 przyjęła nazwę Eleusis. Założycielem tej grupy była terapeutka mgr Matuszewska. Prowadziła ona mitingi. Trudno mi zrozumieć jak ona mogła się dzielić swoim doświadczeniem dotyczącym zdrowienia z drugim alkoholikiem? Grupa miała jakieś pojedyncze zapiski dotyczące programu Wspólnoty AA. 20 lat wcześniej prof. Wierzbicki przywiózł ideę AA do Polski. Przetłumaczył jedynie 12 tradycji AA i Preambułę na tłumaczeni kroków ówczesna cenzura nie wyraziła zgody. Do Grupy Eleusis dołączył Rajmund, tłumacząc pod okiem Pani terapeutki Wielką Książkę. W 1976r terapeutka D Dudrak zakłada drugą grupę AA. W 1977r powstaje w Będzinie PIERWSZA grupa AA, którą zakłada alkoholik. Tekst Wielkiej Księgi jako pierwszy podobno tłumaczył Rajmund (wydania nie widziałem) Natomiast widziałem wydanie tłumaczone przez Karola w 1987r. Pierwsze przetłumaczone zaaprobowane przez AAWS wydanie ukazało się w 1991. Dlaczego pisze w skrócie o historii AA w Polsce? Ma ona znaczenie właśnie w stosowaniu programu AA. Program 12 Kroków AA może przekazać tylko alkoholik drugiemu alkoholikowi. Inaczej się nie da. Na początku powstawanie Wspólnoty mitingi nie miały wiele wspólnego z Programem AA. Prowadzili je terapeuci, biorąc różnego rodzaju zalecenia z terapii. Zalecenia te często były zaprzeczeniem Programu AA. Do dzisiaj zostały terapeutyczne naleciałości z tamtych czasów. Terapeutyczne rundki pt ,,jak minął tydzień" użalanie się nad sobą itd. Historia AA w Polsce ma zupełnie inną genezę, niż historia powstania AA w USA. Dlatego alkoholicy w Polsce nie mają swoich korzeni ,,prawdziwego AA". Natomiast możemy odwszawić to pseudo AA. Stosować czysty Program 12 Kroków Billa W. Ten program działał w latach 40- stych i działa dzisiaj, jeżeli go nie rozwadniamy terapeutycznymi czy religijnymi śmieciami. _________________Nie walczę z nikim i niczym Poglądy, które prezentuje nie są oficjalnym stanowiskiem Wspólnoty Anonimowych Alkoholików deratyzator moderator Pomógł: 9 razyDołączył: 26 Paź 2017Posty: 1603 Wysłany: Pią 19 Kwi, 2019 08:14 Dlaczego piszę o odwszawieniu Wspólnoty w Polsce? Choroba alkoholowa jest chorobą śmiertelną. Codziennie z powodu tej choroby w Polsce umiera około 30 osób. Niestety do wielu niepotrzebnych zgonów przyczyniają się alkoholicy, którzy okłamują chorych przyjaciół. Najczęściej nie świadomie wprowadzają ich w błąd. Często jednak robią to świadomie Uczestniczą w tym procederze także alkoholicy na szczeblu Służb Krajowych. Opowiadanie kłamstw o nieuleczalności choroby, spowodowało śmierć wielu alkoholików. Często słyszę na mitingach, czytam w ulotkach sygnowanych przez Polskie AA ,,przyjdź do nas, jest sposób byś przestał pić" ,,mamy rozwiązanie, wiemy jak rozwiązać Twój problem alkoholowy" i dalej słyszę, czytam ,,choroba alkoholowa jest nieuleczalna" ,,musisz z nią żyć" To jak mamy sposób czy nie mamy? Jest rozwiązanie czy nie ma go? Po co alkoholik ma przychodzić do AA skoro AA nie jest w stanie mu pomóc. Dalej będzie śmiertelnie chorym człowiekiem. Może faktycznie lepiej będzie pójść po raz piąty na terapię. Najnowsza definicja Państwowej Agencji Rozwiązywaniu Problemu Alkoholowego mówi, że choroba alkoholowa jest uleczalna, twierdzą, że można nawet pić kontrolowanie. No cóż. Wielka Księga mówi, jeżeli jesteś prawdziwym alkoholikiem, by być zdrowym, musisz pozostać abstynentem do końca życia. Nie ma powrotu do picia kontrolowanego. Jeżeli chcesz znowu zachorować to... Wcześniej napisałem o historii zakładania pierwszych grup przez terapeutów. Takich terapeutycznych grup z przyczepionymi literkami AA było w latach 80, 90 bardzo dużo. W tamtych czasach terapeuci twierdzili, że jest to choroba nieuleczalna(bardzo wielu z nich twierdzi tak i dzisiaj) Nie wiem jak to jest procent w dniu dzisiejszym, ale znam grupy, których prowadzącym, rządzącym jest terapeuta. Program Wspólnoty nie jest programem terapeutycznym. Terapeuta nie wyleczy alkoholika opowiadając mu o naszym 12 kroków AA jest programem duchowym. Program ten może choremu alkoholikowi przekazać tylko inny alkoholik, któremu Program AA przekazał jego sponsor. _________________Nie walczę z nikim i niczym Poglądy, które prezentuje nie są oficjalnym stanowiskiem Wspólnoty Anonimowych Alkoholików deratyzator moderator Pomógł: 9 razyDołączył: 26 Paź 2017Posty: 1603 Wysłany: Pon 22 Kwi, 2019 22:48 Często słyszę, że dobrze jest wcześniej iść na terapie, a później do AA. Nie rzadko też czytam o alkoholikach, którzy uczęszczają na mitingi i równolegle na jakieś terapeutyczne spotkania. Dlaczego nikt nie wytłumaczy, że programy terapeutyczne są przeciwnością Programu AA?. To tak jakby leczyć chorobę zimnem lub ciepłem. Oboma sposobami razem nie da się. Program Wspólnoty to program duchowy. Alkoholik przekazuje program drugiemu alkoholikowi. Na terapii alkoholikowi program terapeutyczny przekazuje profesjonalista. Programy radykalnie oddalają się od siebie już przy drugiej części pierwszego kroku(pierwszą część kroku(bezsilność wobec alkoholu) terapeuci ściągnęli z AA i zaakceptowali. W Programie AA - przestaliśmy kierować własnym życiem. Na terapii - to Ty kierujesz własnym życiem. Krok II ,,uwierzyliśmy, że siła większa.. przywróci mi zdrowie" Na terapii nie potrzeba żadnej siły większej, dasz sobie sam radę. Krok III -powierzyliśmy swoje życie Bogu. To są dwa różne światy. Bardzo cieszę się, że terapeuci kierują alkoholików do AA. Dlaczego? Bo terapeuci dają wtedy szansę alkoholikowi by mógł wyzdrowieć. Jaki jest inny powód? Terapeuci zdają sobie sprawę z tego, że w pewnym momencie nie są wstanie pomóc alkoholikowi. Terapia stacjonarna, pogłębiona, nawroty i co dalej?? Rozkładają ręce, nie jesteśmy w stanie Ci pomóc. Nasze możliwości skończyły się. Zostaje Ci tylko AA. Czy ktoś słyszał może kiedyś na mitingu by alkoholicy sugerowali drugiemu alkoholikowi by udał się na terapię ??:shock: _________________Nie walczę z nikim i niczym Poglądy, które prezentuje nie są oficjalnym stanowiskiem Wspólnoty Anonimowych Alkoholików deratyzator moderator Pomógł: 9 razyDołączył: 26 Paź 2017Posty: 1603 Wysłany: Wto 23 Kwi, 2019 21:35 Wspólnotę od wewnątrz(a to już jest bardzo niebezpieczne dla AA) zawszawiają też tzw ,,weterani", Którzy nie dostali programu od sponsora. Ktoś im coś powiedział, coś, gdzieś przeczytali. Najlepiej w eseju 12x12 i przekazują taki twór dalej. Każdy alkoholik, który otrzymuje takie ,,coś" dodaje też kilka uwag od siebie. To nie jest Program Wspólnoty. Program Wspólnoty, kroki i tradycje nie są do interpretacji. Kroki trzeba postawić by wyzdrowieć. Ani kroków i ani programu nie pisze się. Kroki się stawia. Program napisał Bill W. Program stosuje się w życiu. Słyszę na mitingach. Napisałem już swój piciorys . Codziennie piszę dzienniczek uczuć Wypracowanie 10 najgorszych zapić. Pytam człowieka po co to robi? Sponsor mu kazał Ci pseudo-sponsorzy wprowadzają do programu te terapeutyczno - masochistyczne bzdury. Tego nie ma w naszym Programie AA. Czy ci pseudo-sponsorzy stratują w jakichś konkursach? Na największą bzdurę?? Nie piszę tego by walczyć z nimi by im cokolwiek udowadniać. Piszę, bo może ktoś z nich zastanowi się, do czego prowadzi jego postępowanie. Może zostali oszukani przez swoich ,,sponsorów" Choroba alkoholowa jest chorobą śmiertelną, na tą chorobę nasi bracia umierają. Pomóżmy im. Jeżeli żyjesz wprawdzie i wprawdzie przekazujesz Program 12KK, tak jak go otrzymałeś nie lękaj się. Jeżeli natomiast przekazujesz jakieś bzdury twierdząc, że to Program AA, jeżeli nie przeszkadza Ci krew na rękach, jeżeli nie przeszkadza Ci fałszowanie, zawszawianie programu to mogę się tylko za Ciebie pomodlić. Masz już świadomość. Wybór należy do Ciebie. _________________Nie walczę z nikim i niczym Poglądy, które prezentuje nie są oficjalnym stanowiskiem Wspólnoty Anonimowych Alkoholików deratyzator moderator Pomógł: 9 razyDołączył: 26 Paź 2017Posty: 1603 Wysłany: Sob 15 Cze, 2019 18:40 Pewnego dnia młodzi ludzie w naszej Wspólnocie będą nieśli oryginalnego ducha i tradycje AA, pomomo tych ostrych słów i mód, które przychodzą i odchodzą. Od nas będzie zależało, czy nauczymy nowicjuszy jak utrzymać typ trzeźwości, w której spełniają się obietnice WK i który rozwiewa niektóre z popularnych dzisiaj bajek o wiecznym zdrowieniu, trzeźwieniu na Programie 12 KK. Pewnego dnia od nas będzie zależało podtrzymanie Tradycji. Od nas będzie zależało czy utrzymamy to w prostocie. Czy nowoprzybyły, który trafi na miting będzie tam chciał wrócić? Czy zobaczy, że tam jest jego miejsce? Czy nikt się nim nie zajmie bo są ważniejsze sprawy- wybory, rocznice, msze, potańcówki. Czy nowoprzybyły nie będzie innym uczestnikom śmierdział za bardzo? Czy nie zatraciliśmy jednego, jedynego celu Wspólnoty AA?? Nieść posłanie alkoholikowi, który jeszcze cierpi. Pogody Ducha _________________Nie walczę z nikim i niczym Poglądy, które prezentuje nie są oficjalnym stanowiskiem Wspólnoty Anonimowych Alkoholików deratyzator moderator Pomógł: 9 razyDołączył: 26 Paź 2017Posty: 1603 Wysłany: Czw 27 Cze, 2019 22:58 Ostatni znalazłem w sieci bardzo ciekawą pozycję ,,Informator o Wspólnocie AA" Fundacja Biuro Służby Krajowej Anonimowych Alkoholików w Polsce. Warszawa 2017, wydanie II Można powiedzieć świeże dzieło. Cóż tam można znaleść? Same prawdy i niespotykane mądrości. ,,Wspólnotę AA można też określić jako nieformalną społeczność skupiającą przeszło dwa miliony zdrowiejących i wyzdrowiałych alkoholików" jak na razie zgadza się. ,,Wspólnota AA kieruje się zasadą anonimowości będącą duchową podstawą AA przypominającą Wspólnocie i jej członkom o pierwszeństwie zasad przed osobistymi ambicjami" Tu coś nie pasuje Teraz tłumaczy się ,,pierwszeństwo zasad przed osobowościami" Dalej ,,Trzeźwiejący i trzeźwi alkoholicy przedstawiając historię swojego picia i opisując możliwość trzeźwego życia, jaką znaleźli w AA" Ooo tu już robi się podział na trzeźwiejących i trzeźwych. Gdzie jest ta granica?Kiedy ci trzeźwiejący wytrzeźwieją. ,,Cały program Dwunastu Kroków wymaga stałego i osobistego wysiłku w stosowaniu się do jego zasad i ma na celu zmianę określonych nawyków, utartych schematów myślenia i zmianę dotychczasowego oglądu siebie? A o jaki to stały wysiłek chodzi? Zmianę jakich nawyków? Czytałem o wyzbywaniu się wad a nawyków?? Zmianę ,,oglądu siebie" a cóż to ten ogląd jest i jak go się zmienia ??? Trzeba być mistrzem by takie bzdury wymyślać. _________________Nie walczę z nikim i niczym Poglądy, które prezentuje nie są oficjalnym stanowiskiem Wspólnoty Anonimowych Alkoholików deratyzator moderator Pomógł: 9 razyDołączył: 26 Paź 2017Posty: 1603 Wysłany: Czw 27 Cze, 2019 23:22 Co tam w moim od dzisiaj ulubionym INFormatorze. Od nowo wstępujących do Wspólnoty AA nie wymaga się, aby całkowicie zaakceptowali lub podporządkowali się Dwunastu Krokom AA, jeśli nie są gotowi lub zdolni do ich przyjęcia." A jeśli są gotowi i zdolni to Wspólnota też od nich niczego. nie wymaga. ,,Nowicjuszy prosi się tylko o to, aby mieli otwarty umysł, regularnie uczęszczali na mityn- gi AA" nowicjuszy o nic się nie prosi. Stek bzdur. W AA nowicjusz nic nie musi i nikt nie może o nic prosić nowicjusza. To on decyduje czy chce czy nie chce być w AA ,,Członkowie AA zwykłe zwracają uwagę nowicjuszom, że tylko oni sami są w stanie stwierdzić, czy rzeczywiście są alkoholikami." Członkowie AA nie mają prawa zwracać żadnych uwag nowicjuszowi. Jedyne co mogą to podzielić się swoim doświadczeniem. ,,Równocześnie przedstawiane na mityngach doświadczenia niepijących alkoholików świadczą o tym, że alkoholizm jest nieuleczalną, postępującą i śmiertelną chorobą, która nie może być wyleczona w zwykłym tego słowa znaczeniu, a jedynie zatrzymana przez całkowitą abstynencję od wszelkiego alkoholu" Kolejne kłamstwo A co z doświadczeniami alkoholików, którzy mówią o wyzdrowieniu z alkoholizmu?? A gdzie Bill W napisał że jest to choroba nieuleczalna??? Gdzie napisał, że można ją jedynie zatrzymać? W nowo tłumaczonej WK jest ponad 50 razy napisano o wyzdrowieniu, wyleczeniu, powrocie do zdrowia itd. Nigdzie w WK niz znalazłem, że można tę chorobę tylko zatrzymać. BSK robi za Boga i wie, że Bóg może tylko zatrzymać chorobę alkoholową i nikogo nie może wyleczyć. Wstyd za autorów tego informatora, a także za jego wydawców . Takich mamy reprezentantów AA. To się chyba nazywa Informacja Publiczna albo jakoś tak. Zawszawianie AA. być może nastąpi _________________Nie walczę z nikim i niczym Poglądy, które prezentuje nie są oficjalnym stanowiskiem Wspólnoty Anonimowych Alkoholików deratyzator moderator Pomógł: 9 razyDołączył: 26 Paź 2017Posty: 1603 Wysłany: Wto 09 Lip, 2019 21:23 I co tam dalej w ulubionym Informatorze o AA ,,Nowo przystępujący do Wspólnoty powinni mieć zapewnienie, że szukając pomocy w AA ich tożsamość nie zo- stanie ujawniona żadnej osobie nienależącej do Wspólnoty". Interesuje mnie kto da takie zapewnienie??? Prowadzący miting? Może autorzy tego informatora? Obawiam się, że nikt nie jest w stanie dać takiego zapewnienia. Właśnie bałem sie przyjść na miting bo ktoś mnie rozpozna i rozniesie po wsi--alkoholik. Ktoś mi jednak wytłumaczył że chyba mniejszy wstyd chodzić na AA niż obszczany leżeć w rowie. Później dowiedziałem się, że alkoholizm to choroba i nie jestem w ża dnym wypadku winny, że zachorowałem na nią. Na mitingi przychodza ludzie, którzy na prawo i lewo opowiadają o swojej rodzinie i to co się dzieje na mitingach w swoich domach. Nie powinni, ale kto om zabroni??? To chorzy ludzie są. Swoje sekrety opowiadam sponsorowi, nie mam potrzeby prać swoje brudy na mitingach Kurcze redaktorzy tego informatora nawet Tradycji AA nie znają. Jest ich tylko 12. ,,mityng zamknięty - przeznaczony wyłącznie dla alkoholików pragnących przestać pić oraz tych, którzy trwają w trzeźwości od wielu lat". Nie jest to prawdą Miting zamknięty jest dla wszystkich którzy mają pragnienie zaprzestania picia. Nie tylko dla alkoholików jak sugerują redaktorzy. _________________Nie walczę z nikim i niczym Poglądy, które prezentuje nie są oficjalnym stanowiskiem Wspólnoty Anonimowych Alkoholików deratyzator moderator Pomógł: 9 razyDołączył: 26 Paź 2017Posty: 1603 Wysłany: Wto 09 Lip, 2019 21:54 Doszedłem do Punktu D Sponsorowanie. Ten punkt to chyba napisał terapeuta. Spłodzić coś takiego, to jest dopiero jazda. Szacun No to jedźmy ,,Potrzeba do tego obustronnej gotowości do współpracy, uczciwości, prawdomówności, zeszytu, w którym spisywane są doświadczenia" Cały Program Wspólnoty znajduje się w WK. Nigdzie nie znalazłem tam by do przekazania programu był potrzebny zeszyt i -w którym spisywane są doświadczenia To nie jest Program AA. O i tu autorzy przytaczają fragment z broszury o sponsorowaniu (nie znam tego dzieła a czytam, że jest to kolejna perełka Polskiego AA).,, zasadniczo proces sponsorowania polega na tym, że alkoholik, który w procesie zdrowienia osiągnął już pewien postęp, dzieli się tym doświadczeniem z innym alkoholikiem, który usiłuje osiągnąć lub utrzymać trzeźwość poprzez AA" . Zasadniczo to sponsorowanie polega na przekazaniu Programu 12 Kroków przez alkoholika który otrzymał ten Program alkoholikowi, który go jeszcze nie dostał. Nie ma znaczenia długość abstynencji sponsora, jego wiedza uroda czy elokwencja. Sponsor nie osiąga pewnego postępu tylko został wyleczony z alkoholizmu dzięki temu prostemu Programowi. ,,Sponsor jest człowiekiem, któremu sponsorowany ufa, ma przekonanie, że jest dla niego ważny i znajdzie czas, aby porozmawiać z nim na wszystkie tematy związane z programem AA i będzie duchowym i emocjonalnym wsparciem w trudniejszych chwilach procesu zdrowienia". Kolejna bzdura. Skąd autorzy czerpią te mądrości??? Od terapeutów? Gdyby tak cudownie było i ten sponsor był takim guru, który ma lekarstwo na wszystkie problemy i znał by odpowiedź na wszystkie pytania. Łałlł rozmarzyłem się. Proponuje dopisać wersję męską - Sponsor ma być 25 letnią blondynką z dużymi oczami. Wersję dla kobiet- Proszę by kobiety wybrały swój ideał same. Sponsor jest to alkoholik, który ma przekazać program otrzymany od swojego sponsora. Bez żadnych udziwnień, zeszytów, dzienniczków uczuć i innych terapeutycznych bzdur. ,,To właśnie grupa AA jest tym miejscem, gdzie alkoholik może spotkać bardziej do- świadczonego w pracy z programem 12 Kroków przyjaciela i poprosić go o pomoc. W AA przyjaciel ten nazywany jest sponsorem" nie ma czegoś jak bardziej doświadczony. Albo jesteś w trakcie stawiania kroków albo je postawiłeś ze swoim sponsorem. Tylko wtedy można przekazać Program. Oczywiście w AA nie ma obowiązku bycia sponsorem czy stawianiu kroków. Pogody Ducha _________________Nie walczę z nikim i niczym Poglądy, które prezentuje nie są oficjalnym stanowiskiem Wspólnoty Anonimowych Alkoholików deratyzator moderator Pomógł: 9 razyDołączył: 26 Paź 2017Posty: 1603 Wysłany: Śro 17 Lip, 2019 22:17 Jeszcze kilka a może więcej niż kilka z wypowiedzi Michael Marka dotyczących zawszawiania programu AA i powrotu do źródeł. Miłej lektury Cześć nazywam się Michael Mark i jestem alkoholikiem . Jestem szczęśliwy. Zacznę od wyjaśnienia trzech na prawdę bardzo ważnych spraw , które mam nadzieję rozjaśnią , to o czym będę mówił : Pierwszą z nich jest : alkoholizm . Czym jest , jak go rozumieć i jak zdiagnozować siebie . Czy właśnie ty masz ten problem ? Druga sprawa odnosi się do rozwiązania problemu . Kiedy już zdajesz sobie sprawę , że masz problem , to jakie jest rozwiązanie problemu ? Trzecią jest wprowadzenie tego rozwiązania w życie . Czyli : jak je stosować w codziennym życiu ? Tu chodzi o działanie . Te trzy rzeczy są Ci potrzebne do wyzdrowienia . Szczerze mówiąc , to każdy na świecie potrzebuje ich , aby rozwiązać jakikolwiek problem : Co jest problemem ? Jakie jest rozwiązanie problemu ? Jak rozwiązanie problemu zastosować w życiu ? Przez wszystkie lata istnienia ruchu AA , który ma nieco ponad 80 lat , nasze podstawowe przesłanie uległo ogromnemu osłabieniu . Na naszych mityngach pojawiły się przekłamania dotyczące tych trzech podstawowych spraw . Przekłamania te mogą zaważyć na życiu alkoholika . Bo przecież kiedy mówimy o alkoholizmie , czym innym uzależnieniu sprawa jest poważna . A więc te błędne informacje mogą nie tylko odstraszyć cię , ale także zabić . To nieporozumienie jest śmiertelne . Dlatego tak ważnym jest aby dotrzeć do prawdy , poznać fakty : czym jest AA , czym nie jest AA . I chciałbym być dobrze zrozumiany , że kiedy mówię " fakty " - nie mówię o poglądach Michaela Marka . Owszem zaprezentuję Wam kilka moich opinii . Na ich podstawie będziecie mogli wyrobić sobie zdanie o mnie , zgodzić się ze mną lub nie . Tak właśnie ma się sprawa z poglądami na mityngach AA - są tylko opiniami , a do tego opiniami pijaków i uzależnionych . Nie sugeruję , że pijacy czy uzależnieni nie mają słusznych poglądów . Sam uważam że mam kilka przyzwoitych , ale mam też zestaw poglądów całkiem zwariowanych . Z całą pewnością mogę Wam jednak powiedzieć , że moje poglądy nie spowodują , że wyzdrowiejecie . Poglądy żadnej osoby nie spowodują , że wyzdrowiejecie . Poza tym z poglądami pijaków nie trudno przecież się spotkać - wystarczy pójść do baru . Dziś wiele mityngów jest zawszawione cudzymi poglądami , które ludzie ci będą starali się przedstawić jako fakty . Jest to bardzo niebezpieczne . Szczególnie dla tego , który jest na początku drogi do wyzdrowienia . Zamierzam więc skoncentrować się na faktach , a fakty te pochodzą z Wielkiej Księgi , czyli książki Anonimowi Alkoholicy - naszego podstawowego tekstu . O tym będę mówił . być może. _________________Nie walczę z nikim i niczym Poglądy, które prezentuje nie są oficjalnym stanowiskiem Wspólnoty Anonimowych Alkoholików deratyzator moderator Pomógł: 9 razyDołączył: 26 Paź 2017Posty: 1603 Wysłany: Czw 18 Lip, 2019 14:53 następuę ,,Na początek , pozwólcie , że zabiorę Was w podróż do roku np . 1947 . Przychodzicie , na mityng Anonimowych Alkoholików , cierpicie , umieracie z powodu nieleczonego alkoholizmu . Przychodzicie na pierwszy mityng i co prawdopodobnie stałoby się wtedy? na wejściu zostalibyście przywitani, na wejściu zostalibyście uściskani, zostalibyście przedstawieni członkom tej grupy i zostalibyście przypisani partnerowi do pracy . Dziś nazywamy tę osobę sponsorem . Wówczas ta terminologia nie istniała . Dlatego nie znajdziecie słowa " sponsor " na kartach Wielkiej Księgi . To całe " szukania sponsora " wówczas nie istniało . Przypisano cię do partnera i ta osoba usiadła by obok Ciebie i powiedziałaby : " Słuchaj będę twoim przewodnikiem przez około 4 tygodnie , przez 4 kolejne spotkania - raz w tygodniu po około 1,5 godziny . To co dziś zrobimy , to przejdziemy przez pierwsze trzy kroki . Dziś dowiesz się co jest z tobą nie tak - w kroku pierwszym . Dowiesz się , że jest rozwiązanie - w kroku drugim . Poczynisz wówczas deklarację w kroku trzecim . Jeżeli zrozumiesz co jest Twoim problemem i jakie jest rozwiązanie problemu - będziesz gotowy do pracy . W następnym tygodniu , oczywiście jeśli wrócisz , będziemy rozmawiali o kroku 4 i 5 - czyli przygotowaniu obrachunku moralnego . Pomiędzy tygodniem 2 i 3 , przygotujesz swój 4 krok , a potem wspólnie usiądziemy i zrobisz krok piąty . Kiedy wrócisz w 4 tygodniu - zrobimy kroki 6 , 7 , 8 i 9 . Pomiędzy 3 a 4 tygodniem przygotujesz listę kroku ósmego i rozpoczniesz zadość uszyniać , tym których skrzywdziłeś . Na 4 spotkaniu omówimy krok 10 , 11 , 12 . I wtedy będziesz już wyleczonym alkoholikiem . Będziesz wiedział jak się rozwijać , wzrastać i jednocześnie staniesz się przewodnikiem dla innych . " Oczywiście w tym momencie , ty jako cierpiący , chory alkoholik możesz wybrać : albo zostać i rozpocząć ten proces albo uciekać gdzie pieprz rośnie , w zależności od tego co chcesz robić . Tak dokładnie działo się przez pierwsze ćwierćwiecze działania naszej wspólnoty . Właśnie tak posłanie AA było tworzone i rozwijane przez naszych założycieli. A teraz przeskoczymy do roku 2010 . Cierpicie , umieracie z powodu nie leczonego alko- holizmu , przychodzicie na pierwszy mityng AA. I co się dzieje : być może zostaniecie przywitani - w zależności od mityngu : może nawet nikt się nie zorientuje , że jesteście nowi : być może będą mieli tam osobę witającą , a być może nie będzie nikogo kto interesuje się takimi sprawami : jest za to spora szansa , że rozejrzycie sie po sali , weźmiecie krzesło , usiądziecie z tyłu i nie będziecie mieli bladego pojęcia co do jasnej cholery się tu dzieje . Wiele też zależy od tego na jaki mityng traficie." być może Fajnego popołudnia _________________Nie walczę z nikim i niczym Poglądy, które prezentuje nie są oficjalnym stanowiskiem Wspólnoty Anonimowych Alkoholików deratyzator moderator Pomógł: 9 razyDołączył: 26 Paź 2017Posty: 1603 Wysłany: Pią 19 Lip, 2019 18:06 Dale jesteśmy w 2010 ,,Biorąc pod uwagę że tematyczne i dyskusyjne mityngi przewyższają ilościowo mityngi literatury , czyli mityngi na których czyta się wielką księgę ( myślę , że proporcje to siedem do jednego), jest duża szansa że usłyszycie czyjąś historię , która was zainteresuje bądź nie .Być może usłyszeć o 12 krokach , ale możecie też nie usłyszeć ani słowa o nich . Być może będzie mowa o sponsorowaniu , być może nie . Jeśli pojawią się takie informacje możesz zacząć proces poszukiwania sponsora - i kto wie jak długo ci to zajmie . Jeśli w końcu znajdziesz sponsora , osoba ta może ci powiedzieć , że przejście przez dwanaście kroków , które mają ci uratować życie , zabierze ci ponad rok albo i więcej(jeden krok jeden rok) , a w tym czasie będziesz miał naprawdę dużą szansę , ze zapijesz bądź umrzesz . Nie sugeruję , że tak to wygląda na każdym mityngu , ale z pewnością sugeruję , że tak to wygląda na większości z nich . Przez pierwsze 25 lat istnienia naszej wspólnoty udało się utrzymać niewiarygodnie wysoki wskaźnik wyzdrowień . Za to w ciągu ostatnich 25 lat osiągnęliśmy dno . W dzisiejszych czasach jeśli dobrze pójdzie to w AA osiągniemy 5 % wyzdrowień rocznie - zabijamy więcej ludzi niż ratujemy . To jest bardzo niepokojące . Tak więc ideą tego spotkania jest powrót do podstaw tego programu ., tak abyście mogli zrozumieć czym on jest a czym nie jest - abyście mogli rozpocząć proces zdrowienia" _________________Nie walczę z nikim i niczym Poglądy, które prezentuje nie są oficjalnym stanowiskiem Wspólnoty Anonimowych Alkoholików deratyzator moderator Pomógł: 9 razyDołączył: 26 Paź 2017Posty: 1603 Wysłany: Pią 19 Lip, 2019 18:27 A to jeszcze jeden fragmencik ,,Dla tych , którzy mają Wielką Księgę proszę otwórzcie " Wprowadzenie " . Na pierwszej stronie macie słowo " My " . " My i program " , nie " ja i program " .Ja sam nie wyzdrowieje , ale MY możemy . ( Słyszycie może jak dzisiaj (2019) na mitingach jak uczestnicy mówią ,,nie używamy słowa My, wy oni ??) " My Anonimowi Alkoholicy , liczymy ponad 100 mężczyzn i kobiet , którzy ... Co ? " Zostali uzdrowieni ( odpowiedzi z sali ) . No właśnie nie " zdrowiejący " tylko " uzdrowieni z na pozór beznadziejnego stanu umysłu i ciała " . Oznacza to ,ze stan ciała i umysłu alkoholika był na pozór beznadziejny . Nie jest i nigdy nie był beznadziejny , ale takim się właśnie wydawał . Więc zanim ta książka została napisana ludzie tacy jak my byli skazani na śmierć . Posłuchajcie dalej : " Głównym celem tej książki jest dokładne pokazanie innym alkoholikom w jaki sposób ozdrowieliśmy " . Ta książka jest podstawowym tekstem Anonimowych Alkoholików . Główny cel i powód , dla którego ją napisano jest dokładne wyjaśnienie Tobie - osobie , która przyszła do nich dopiero w roku 2010 , jak oni wyzdrowieli . Nie używają tu słowa " dokładnie " przypadkowo . Nie mówią tez że " prawie wyzdrowieli " (zdrowieją, trzeźwieją, zatrzymali, zaaresztowali chorobę) . Nie chodziło im o to aby dać ci niejasną wizję tego co masz robić , abyś potem mógł wypracować sobie własny plan zdrowienia . Możesz tak zrobić jeśli masz na to ochotę , ale celem tej książki jest , abyś mógł dowiedzieć się ,że po setkach lat , w czasie których nie znaleziono rozwiązania dla ludzi takich jak my - oni je znaleźli .Oni je znaleźli . Wiedzieli , że to co odkryli było niesamowicie wartościowe , że gdy przepracowane w sposób opisany w naszych tekstach zadziała za każdym razem . Chcieli to zachować , więc przelano to na papier . Zapewne pomyśleli : " Za sto , dwieście lat , kiedy my już dawno nie będziemy chodzić po tym świecie , to co wymyśliliśmy zapewne ulegnie poważnym przekłamaniom . Co jeśli ludzie naprawdę zgubią sens tego niesamowitego posłania ? Lepiej będzie jeśli zapiszemy to gdzieś . " Dziś , nie oszukujmy się , tak czy owak spartaczyliśmy robotę . Bóg jeden wie co by było gdyby tego nie spisali w ogóle . Właśnie dlatego powstała ta książka : abyśmy mogli dokładnie zrozumieć jak udało im się wyzdrowieć , podążyć w ich ślady i osiągnąć sukces . Stworzyliśmy Wspólnotę , aby roznosić to przesłanie . Zorganizowaliśmy się . I musieliśmy się zorganizować , bo inaczej pozostalibyśmy na etapie pięciu facetów palących cygara w Akron " To co w nawiasach to moje dodatki PD _________________Nie walczę z nikim i niczym Poglądy, które prezentuje nie są oficjalnym stanowiskiem Wspólnoty Anonimowych Alkoholików deratyzator moderator Pomógł: 9 razyDołączył: 26 Paź 2017Posty: 1603 Wysłany: Nie 21 Lip, 2019 07:23 ,, Niestety , jak to bywa w każdej większej organizacji doszło do spadku jakości . Jeśli np . teraz zabawimy się w " głuchy telefon " - powiem szeptem jakiś sekret Rickowi , który siedzi blisko mnie , i Rick przekaże go następnej osobie i ta następnej , informacja ta przejdzie przez każdego i dojdzie do Dave'a . Dave wstanie i wypowie ten sekret głośno - jak myślicie , co się stanie z tym sekretem ? Będzie przeinaczony ( odpowiedzi z sali ) . Właśnie , to jest natura tej gry . Sekret będzie brzmiał juz inaczej . Może się zmienić mniej lub bardziej , ale zawsze ulegnie zmianie . I najbardziej zadziwiające jest to , że stanie się to w jednym pokoju , w ciągu 5 minut , wśród około 25 ludzi . A teraz zapytajcie samych siebie . Co stało się przez prawie 75 lat , w setkach tysięcy sal mityngów , pomiędzy milionami alkoholików , wśród których nie oszukujmy się , nie brakuje takich którzy najbardziej lubią dźwięk własnego głosu . Do sal mityngowych przyszło wiele informacji , stwierdzeń , których nie ma w Wielkiej Księdze . A Wielka Księga to nie zbiór przypadkowych faktów , lecz dokładne wskazówki jak uratować swoje życie ! Więc informacja , która bezpośrednio stoi w opozycji do tego , co jest w Wielkiej Księdze może potencjalnie cię zabić . Dlatego musimy na to zwracać uwagę . Nie raz pewnie usłyszeliście : " Odstaw alkohol i inne używki " , " Pomyśl zanim wypijesz " , " Jeśli się dziś nie napiłeś - jesteś zwycięzcą " , " Tyl;ko nie pij idź na mityng " , " To jest program zdrowego egoizmu " , " Weź to czego potrzebujesz , a resztę zostaw " , " Będziemy trzeźwieć do końca życia " , " W Wielkiej Księdze nie ma muszę " , " Program sam zacznie ci się udzielać " . Nie ! Tych rzeczy nie ma w Wielkiej Księdze ! Żadna z tych rzeczy nie jest prawdą . Żadna z tych rzeczy nie pochodzi z naszej historii ani z tekstów . To są rzeczy , które w jakimś momencie , na jakimś mityngu , ktoś powiedział , a potem ktoś komu spodobały sie te słowa przekazał je dalej , a następnie sponsor powiedział to podopiecznemu i ten przekazał to dalej , i po kolejnych 20 latach na mityng przychodzi nowicjusz i podchodzi do niego weteran i mówi : " Jedyne co musisz zrobić to nie pić chodzić na mityngi , wyciągnąć watę z uszu i włożyć ją do ust , zrobić 90 mityngów w 90 dni i wszystko będzie okej " . To nieprawda ! Tak przekazywane posłanie z pewnością nie pomoże alkoholikowi , a może nawet go zabić " Fajnej niedzieli _________________Nie walczę z nikim i niczym Poglądy, które prezentuje nie są oficjalnym stanowiskiem Wspólnoty Anonimowych Alkoholików deratyzator moderator Pomógł: 9 razyDołączył: 26 Paź 2017Posty: 1603 Wysłany: Pon 22 Lip, 2019 10:41 Czee co tam dalej u Michaela? ,,Musicie także rozumieć pewną różnicę . W książce " Anonimowi Alkoholicy " jest mowa o dwóch nogach , na których my alkoholicy się opieramy . Są to Wspólnota i program . Wspólnota i program to nie jest to samo . Tworzą się wzajemnie , współpracują , ale to nie to samo . Wspólnota to mityngi , na które chodzimy , wspólnota to kawa , która pijemy , wspólnota to historie które opowiadamy , wspólnota to palenie papierosów i pójście na kawę po mityngu . 90 mityngów w 90 dni dzwonienie codziennie do sponsora - wszystko to wspólnota . Nie obrażam tu wspólnoty . Wspólnota jest bardzo ważna . Ma jeden główny cel : ma nas wspierać ? Wielka Księga mówi , że jeśli mamy chorobę alkoholizm - jedyną rzeczą jaką musimy zrobić , i o tym mówi ta książka , to " dokonać całkowitej przemiany duchowej " . Nie " dokonacie całkowitej przemiany duchowej " we Wspólnocie Anonimowych Alkoholików . Dlaczego ? Bo Wspólnota Anonimowych Alkoholików nie została stworzona po to , aby stworzyć kompletnie przemienionego duchowo alkoholika . Wspólnota AA została stworzona jako miejsce , gdzie alkoholik może przyjść i otrzyma miłość i wsparcie podczas procesu całkowitej przemiany duchowej . Ta przemiana dokonuje się dzięki programowi . Program to pierwsze 144 strony książki zwanej "Anonimowi Alkoholicy " , która jest naszym podstawowym tekstem . I tak jak każdy podręcznik musi zostać przekazany przez nauczyciela - on pomoże zrozumieć ten tekst . W naszej wspólnocie nauczycieli nazywamy sponsorami . To wszystko . Bardzo ważne jest żebyście to zrozumieli" Fajnego poniedziałku _________________Nie walczę z nikim i niczym Poglądy, które prezentuje nie są oficjalnym stanowiskiem Wspólnoty Anonimowych Alkoholików deratyzator moderator Pomógł: 9 razyDołączył: 26 Paź 2017Posty: 1603 Wysłany: Wto 23 Lip, 2019 07:20 I tak ,, Dzisiaj będę mówił o trzech pierwszych krokach . Kroki te nazywam przygotowawczymi , gdyż przygotowują nas do realizowania programu działania . Jeśli weźmiecie 12 Kroków to zobaczycie , że Kroki I , II i III przygotowują nas do zdrowienia i pracy nad Krokami IV do IX , a pozostałe trzy służą do pielęgnacji i wzrostu na podstawie tego co wypracowaliśmy w Krokach IV do IX . Tak więc w Krokach I do III przygotowujemy się - niczego nie będziemy na razie zmieniać . KROK PIERWSZY brzmi : Przyznaliśmy , że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu , że przestaliśmy kierować własnym życiem . Tutaj chciałbym wspomnieć o czymś , czego nie znajdziecie w Wielkiej Księdze co przychodzi z ustnej tradycji naszej wspólnoty . Każdy z dwunastu kroków opatrzony jest swego rodzaju główną zasadą . Dla pierwszego kroku , zasadą ta jest prawda . Tak więc poznamy prawdę . W tym kroku chodzi bowiem o skok od zaprzeczania do świadomości . W pierwszym kroku chodzi o zaakceptowanie naszego problemu . Rozdział pod tytułem Opinia Lekarza , czyli pierwszy rozdział z Wielkiej Księgi , który właściwie poprzedza jej właściwą treść i jest numerowany rzymskimi cyframi , składa się z dwóch listów , które napisał lekarz Billa W - dr Wiliam Silkworth . Lekarz ten był czołowym specjalistą do spraw alkoholizmu w kraju , o ile nie na świecie w tamtych czasach . Napisał on dwa listy , które stanowią większą część tego rozdziału . Na jego pierwszej stronie , w trzeciej linijce listu czytamy : W końcu 1934 roku miałem pacjenta - był nim Bill Wilson - skądinąd wysoko kwalifikowanego i dobrze zarabiającego specjalistę - co oznacza , że Bill przez bardzo długi czas potrafił funkcjonować ze swoją chorobą , innymi słowy był mistrzem w mydleniu oczu . Billowi W . przez długi czas udawało się utrzymywać pozory , zanim stał się kompletnie niereformowalnym , nie mogącym pracować alkoholikiem z zapędami samobójczymi , którego uznałem za tzw . beznadziejny przypadek . Pamiętacie kawałek : uzdrowieni z na pozór beznadziejnego stanu umysłu i ciała ? Tak więc ten lekarz , który leczył dziesiątki tysięcy alkoholików , w czasie pisania tego listu , chce właściwie powiedzieć : W swoim życiu widziałem bardzo wielu pijaków . Ten gość Wilson - jest skończony , jest z nim beznadziejnie . Dalej Silkworth pisze : W trakcie swej trzeciej kuracji odwykowej Trzecia kuracja odwykowa oznaczała terapię elektrowstrząsową . Tak więc Bill W . ma trzecie podejście i podłączają mu do głowy elektrody . W trakcie swej trzeciej kuracji odwykowej postanowił on wcielić w życie ideę , która miała okazać tą przysłowiową ostatnia deskę ratunku dla wielu alkoholików . Idea ta dochodzi do Billa poprzez gościa imieniem Ebby Thacher , o którym więcej będzie mowa przy okazji kroku II . Z kolei Ebby pomysł ten zaczerpnął z tzw . Grupy Oxfordzkiej - była to grupa chrześcijańska , która poprzedzała wspólnotę Anonimowych Alkoholików . Dwanaście Kroków pochodzi od sześciu koncepcji , które wypracowała Grupa Oxfordzka" _________________Nie walczę z nikim i niczym Poglądy, które prezentuje nie są oficjalnym stanowiskiem Wspólnoty Anonimowych Alkoholików romcio Administrator Pomógł: 7 razyWiek: 58 Dołączył: 24 Gru 2006Posty: 656 Wysłany: Wto 23 Lip, 2019 09:45 Fajnie sie to czyta.. Ważne rzeczy. _________________Najlepszym i najskuteczniejszym udziałem w poprawianiu świata jest odnalezienie spokoju w sobie samym. deratyzator moderator Pomógł: 9 razyDołączył: 26 Paź 2017Posty: 1603 Wysłany: Śro 24 Lip, 2019 10:54 Cieszę się że się podoba. To jeszcze kilka odcinków Michaela M ,,Doktor Silkworth pisze : Ów człowiek zaczął rozpowszechniać swą koncepcję wśród innych alkoholików , wpajając im przekonanie o konieczności podania pomocnej ręki wszystkim usiłującym bezskutecznie walczyć z nałogiem . Pracę swą traktował jako część własnego procesu rehabilitacyjnego . Stała się ona bazą szybko rosnącej wspólnoty skupiającej alkoholików i ich bliskich - której my sami jesteśmy częścią . Dalej : Człowiek o którym pisze i ponad stu innych odzyskało zdrowie . Zwróciliśmy uwagę , na użyte tu słowo odzyskali , a nie odzyskują . To naprawdę ważne. Idea panująca obecnie w AA , że zdrowieć będziemy do końca życia , jest niesłuszna . Jest całkowicie błędna . Jeśli sami chcecie sprawdzić to spójrzcie na wprowadzenie do książki , którą trzymacie w ręce . Tam jest wyraźnie napisane : My Anonimowi Alkoholicy , liczymy ponad sto mężczyzn i kobiet , którzy wyzdrowieli z na pozór beznadziejnego stanu umysłu i ciała. W całej Wielkiej Księdze napisane jest ponad 15 razy uwierzcie mi na słowo , bo nie będę teraz cytować , w części dotyczącej samego tylko programu , że wyzdrowieliśmy z beznadziejnego stanu umysłu i ciała . Słowo zdrowiejemy pojawia się w Wielkiej Księdze dwukrotnie , i za każdym razem odnosi się do stanu tymczasowego .Tak więc gdy alkoholicy zaczynają zadośćuczyniać , czyli robią krok IX i przechodzą do kroków X - XII - pielęgnacji i wzrostu , stają się uzdrowionymi alkoholikami . To nie podlega dyskusji . To nie jest opinia Michaela . To jest fakt . Jest to fakt ponieważ znajduje się w naszej literaturze . Więc pamiętajcie : gdy jesteście na mityngu AA i dostajecie od kogoś informacje , co do której nie macie pewności , zapytajcie , a właściwie zachęcam was abyście pytali , gdzie owa informacja pojawia się w naszej literaturze . Jeśli odpowiedzą , że nie wiedzą bądź zwyczajnie nie mają odpowiedzi na wasze pytanie , to znaczy ,że otrzymaliście opinię uzależnionego człowieka . Jeśli chcecie usłyszeć opinie z uzależnieniem od alkoholu macie do tego całkowite prawo , ale historia pokazuje , że nie wyzdrowiejecie na ich podstawie , więc bądźcie ostrożni. Na trzeciej stronie rozdziału Opinia Lekarza , znajdujemy akapit rozpoczynający się takimi słowami : Jesteśmy przekonani , co sugerowaliśmy już kilka lat temu , że typ nałogowego alkoholika wykazuje coś w rodzaju alergii na każdy rodzaj alkoholu - ważne jest tu słowo - alergia . Nieodparta konieczność picia jest charakterystyczna dla tej grupy ludzi i nigdy nie ujawnia się u pijących umiarkowanie . Zwróćcie tu uwagę na kilka rzeczy : po pierwsze właśnie dowiedzieliśmy się ,że mamy alergię na alkohol co oznacza , że my jako alkoholicy mamy fizyczna reakcje , która nie jest normalna . Alkohol wpływa na nasz organizm inaczej niż powinien wpływać na organizm człowieka . Manifestacją alergii na alkohol , jest to , że kiedy alkoholik wypije pierwszy kieliszek , nie jest w stanie ocenić ile kolejnych wypije po nim" Dobrego dnia. Alleluja i do przodu _________________Nie walczę z nikim i niczym Poglądy, które prezentuje nie są oficjalnym stanowiskiem Wspólnoty Anonimowych Alkoholików Wyświetl posty z ostatnich: Nie możesz pisać nowych tematówNie możesz odpowiadać w tematachNie możesz zmieniać swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz głosować w ankietachNie możesz załączać plików na tym forumMożesz ściągać załączniki na tym forum Dodaj temat do UlubionychWersja do druku Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Po alkohol sięga 95% Polaków. Powody jego spożywania są różne i zazwyczaj kojarzą się z pozytywnymi momentami w życiu. Tak wynika z badania przeprowadzonego przez ARC Rynek i Opinia. Co ciekawe, w podejściu do alkoholu nie ma podziału ze względu na wiek, dochody, czy miejsce zamieszkania. Niestety, wciąż niezależnie od tych czynników, nie umiemy określić, czy i ile czystego alkoholu wypijamy w spożywanych napojach. Alkohol najczęściej towarzyszy nam podczas świętowania specjalnych okazji. W wielu sytuacjach pijemy, bo tak nakazuje tradycja. Dla części z nas jest on gwarancją lepszej zabawy na imprezie. Pijemy również dla smaku, jako dodatek do posiłku. Rzadko poprzez picie chcemy komuś zaimponować. We wspomnianym badaniu agencji ARC Rynek i Opinia, na podstawie którego powstał raport "Czego Polacy o alkoholu nie wiedzą", 40% respondentów przyznało także, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy zdarzyło im się sięgnąć po alkohol, żeby się po prostu upić. Niezależnie od powodu picia, nie potrafimy określić ile czystego alkoholu wypijamy w spożywanych napojach alkoholowych. W trakcie wspomnianego badania respondentom przedstawiono 8 napojów alkoholowych i poproszono, aby uszeregowali je pod względem zawartości czystego alkoholu. Napoje prezentowane były w najpopularniejszych, dostępnych na rynku objętościach (np. 500 ml piwa, 50 ml wódki, 150 ml wina). Nikomu z 1000 badanych nie udało się uszeregować napojów poprawnie, a jedynie 55 osób właściwie oceniło zawartość czystego alkoholu w półlitrowej szklance piwa. Zawartość czystego alkoholu w piwie czy w drinkach często zaniżano, a w wódce, whisky czy brandy podwyższano. Jak wskazują autorzy raportu, nasze postawy dotyczące picia alkoholu nie zależą od miejsca zamieszkania czy zasobności portfela. Może to wpływać na markę wina, które wybieramy czy etykietkę na butelce, ale nie na zwyczaje i oceny dotyczące spożywania alkoholu. Najbardziej akceptowalnym trunkiem jest w Polsce piwo (zwłaszcza podczas spotkania ze znajomymi, wyjścia na koncert, oglądania meczu) oraz wino (spożywane podczas randki czy spotkań biznesowych). Oba te napoje pijemy również w samotności. Inne znaczenie w kulturze picia Polaków ma wódka. Moc alkoholu wiąże się z siłą więzi i ze szczerością intencji, dlatego np. do wesela, czy wznoszenia toastu piwo niezbyt nam pasuje. Pij z głową Wyniki badania, po opracowywaniu przez ekspertów z zakresu medycyny i socjologii, stały się podstawą kampanii społeczno-edukacyjnej "Alkohol. Zawsze Odpowiedzialnie". Ma ona na celu rozbudowanie świadomości w kwestii odpowiedzialnej konsumpcji alkoholu. Odpowiedzialność ta dotyczy zarówno naszych zachowań, jak i naszego organizmu. Dlatego ważne abyśmy wiedzieli, jak on pod wpływem alkoholu funkcjonuje. Głównym celem kampanii jest uświadomienie społeczeństwu, że alkohol etylowy, niezależnie od postaci i napoju, w jakim się znajduje, zawsze działa na organizm tak samo. Honorowy patronat nad kampanią objęły Polskie Stowarzyszenie Studentów i Absolwentów Psychologii, Polskie Towarzystwo Pielęgniarstwa Ratunkowego, Rescue Riders – Motocyklowe Ratownictwo Medyczne, Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach, Uniwersytet Medyczny im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, Warszawski Uniwersytet Medyczny i Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. Patronat medialny nad kampanią objęła m. in. Medycyna Praktyczna.
Skip to content … nienawiść do alkoholu :( … nienawiść do alkoholu :(victoria2008-08-11T13:03:59+02:00 Przeglądasz 8 wpisów - od 1 do 8 (z 8) Czy Wy też nienawidzicie tej obrzydliwej WÓDY ?… Bo ja tak… i to bardzo… Nie od razu tak było… Kiedyś nie bylam taka cięta na ten alkohol. Ostatnio zauważyłam, że w ogóle alkohol mniej mi smakuje… Kiedyś lubiłam dobre wino czy szampana, teraz zdarza mi się posmakować alkohol bardzo rzadko, nie ciagnie mnie w ogóle. Doszłam nawet do wniosku, że nie byłoby dla mnie najmniejszym problemem zostać całkowitą abstynentką. Natomiast pogłębia się konflikt pomiędzy mną a rodziną – tą bliższą i tą dalszą też! Denerwuje ich, że na imprezach nie chcę pić, albo ich zdaniem piję śmiesznie mało (np. na ostatnich hucznych obchodach 60 mojej cioci, wypiłam 2,5 kieliszka szampana – dla nich to nic…) Mnie z kolei denerwuje patrzenie na nich jak są pijani. Zwyczajnie denerwuje mnie ich głupota, to że ONI NIE WIDZA skutków picia w nadmiarze i nie dociera do nich że to prosta droga do uzależnienia… Tracę szacunek do swojego ojca, gdy widzę go pijanego. Boli mnie to, że tyle osób pije bez umiaru i kontroli i nie widzą żadnego problemu. Denerwują mnie idiotyczne teksty – zachęty typu: "No coś ty! ZE MNA się nie napijesz?!…" Co mam robić kochani? Mam zerwać całkowicie kontakty z tą rodziną?… A ja oczywiście już zarobiłam etykietkę czarnej owcy – odmieńca, którego denerwuje alkoholizm i pijaństwo… (Oczywiście nikt z nich nie wymawia słowa "alkoholizm" – to dla nich znienawidzony temat-tabu…) Tylko moja siostra i jej mąż, oraz mój partner mnie rozumieją. Edytowany przez: victoria, w: 2008/08/11 13:08 Edytowany przez: victoria, w: 2008/08/11 16:49 Raczej nie okazuje nienawiści do rzeczy… Swoją drogą szkoda że alkohol nadal ma na ciebie wpływ Edytowany przez: Danuel, w: 2008/08/11 13:14 mnie też to martwi, bo zdaję sobie sprawę, że wobec tego alkohol nie jest mi obojętny, a powinien 🙁 Ta nienawiść wzięła się z tego, że widzę co alkohol zrobił z moim tatą. A to że denerwuje mnie picie innych, to nie tyle widzę tu efekt mojej niechęci do wódy, tylko po prostu – denerwuje mnie ludzka głupota i brak wyobraźni – zawsze te 2 rzeczy bardzo mnie denerwowały… Tylko co mam zrobić, żeby zacząć mieć normalny, czyli obojętny stosunek do alkoholu?… 🙁 "Co alkohol zrobił z moim tatą…" Nie zgadzam się, że to alkohol robi coś z człowiekiem (z człowieka). To CZLOWIEK używa alkoholu w taki sposób, że to mu szkodzi. Zdanie "alkohol zrobił z mojego ojca np. potwora" zdejmuje automatycznie odpowiedzialność z rzeczonego ojca, przerzucając ją na jakąś rzecz/przedmiot/coś nieożywionego, co zdaje się mieć "magiczną moc" wpływania na ludzi. Automatycznie robi się biedny tatuś, który nie mógł się opanować, bo alkohol go opętał. To błędne rozumowanie. Człowiek jest panem własnego losu i to człowiek używa alkoholu i jest potem sobie sam winien, a nie odwrotnie. Ja alkoholu nie nienawidzę, bo samo jego istnienie nie zrobiło z mojego ojca alkoholika. Mój ojciec jest alkoholikiem bo przez lata pil w nadmiarze, mimo iż wszelkie znaki na niebie i ziemi mówiły mu, żeby przestał. Alkohol w tym układzie nie jest ani dobry, ani zły, jest neutralny. To, co z nim zrobimy, może być dobre lub złe. Gdyby alkohol nie istniał, ludzie uzależnialiby się od czegoś innego ( co z resztą i tak robią), dlatego alkohol też jest dla ludzi, ale takich, którzy potrafią go pić. Ja lubię się napić od czasu do czasu wina. Lubię smak dobrego, czerwonego wina, lubię lekki rausz, który dają mi dwa kieliszki. Lubię dobre drinki i rausz, które one mi dają. Nie mam ochoty pić więcej, niż dwie lampki, nie mam pociągu do czystej wódy, ale może dlatego, ze jako nastolatka bardzo ostro eksperymentowałam z wódą właśnie, mam na koncie 2 zerwane filmy i wiele tzw. pijaństw na umór, po jakimś czasie po prostu mi się to znudziło. Teraz raczej nie przepadam za alkoholikami, chociaż znam jednego, który jest wybitnie wrażliwym człowiekiem i mam do niego wielką sympatię. babsy – dzięki ogromne, masz rację… To nie alkohol czyni zło, to człowiek dokonuje wyboru co zrobi z alkoholem i ze swoim ( i bliskich) życiem… W takim razie mam problem z nagromadzoną w sobie złością, którą skierowałam na alkohol, żeby nie znienawidzieć ojca…. A miałam już etap złości i gniewu na ojca podczas pracy nad syndromem DDA…. Nie wiem wobec tego jak sobie z tą złością poradzić i w jaki sposób ją wyrazić? Mam ochotę ją WYKRZYCZEC. Ja się czasami lubię napic… Dlaczego? Zeby zapomniec… Wielu może się przypomniec rozmowa Małego Księcia z Pijakiem… oj ja nie wiem, do czego czy do kogo bardziej czuję nienawiść. Do samego alkoholu chyba nie. Do ludzi, którzy go nadużywają prędzej. w każdym razie tak jak Babsy mialam w życiu okres dość ryzyownego picia. upijanie się na umór, jeden? zerwany film. po wypadku samochodowym, w którym uczestniczyłam i się potłukłam ograniczyłam. Trafiłam na terapię. Prwie zaprzestałam. Teraz mogę powiedzieć, że próbuję zmienić stosunek do alkoholu. Oswajam się z bezpiecznym piciem. Uczę się, że nie trzeba na umór. Jednak dystansu do ludzi pijących niestety nie mam. jestem może nawet trochę przewrażliwiona na punkcie spożycia alkoholu. chciałabym mieć dystans do alkoholu. ja osobiście nigdy nie piłam, nigdy się nie upiłam. alkohol jaki pamiętam to grzane piwo, które pijani rodzice dawali mi "na apetyt", kiedy miałam 4, 5 lat. pozaty wcale mi nie smakowało. Teraz nie piję nic, ani na weselach, ani na sylwestra, po prostu nic. Mój chłopak też nic. Tyle że mamy ogromne problemy z jego rodziną (z moją nie mam [raktycznie kontaktu, ale zapewne i tak byłoby wielkie halo "czemu nie pijecie"). Jego matka gdyby mogła, to czasem wlewała by mu w usta wino czy szampana, bo wypada coś wypić. Strasznie mnie to denerwuje, tym bardziej, że w jego rodzinie raczej nie ma żadnych problemów alkoholowych, jego rodzice są "wiekowi" i ciągle gdy się nadarza okazja mają do nas pretensje że nie pijemy… Znajomych praktycznie nie mamy, na imprezy nie chadzamy, bo w sumie nie ma z kim, a nie ma z kim, bo nie pijemy i "to głupio mieć niepijących znajomych". Błędne koło. Ja czuję ogromny wstręt do alkoholu i ludzi pijących dlatego też unikam ludzi, którzy piją tak, żeby tracić świadomość. Nigdy w sumie nie byłam na jakiejś imprezie, czasem na jakiś koncert wyjdziemy, ale mój chłopak nie lubi jak jest dużo ludzi, a na imprezach jak wiadomo troche jest… W sumie może to dlatego, że bardzo wcześnie musiałam dorosnąć i się usamodzielnić, bo mam dopiero 18 lat, a od 2 lat nie mieszkam już w domu, mieszkam z chłopakiem, ja uczę się i pracuję, on studiuje i dorabia. Mimo, że czasem klepiemy biedę, to jestem dumna z tego, co osiągnęliśmy do tej pory… i… jestem szczęśliwa. Tylko czasem przychodzi taki moment, kiedy po raz kolejny spędza się popołudnie/weekend/wakacje w domu i chciałoby się gdzieś wyjść ze znajomymi, których prtzecież nie ma. Mimo, że dla siebie jesteśmy uzupełnieniem, jesteśmy szczęśliwi i dumni z naszej abstynencji, to czujemy się strasznie osamotnieni i… hmmm… oszukani przez życie. Bo w życiu czasem te dobre rzeczy są wypierane, a wszechakceptowalne zło góruje. Przeglądasz 8 wpisów - od 1 do 8 (z 8) Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.
nie pijemy pl forum dla alkoholikow